Piątek  -  3 lipca 2009

Najstarszy polskojęzyczny biuletyn internetowy
(1987 - 2009)
Bardzo nieregularny



REDAKCJA: Czeslaw Piasta redakcja@KomOTT.net
Niektóre numery archiwalne: http://www.KomOTT.net

Redakcja nie odpowiada za treść podawanych ogłoszeń oraz treść i opinie zamieszczone w listach czytelników. W sprawie listów proszę kontaktować się bezpośrednio z autorami.



W dzisiejszym wydaniu:

          - Poszukiwany pokój do wynajęcia na 2 miesiące od 29 lipca 2009
         Odrabianie zaległości
         - Wizyta Pierwszej Damy w Kanadzie
         - Prezydent: będę robił wszystko, żeby polskie państwo było silne
         -
Uroczystości z okazji 218. rocznicy uchwalenia Konstytucji 3. Maja
         - Czy idziesz na Kaczorową?
         -
Wolność, dyplomacja, dobre maniery
         - O KOLABORACJI POLSKICH SOCJALISTÓW PO II WOJNIE ŚWIATOWEJ
         - Nowe wydanie "Lotnictwa" dostępne w polskich sklepach
       
Pogoda dla Ottawy


 
Kalendarz Ottawski

Od
wiedź stronę Kalendarza SIP, żeby zobaczyć informacje o imprezach w Ottawie
 
http://www.kpk-ottawa.org/sip/kalendarz/calendar.cfm

Jeśli chcesz podać informację o swojej imprezie, proszę wejdź na stronę Kalendarza i kliknij na klawisz
Dodaj Wydarzenie

 




          Poszukiwany pokój do wynajęcia na dwa miesiące od 29 lipca 2009

Profesor Uniwersytetu Warszawskiego szuka pilnie pokoju z dostępem do kuchni (głównie w czasie śniadania) na okres 2 miesiecy od 29 lipca 2009. Cena do $ 400.

Zgłoszenia do Marii Zielińskiej tel (613) 228-1710 (przed godz.10:00 rano),
lub  e-mail  marieziel@rogers.com




Odrabianie zaległości

Miesiące maj i czerwiec były bardzo napiętymi w moim kalendarzu z powodu nawału obowiązków oraz dość długo ciągnącej się choroby. W tym wydaniu zamieszczone zostają  artykuły, które  nadeszły w listach bardzo dawno temu, ale dopiero teraz  doczekały się publikacji. Przepraszam autorów za wynikłe opóźnienia. Sądzę, że mimo wszystko nie straciły na aktualności, chociaż niewątpliwie niektóre tematy już troszkę zapomniane w naszej pamięci. Może warto je odświeżyć i przypomnieć przy okazji innego święta narodowego - naszego nowego kraju Kanady.

W następnym wydaniu Komunikatów sporo informacji na temat Roberta Dziekańskiego.

Czesław Piasta



http://www.prezydent.pl/x.node?id=6042879&eventId=28527989

Wizyta Pierwszej Damy w Kanadzie



W dn. 6-9 maja 2009 r. Małżonka Prezydenta RP Pani Maria Kaczyńska złożyła wizytę w Kanadzie, gdzie na zaproszenie Prezesa Zarządu Głównego Kongresu Polonii Kanadyjskiej Władysława Lizonia wzięła udział w obchodach uchwalenia Konstytucji 3. Maja i Dnia Polonii.

Pobyt w Ottawie rozpoczął się od kolacji wydanej 6 maja przez Ambasadora RP Piotra Ogrodzińskiego z okazji wizyty Małżonki Prezydenta RP dla działaczy Polonijnych z Ottawy.

7 maja podczas wizyty w Ottawie Pani Maria Kaczyńska spotkała się z m.in. z małżonką premiera Kanady p. Laureen Harper, Marszałkiem Izby Gmin Peterem Millikenem, Przewodniczącym Kanadyjsko-Polskiej Parlamentarnej Grupy Przyjaźni posłem Blainem Calkinsem w Parlamencie Federalnym oraz przedstawicielami Wilno Heritage Society. Pani Prezydentowa odwiedziła również Dom Polski i Kościół św. Jacka.

Wieczorem Pani Maria Kaczyńska uczestniczyła w uroczystym spotkaniu z okazji rocznicy uchwalenia Konstytucji Trzeciego Maja zorganizowanym przez Ambasadora RP w Kanadzie Piotra Ogrodzińskiego i Ambasador Republiki Litewskiej Ginte Damusis, które odbyło się w Muzeum Cywilizacji.

W trakcie uroczystości Pani Maria Kaczyńska zwróciła się do zebranych (treść wystąpienia poniżej w "Wystąpienie Pierwszej Damy RP w Muzeum Cywilizacji").

8 maja 2009 r. rozpoczęła się wizyta w Toronto, gdzie Pani Maria Kaczyńska spotkała się z przedstawicielami środowiska Żydów kanadyjskich w hotelu Delta.  Z przemówieniem wystapił p. Piotr Jassem, prezes Fundacji Dziedzictwa Polsko-Żydowskiego (treść jego wystąpienia poniżej w "
Piotr Jassem, prezes Fundacji Dziedzictwa Polsko-Żydowskiego").

Rozmowa poświęcona była budowie Muzeum Historii Żydów Polskich. Następnie odbyło się spotkanie z ks. Januszem Błażejakiem, prowincjałem Zgromadzenia Oblatów MNP i wizyta w Domu Opieki Copernicus Lodge.

Pani Maria Kaczyńska złożyła wieniec pod Pomnikiem Katyńskim w Toronto i spotkała się z przedstawicielami organizacji kombatanckich.

W godzinach wieczornych odbyło się spotkanie z prezesami głównych organizacji polonijnych oraz przyjęcie z okazji Święta 3. Maja, Dnia Flagi i Dnia Polonii w Polskim Centrum Kultury im. Jana Pawła II.

9 maja br. Pani Maria Kaczyńska udała się do Niagara-on-the-Lake i złożyła wieniec na cmentarzu żołnierzy Błękitnej Armii gen. Hallera. Stamtąd pojechała do Polskiej Szkoły Sobotniej im. Mikołaja Kopernika w Burlington, gdzie obejrzała przygotowany specjalnie na tę okazję program artystyczny w wykonaniu uczniów szkoły i spotkała się z przedstawicielami miejscowej Polonii.

W godzinach popołudniowych odbyła się uroczystość z okazji podsumowania IV Polskiego Tygodnia w Windsor połączona z wręczeniem odznaczeń państwowych i spotkanie
z mediami polonijnymi w Konsulacie Generalnym RP w Toronto.

Pani Prezydentowa uczestniczyła także w bankiecie charytatywnym zorganizowanym przez Koło Pań „Nadzieja”, podczas którego zostały zebrane środki na Szpital Dzieci Chorych, w którym leczone są również chore dzieci z Polski. 






Więcej zdjęć na stronie:
http://www.prezydent.pl/x.node?id=6042880&fotoserviceId=23500201



Wystąpienie Pierwszej Damy RP w Muzeum Cywilizacji

Szanowny Panie Marszałku,
Pani Ambasador,
Panie Ambasadorze,
Panie i Panowie Posłowie i Senatorowie,
Dostojni przedstawiciele korpusu dyplomatycznego,
Przedstawiciele społeczności kanadyjsko-litewskiej,
Drodzy Rodacy,
Szanowni Państwo,

Witam serdecznie wszystkich przybyłych Dostojnych Gości na uroczystych obchodach uchwalenia Konstytucji 3 Maja. Cieszę się ogromnie, że jestem dziś tu razem z Państwem, w Ottawie.

Proszę przyjąć najserdeczniejsze pozdrowienia od mojego męża Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, Lecha Kaczyńskiego.

Szczególnie serdecznie witam wszystkich Rodaków Litwinów, z którymi wspólnie obchodzimy dziś 218. rocznicę uchwalenia Konstytucji 3 Maja. Konstytucji, która wyrosła z najlepszych tradycji Rzeczypospolitej Obojga Narodów – federacyjnego państwa tworzonego przez Polskę i Litwę. Dla nas Polaków jest także wielką radością i satysfakcją, że ciągle łączą nas z Litwą doskonałe relacje. Jeśli miałabym wskazać kraj, w którym najczęściej bywam towarzysząc Prezydentowi RP, to będzie to właśnie Litwa.

Dla polskich patriotów majowa Konstytucja zawsze stanowiła i stanowi symbol niepodległości Polski, symbol suwerennej Rzeczypospolitej. Znakiem naszej narodowej
toŜsamości jest polska flaga, dla uczczenia której ustanowiono Dzień Flagi obchodzony w Polsce 2 maja. Dzień ten jest także obchodzony w Polsce i na całym świecie jako Dzień Polonii dla podkreślenia wagi związku Kraju z Polakami za granicą

Majowe święto jest obchodzone na całym świecie, wszędzie tam, gdzie są Polacy. Niepodległa Rzeczpospolita pamięta o wszystkich Polakach, także tych, którym przyszło żyć na gościnnej ziemi kanadyjskiej. Wyrazem tej pamięci i troski o to, by rozwijać jak najściślejsze więzi Kraju z Polonią w Kanadzie, jest moja tu obecność.

Wiem, że potrafią Państwo łączyć znakomicie swoje kanadyjskie obywatelstwo i pracę dla nowej Ojczyzny z poczuciem polskości i więzi z Krajem. Jestem wdzięczna, że nie zaprzestają Państwo kultywować języka, tradycji i wiary.

W imieniu Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej chcę dziś Państwu za ten codzienny patriotyzm i pielęgnowanie polskich korzeni najserdeczniej podziękować.

Dziękuję z głębi serca Prezesowi Władysławowi Lizoniowi i Zarządowi Głównemu Kongresu Polonii Kanadyjskiej za zaproszenie do odwiedzenia Polonii w Kanadzie, a wszystkim tu obecnym dziękuję serdecznie za przybycie na dzisiejsze spotkanie.





Piotr Jassem, prezes Fundacji Dziedzictwa Polsko-Żydowskiego

Dear Friends,

I would like to thank all of you for offering your time and remarks at yesterday's meeting with
the First Lady of Poland Madam Maria Kaczynska.

Madam Kaczynska had stressed that Poles and Jews who trace their roots to Poland are one
family that share common history and rich civilization and she had mentioned the outstanding
Jewish contribution to the Polish culture. It is a statement of the facts that form the basis of
our foundation's activity.

I thank you all for your expression of your appreciation of the positive changes taking place
in Poland and to Poland's strong support to the state of Israel, for recognizing importance of
shaping good Polish-Jewish relationship for the present and future generations and for your
interest and offer of support to the project of the Museum of the History of Polish Jews in
Warsaw. I hope you will take part in a major public promotional event in Toronto planned to
take place later this year.

I'd appreciate any further comments or photographs from the meeting.
Again, on behalf of the First Lady and the Polish hosts I thank so much!






2009-05-03
Prezydent: będę robił wszystko, żeby polskie państwo było silne

Centralne uroczystości dla uczczenia rocznicy Konstytucji 3 Maja z udziałem Pododdziałów Reprezentacyjnych Wojska Polskiego rozpoczęły się w południe na Placu Zamkowym.

Po podniesieniu flagi i odczytaniu preambuły Konstytucji 3 maja Prezydent wygłosił przemówienie. 

Odnosząc się do Konstytucji 3 Maja, Prezydent przypomniał, że uchwalona 218 lat temu ustawa zasadnicza była "pierwszą w Europie". - Możemy być i powinniśmy być z tego autentycznie dumni - uważa Lech Kaczyński.

Jak podkreślił, Konstytucja 3 Maja była dziełem "nie tylko Sejmu Czteroletniego", ale "uwieńczeniem 30-letnich prób naprawy naszego państwa".

- Dzień 3 Maja 1791 roku był wielkim zwycięstwem tych, którzy chcieli silnego polskiego państwa - uważa Lech Kaczyński. Zwrócił uwagę, że w pierwszej polskiej ustawie zasadniczej wprowadzono dziedziczną monarchię, utworzono rząd odpowiedzialny przed parlamentem i "wiele instytucji, które pozwoliły państwu sprawnie działać".

Jednak - jak zaznaczył Prezydent - Konstytucja 3 Maja miała także swoich przeciwników, którzy "walczyli w imię demokracji". "Ci, którzy powoływali się na rzekomą demokrację i jej zagrożenie nie wahali się odwołać do obcych mocarstw" - zwrócił uwagę Lech Kaczyński.

Jak dodał, "oni twierdzili, że bronią starego modelu ustrojowego, ale w rzeczywistości bronili swoich przywilejów".

Nawiązując do wydarzeń sprzed 218 lat, Prezydent przypomniał, że nie tak dawno w "Polsce też mówiono o rzekomym zagrożeniu demokracji".
- W istocie było to zagrożenie niesłusznych przywilejów, przywilejów ludzi, którzy nie działali dla Polski, działali dla siebie - ocenił Lech Kaczyński.

Zdarzyło się - powiedział Prezydent - że Polacy "uwierzyli w to, że demokracja istotnie jest zagrożona". - Nie była i mówię to specjalnie dzisiaj. Nie była przez jedną sekundę. Zagrożone były natomiast przywileje, tych którzy działają w imię własnych interesów, a nie w imię interesów Polski - uważa prezydent Kaczyński.

- Konstytucję można zmieniać, naprawiać, ulepszać, ale dzisiaj stoi ona ponad wszystkimi innymi źródłami prawa - oświadczył Prezydent, podkreślając, że czwartą konstytucję Polski, która obecnie obowiązuje, trzeba czytać tak, jak ją napisano.

- Dlaczego ta konstytucja ma takie znaczenie? Bo żyjemy w jednoczącej się Europie. Nie dalej jak trzy dni temu obchodziliśmy jubileusz - 5. rocznica wejścia Polski do Unii Europejskiej. Unia to wspólny sukces jej członków. Przystąpienie do Unii to nasz polski sukces. Ale w tych warunkach rola polskiej konstytucji jest szczególna - to ona jest w Polsce najwyższym prawem - mówił Lech Kaczyński.

Polska potrzebuje pracy nad uzdrowieniem państwa, aby chroniło słabszych i nie bało się silnych, bo wobec prawa są równi ci, którzy mają miliardy i ci, którzy jak większość Polaków nie mają nic - mówił w niedzielę Prezydent Lech Kaczyński do zebranych na Placu Zamkowym w Warszawie.

- Wszyscy są takimi samymi obywatelami. Wszyscy, a przede wszystkim ci słabsi, muszą korzystać z ochrony państwa, a ci, którym się powiodło, muszą państwu służyć - mówił Prezydent w okolicznościowym przemówieniu do uczestników centralnych uroczystości Święta 3 Maja.

Lech Kaczyński podkreślił, że to bardzo dobrze, iż wielu Polakom powiodło się w ciągu ostatnich 20 lat i że jest to ich sukces, a nasz wspólny dorobek.

-Ale czyjeś powodzenie w sensie materialnym, czy prestiżowym, nie może się przekładać na niezasłużone przywileje - powiedział Prezydent zaznaczając, że - zarówno 218 lat temu, gdy uchwalano Konstytucję 3 Maja, jak i obecnie, to nie demokracja, lecz przywileje działających w imię własnych interesów kosztem interesów Polski.

Jako Prezydent RP, w dniu, który możemy nazwać Dniem Naprawy Rzeczypospolitej, chcę powiedzieć, że będę robił wszystko, aby polskie państwo było silne, aby potrafiło chronić słabszych, równo traktowało swych obywateli, aby zwyciężała uczciwość, a nie cynizm i draństwo - zakończył Lech Kaczyński. 

Celebrę na Placu Zamkowym zakończył pokaz musztry paradnej oraz defilada z udziałem pododdziałów rekonstrukcyjnych i pocztów sztandarowych. 

Na zakończenie oficjalnych obchodów dzisiejszego święta przedstawiciele najwyższych władz państwowych, wojska, organizacji politycznych i społecznych złożyli wieńce na Grobie Nieznanego Żołnierza. Jako pierwszy wieniec złożył Prezydent.

(PAP, inf. własne)


Więcej zdjęć z uroczystości:
http://www.prezydent.pl/x.node?id=4542760&fotoserviceId=23500194



Uroczystości z okazji 218. rocznicy uchwalenia Konstytucji 3. Maja


W czasie obchodów w Sali Senatorskiej Zamku Królewskiego odbyła się ceremonia wręczenia odznaczeń państwowych i nominacji generalskich. Awans otrzymało siedmiu oficerów Wojska Polskiego. Prezydent RP Lech Kaczyński odznaczył też orderami Krzyża Wojskowego i Krzyżami Zasługi oraz Gwiazdami Iraku i Gwiazdami Afganistanu żołnierzy i oficerów służących w Polskich Kontyngentach Wojskowych w Iraku i Afganistanie. Prezydent RP odznaczył Orderem Orła Białego - najwyższym odznaczeniem państwowym Jana Olszewskiego - byłego premiera RP, adwokata i obrońcę w wielu procesach politycznych w czasach PRL.

W swoim wystąpieniu Prezydent RP Lech Kaczyński podkreślił, iż obchodzimy dzisiaj kolejną rocznicę tego, co naszej Ojczyźnie przynosi wyjątkową chlubę – rocznicę przyjęcia uchwały rządowej 3 maja 1791 r. Zaznaczył, że obchodzimy ją jako jedno z naszych Świąt Narodowych i w ten szczególny dzień odznaczamy tych, którzy w różny sposób przysłużyli się Polsce. W tym kontekście Lech Kaczyński wymienił wyróżnionych uczestników wojny obronnej 1939 r. i walki z okupantami w latach II wojny światowej, działaczy pokojowej opozycji antykomunistycznej, a także ludzi nauki kultury oraz sportu. W opinii Prezydenta to właśnie praca dużej części z nich pozwoliła wytworzyć elity, które następnie budowały wolną Polskę. - Niestety III RP często opóźniła się jeśli chodzi o pamięć o tych, którzy ją tworzyli – powiedział Lech Kaczyński

Prezydent zaznaczył również, że Polska pamięta także o żołnierzach Sił Zbrojnych uczestniczących w misjach pokojowych w Iraku i Afganistanie. Jak podkreślił, ich udział w tego typu operacjach ma niezwykle istotny charakter ze względu na budowanie pozycji Polski w świecie oraz wiąże z naszym systemem wartości, naszym poczuciem solidarności międzynarodowej i naszej odpowiedzialności za walkę z terroryzmem.

Mówiąc o adwokatach broniących w latach PRL-u działaczy opozycji Lech Kaczyński zwrócił również uwagę na fakt, iż wśród odznaczonych po raz pierwszy znalazła się większa grupa tych ludzi. Zaznaczył, iż ludzie ci którzy mogli cieszyć się życiem spokojnym i dostatnim, ale wybrali drogę ograniczeń, ryzyka oraz braku stabilizacji materialnej.

W tym kontekście Prezydent wymienił Jana Olszewskiego – człowieka, który, jak podkreślił, ponad pół wieku swojego życia poświęcił walce o wolną Polskę. Lech Kaczyński zaznaczył, że dzięki ich  szczególnej roli udało się zmniejszyć wyroki lub nawet wybronić od zarzutów wielu opozycjonistów. – Wasza działalność była bardzo ważna – serdecznie dziękuję – zakończył swoje wystąpienie Prezydent RP.

Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski odznaczeni zostali m.in.: Walery Choroszewski - żołnierz Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, minister informacji w ostatnim rządzie na uchodźstwie, a także Wiesława Śmiechowska - represjonowana i więziona przez komunistów córka Antoniego Pajdak, sądzonego w procesie szesnastu oraz Jerzy Śmiechowski - żołnierz NSZ i AK, uczestnik powstania warszawskiego, represjonowany w czasach PRL.

Odznaczenie to otrzymali także: Maksymilian Ciężki - dowódca biura szyfrów polskiego wywiadu, który brał udział w pracach nad złamaniem kodu Enigmy oraz pośmiertnie ks. Roman Kotlarz - kapłan represjonowany przez reżim komunistyczny jako "radomski bandyta", zmarły w 1976 r. w niewyjaśnionych okolicznościach.

Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski otrzymali m.in. Jacek Sauk - działacz "Solidarności", współzałożyciel niezależnego wydawnictwa "Okno" i Jan Pietrzak - satyryk i aktor, autor pieśni "Żeby Polska była Polską".

Prezydent odznaczył także adwokatów stanu wojennego. Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski otrzymały m.in. Zofia Adamowicz, Anna Bogucka-Skoworońska i Anna Kurska, zaś Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski - Edward Rzepka i Stefan Śnieżko.

Wśród odznaczonych znaleźli się też piosenkarka Edyta Geppert, muzyk Stanisław Soyka, a także biegaczka narciarska, mistrzyni świata, zdobywczyni Pucharu Świata i medalistka olimpijska Justyna Kowalczyk.

Na podstawie art. 134 ust. 5 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej oraz art. 76 ust. 4 Ustawy o powszechnym obowiązku obrony RP, postanowieniem prezydenta RP mianowani zostali:

do stopnia admirała floty:
wiceadmirał Tomasz Mathea
 
do stopnia generała dywizji:
generał brygady Mieczysław Gocuł
generał brygady Romuald Ratajczak
 
do stopnia wiceadmirała:
kontradmirał Waldemar Głuszko
 
do stopnia generała brygady:
pułkownik Grzegorz Sodolski
 
do stopnia kontradmirała:
komandor Marian Jan Ambroziak
komandor Krzysztof Teryfter.

Prezydent RP Lech Kaczyński Krzyżem Komandorskim Orderu Krzyża Wojskowego za umiejętne i skuteczne dowodzenie jednostką bojową podczas użycia sił RP poza granicami państwa w czasie pokoju odznaczył ppłk. Mariusza Pawluka. Kpt. Grzegorz Seweryn Kaliciak dostał to samo odznaczenie za śmiały czyn bojowy oraz osobiste męstwo wykazane w czasie akcji bojowej.

Za dokonane w czasie służby czyny przynoszące szczególną korzyść armii, a wykraczające poza zwykły obowiązek odznaczeni zostali: Wojskowym Krzyżem Zasługi - płk Andrzej Czupryński, ppłk Wojciech Gunia i ks. płk Sławomir Żarski, zaś Lotniczym Krzyżem Zasługi - płk Eugeniusz Cieślak i mjr Roman Tomasz Graczyk.

Za nienaganną służbę w polskich kontyngentach wojskowych poza granicami państwa Gwiazdę Afganistanu otrzymali ks. ppłk Augustyn Andrzej Rosły, ks. ppłk Mariusz Śliwiński oraz Dominik Włodek. Gwiazdę Iraku otrzymali – gen. bryg. Janusz Grzegorz Kręcikij, ppłk Bogusław Nowak (służył w Iraku 43 miesiące, najdłużej z polskich żołnierzy, brał udział w zmianach III, IV, V, VII, IX, X), kpr. Adrian Cieśla, a także sierż. Elżbieta Maria Surma-Goska.
Oba powyższe odznaczenia otrzymał st. kpr. Albert Mendyka.

Po uroczystości wręczenia odznaczeń i nominacji generalskich w archikatedrze św. Jana została odprawiona uroczysta msza św. w intencji ojczyzny.

W południe na Placu Zamkowym w Warszawie rozpoczęły się uroczystości związane z 218. rocznicą uchwalenia Konstytucji 3 Maja.
W swoim przemówieniu Prezydent RP Lech Kaczyński powiedział: - Konstytucję można zmieniać, naprawiać, ulepszać, ale dzisiaj stoi ona ponad wszystkimi innymi źródłami prawa. (…) Dlaczego ta konstytucja ma takie znaczenie? Bo żyjemy w jednoczącej się Europie. Nie dalej jak trzy dni temu obchodziliśmy jubileusz - 5. rocznicę wejścia Polski do Unii Europejskiej. Unia to wspólny sukces jej członków. Przystąpienie do Unii to nasz polski sukces. Ale w tych warunkach rola polskiej konstytucji jest szczególna - to ona jest w Polsce najwyższym prawem.

Na Placu Zamkowym można było obejrzeć pokazy musztry paradnej oraz defiladę z udziałem pododdziałów Wojska Polskiego, Policji i Straży Granicznej, a także poddziałów rekonstrukcyjnych i pocztów sztandarowych.

Po zakończeniu uroczystości przed Zamkiem Królewskim w Warszawie uczestnicy przeszli na Plac Marszałka Józefa Piłsudskiego, gdzie delegacje złożyły wieńce na płycie Grobu Nieznanego Żołnierza.

W centralnych uroczystościach z okazji Święta Narodowego 3 Maja uczestniczył m.in. Prezydent RP Lech Kaczyński, marszałkowie Sejmu i Senatu, premier Donald Tusk, szef Kancelarii Prezydenta RP Piotr Kownacki, minister obrony narodowej Bogdan Klich oraz szef BBN Aleksander Szczygło.

3 maja 2009

________________________________


Zobacz video z wręczania odznaczeń i uroczystości rocznicowych Konstytucji 3 Maja, w tym wystąpienie przed Zamkiem Królewskim:

http://www.youtube.com/watch?v=OYNykPqG3Og





Z cyklu: Podzielony Naród (cz 1.)
Motto: "Koło historii wstrzymałem na chwilę" - Józef Piłsudski
 
Czy idziesz na Kaczorową?
 
Po tak sformułowanym pytaniu - ZAMARŁAM! ... I ja właśnie o tym.
      
     Wieść, że do Ottawy przyjeżdża Pierwsza Dama Rzeczpospolitej, pani Maria Kaczyńska, żona prezydenta Rzeczpospolitej Lecha Kaczyńskiego była "ocenzurowana
". Wizyta pani Kaczyńskiej, tak jak na to zasługuje żona głowy państwa, nie została nagłośniona w mediach, a spotkanie z "Polonią" było tylko dla wybranych. Sympatycy  i dziennikarze o poglądach prawicowych zostali od ww. wizyty odsunięci.  Wiedzę o pobycie Pani Kaczyńskiej w stolicy Kanady (6-9 maja) posiadłam z oficjalnej strony Prezydenta RP
http://www.prezydent.pl/x.node?id=6042879&eventId=28527989 , strony ambasady RP i opowieści
"naocznych świadków" (patrz tytuł) plus "wygłup" na YouTube "Prezydentowa Maria Kaczyńska w Ottawie". 
 
     Wygląda,  że dla działu propagandy ambasady RP rozkaz padł - Cicho sza i pa!  Wiadomo, gdy następnego dnia media (prasa, radio, TV) nie podadzą ludowi informacji z wydarzenia, to znaczy, że sprawy nie było. Uważam, że dla mediów tak kanadyjskich jak i polskich temat był, i to dobry! A tu cisza...choć w rezydencji na Sussex spotkały się żony słynnych mężów - Laureen Harper i Maria Kaczyńska, choć Marszałek Izby Gmin Peter Millennium po Parlamencie  Kanady polskiego gościa oprowadził,  choć miejsce polskości w Ottawie - nasz kościół św. Jacka Odrowąża otworzył swe wrota, Dom Polski SPK przygarnął na chwilę, bankiet w Muzeum Cywilizacji olśnił...   

     Wielka szkoda, a była okazja, aby taki reportaż z wizyty Pierwszej Damy RP w Ottawie  wysłany do polskiej prasy zainteresował czytelników w Kraju i przy okazji przybliżył im Polonię w Ottawie. Czy obecne były tam kanadyjskie media? Też nie, bo "etniczny" Rogers to raczej amatorska zabawa, niż fachowa informacja. Tak czy inaczej  rzecz cała "za polonijny ogródek" nie wyszła. Eeee...szkoda gadać
       
     W Ottawie głównym punktem wizyty Pierwszej Damy RP był udział w uroczystości z okazji proklamowania Konstytucji 3 maja, która miała miejsce w spektakularnym holu Muzeum Cywilizacji. Organizatorami były ambasady: Litwy i Rzeczpospolitej, by choć przez chwilę jako Korona Obojga Narodów dzień ten wspólnie święcić.
 
       Na spotkanie z Panią Marią Kaczyńską przybyło trochę miejscowych notabli,  przedstawiciele społeczności litewskiej i polskiej (liczone w setki osób) Zaproszenia na spotkanie Polonii z Pierwszą Damą rozesłano wg. "listy ambasady", którą przez pięć lat z ogromnym zaangażowaniem układała "mateczka Polonii", była pani konsul. Do starych, sprawdzonych źródeł  z minionych epok, dodała nowe, też sprawdzone  i "salon" jak malowany, są wszyscy... Taki zdyscyplinowany, korporacyjny zasób ludzki z obecnością sto procent. Tego 'salonu" nie tworzą sympatycy obecnego prezydenta, ba... często nie są to ludzie zorientowani w historii i  polityce Polski.  Jeśli już, to coś tam słyszeli, ale tylko za sprawą "Maleszkowych Nowin" i onet.pl.  Szczęśliwi z "grubej kreski", paplający niczym mantrę "Teraz Polska", a jak nie Polska to Europa, a jak nie Europa to ...co tam każą, to się powie. No i grupa jest, tylko ją prowadzić, pójdzie wszędzie ...aby tylko z "listy" nie wypaść!

Oczywiście na ww. liście znaleźli się, niczym wentyl bezpieczeństwa, zasłużeni miejscowi działacze, społecznicy, paru jeszcze żyjących weteranów i zapewne kilka przypadkowych osób, a to ze względu na ich uznaną pozycję w Kanadzie.
    
     Prośba - "Ojcowie organizatorzy" - jeżeli jest wizyta na szczeblu głowy państwa, lub stopień niżej, naród nie powinien być podzielony zaproszeniami  "z klucza".  I jeśli w programie wizyty przewidziane jest spotkanie z Polonią, to powinno być - "Chętni proszeni są o zgłaszanie do dnia...".

 I mamy demokrację  a nie jak z PRL-u  układy spod lady! Tu nastąpiła ręcznie sterowana manipulacja!  Przypominam, że w Polsce  nie  przeprowadzono dekomunizacji i lustracji, więc sukcesorzy i beneficjanci poprzednich dekad są, nie wyparowali (!)  i trzeba rozumieć, kogo faworyzują a kogo nie. Czy tu mam wyraźniej pisać?

      Na spotkaniu z Pierwszą Dama RP nie było ludzi, którzy jeszcze wczoraj tłumnie witali Annę Walentynowicz, słuchali księdza Isakiewicza-Zalewskiego, redaktora Michałkiewicza, profesora Nowaka...A przecież myślących "inaczej" niż "salon" jest tu sporo i to niezbity fakt! Czyżby ich się bano? A może "moher" nijak do dywanów się ma?
 
     Widzimy, jak współczesny świat odchodzi od cywilizacji łacińskiej, na fundamentach której zbudowano nowożytną Europę. Dziś prawda nie jest już cnotą,  ani miarą nawet w stosunku do siebie samego. Więc nasze "farbowane lisy" udawały, że się cieszą z wizyty Pani Marii, za zaszczyt mają, że honor jest, że rękę podać... i takie tam trele morele, by natychmiast jak mawiał Kisiel - "obeżreć i obszczekać".  O ile wiem, na szczęście, były to tylko "wierne przeszłości" jednostki...Takie betony z "peerelu"!

Tłum zebrany w Muzeum Cywilizacji - i tu niespodzianka!!! -   ocenił Panią Marię bardzo przychylnie - "że z ogromną klasą, elegancko ubrana, dobry styl, i taka miła, skromna, ciepła, przystępna."  A co? Miała być krzycząca, rozczochrana i na miotle? Dama jest damą, nie można jej dotknąć, a jeśli to tylko ... pocałunkiem w rękę.
 
         I jeszcze jedno... tak na zakończenie. Polonia Semper Fidelis! wciąż jest jej siłą! Polonia w Ameryce Północnej, mimo usilnej propagandy płynącej z ambasad, głosowała na PiS. Ona wiedziała, kogo poprzeć, gdzie swe serce dać! Choć z daleka od Kraju to wciąż patrioci!  I tu taka miła nagroda - ich Pierwsza Dama z wizytą.  Przykro, że to Oni właśnie nie mieli szansy ręki podać, słowa szczerego powiedzieć, pozdrowić męża, podziękować za Muzeum Powstania Warszawskiego, pogratulować przemówienia, jakie wygłosił z okazji Konstytucji 3 maja*** i życzyć wytrwania w tej obłędnej, medialnej nagonce zła.

Pani Mario - niech Panią i Pani Rodzinę Bóg prowadzi!
 

Jolanta Nadzieja Szaniawska

 Wydawca  internetowej strony Polonii ottawskiej "Transatlantyk Nadziei" www.tnpolonia.com
członek  Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich - a to na wypadek wizyty Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego,
co zdążyć się może, gdzie już dziś występuję do organizatorów o akredytację.
 
-----------------------------

*** 3 maja 2009, Warszawa, Plac Zamkowy, obchody Konstytucji 3 Maja.

Przemówienie Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego, najlepiej wykształconego prezydenta Europy jak zawsze było wg. światowych standardów - czyli z głowy. Prezydent robił wiele analogii do sytuacji obecnej. Otrzymał zasłużone brawa !!!
 
"Witaj majowa jutrzenko

218 lat temu uchwalono pierwsza w Europie konstytucje. Kto to zrobił? My Polacy. Możemy być, i powinniśmy być z tego autentycznie dumni...Tu na kontynencie europejskim ten akt był sławny...Dzień 3 maja 1791 roku był wielkim zwycięstwem tych, którzy chcieli silnego polskiego państwa. Przypomnijmy - wprowadzono dziedziczną monarchię, utworzono nowoczesny rząd odpowiedzialny przed Parlamentem. To pierwsze takie rozwianie w Europie, pierwsze zapisane na papierze. Stworzono tez wiele instytucji, które pozwoliły państwu sprawnie działać. Ale Konstytucja Majowa miała także swoich przeciwników. W imię  czego oni walczyli? Jak twierdzili - w imię demokracji. W imię demokracji została obalona...Ci, którzy powoływali się na rzekoma demokracje i jej zagrożenie nie wahali się odwołać do obcych mocarstw.

Rok i piętnaście dni po uchwaleniu Konstytucji na teren Rzeczpospolitej wkroczyły dwie armie rosyjskie. Po dwu miesięcznej wojnie król zdecydował się na przystąpienie do konfederacji, która gromadziła tych, których nie można nazwać inaczej niż zdrajcami. Ale powtarzam, oni twierdzili, ze bronią starego modelu ustrojowego. Czego bronili w rzeczywistości? Bronili swoich przywilejów! Byli to ludzie pozbawieni sumienia a już całkowicie przywiązania do swojego kraju...

      Szanowni państwo, dziś żyjemy w innych czasach. Żyjemy w czasach czwartej polskiej konstytucji, która wynikała z woli organów niepodległego państwa, z woli narodu. Ma ona dzisiaj szczególne znacznie. Jak ją trzeba czytać? Tak jak ja napisano! Dlaczego ma takie? Bo żyjemy w jednoczącej się Europie...Nie dalej jak trzy dni temu obchodziliśmy piątą rocznice wejścia do Unii Europejskiej. Przystąpienie do Unii to nasz polski sukces, ale w tych warunkach rola konstytucji jest szczególna. To ona jest w Polsce najważniejszym prawem.

    Można powiedzieć, że to o czym mówiłem przed chwilą, to historia sprzed 218 lat...ale pewne elementy historii się powtarzają. W Polsce tez mówiono o rzekomym zagrożeniu demokracji nie tak dawno. W istocie było to zagrożenie utraty przywilejów, przywilejów niesłusznych, przywilejów ludzi, którzy nie działali dla Polski, działali dla siebie.

I zdarzyło się w innych warunkach, ze nasi rodacy uwierzyli. Uwierzyli w to, że demokracja istotnie jest zagrożona. Nie, nie była. Nie była przez jedna sekundę. Zagrożone natomiast były przywileje. Przywileje tych, którzy działali w imię własnych interesów Polski.

     Polsce potrzebna jest dzisiaj ciężka praca, praca nad uzdrowieniem państwa, które musi dawać ochronę słabszym i nie bać się silnych.
Wobec Rzeczpospolitej, wobec Polski  wszyscy obywatele są równi, niezależnie od tego czy maja miliardy, czy jak większość z nas Polaków nie maja nic. Wszyscy są takimi samymi obywatelami... Powodzenie w sensie materialnym, czy prestiżowym nie może się przekładać na niezasłużone przywileje.

     Jako prezydent Rzeczpospolitej...będę robił wszystko, żeby nasz kraj szedł droga demokracji, aby polskie państwo było silne, aby potrafiło chronić słabszych, aby traktowało swoich obywateli równo, aby zwyciężyła uczciwość a nie cynizm i draństwo!
"
 
Ottawa, maj 2009
 
___________

Przemówienie Prezydenta w drugiej części video na stronie
http://www.youtube.com/watch?v=OYNykPqG3Og




Wolność, dyplomacja, dobre maniery

Nie tak dawno temu obchodziliśmy dwudziestoletnią rocznicę wolnej Polski. Wolnego kraju, o którym marzyli nasi weterani drugiej wojny światowej, ludzie zrzeszeni w Solidarności oraz ci, którym życie w PRL-u stało się nie do zniesienia.

Większość polskiej emigracji przyjechała do Kanady w poszukiwaniu godnego życia, godziwych zarobków i obiecującej perspektywy na przyszłość. W zamierzchłych czasach PRL-u Polonia kanadyjska stroniła od przedstawicieli służb dyplomatycznych, wiedząc, że na placówki wysyłano ludzi o specyficznych zapatrywaniach i ślepym poparciu (mniej lub bardziej wiarygodnym) dla władz politycznych w Polsce.

Z przyjściem wolnej Polski lody zaczęły topnieć. Ambasadorem Polski w Kanadzie został Tadeusz Diem. Zaczął się okres ożywionych kontaktów zarówno towarzyskich jak tych bardziej formalnych, opartych na uznaniu Kongresu Polonii Kanadyjskiej (KPK) jako wiodącej organizacji polonijnej w Kanadzie.

Wydawało się, że rozpoczął się okres normalnej współpracy pomiędzy Ambasadą a Polonią zrzeszoną w KPK. Nasza Polonia kanadyjska walnie przyczyniła się do przyśpieszenia procesu wejścia Polski do NATO, zaczęło się inwestowanie w Polskę i częste do Polski loty LOT-em. Z kolei aktywniej zaczął działać Urząd do spraw Polonii przy Senacie, a w Toronto pojawiło się więcej polskich gazet i więcej programów radiowo-telewizyjnych.

Najlepszy okres współpracy pomiędzy Polonią, a Ambasadą miał chyba miejsce podczas pobytu w Ottawie Jego Ekscelencji Bogdana Grzelońskiego. W tamtych czasach nie odnotowaliśmy żadnych zgrzytów na linii Kongres-Ambasada, a przyjacielski stosunek Bogdana Grzelońskiego do Polonii ottawskiej był odwzajemniany z przyjemnością.

Dobrze wrażenie zrobił konsul Janusz Wach. Grał w piłkę nożną w miejscowym klubie „Białe Orły”, brał aktywny udział w życiu polonijnym i towarzyskim. Pomimo różnic poglądowych na tematy polityczne potrafił z Polonią utrzymać bardzo poprawne, a czasami przyjacielskie stosunki.

Pierwszym zgrzytem i to bardzo poważnym, było wystąpienie ambasadora Pawła Dobrowolskiego podczas spotkania z autorami książki „The question of honor”. W obecności zaproszonych gości – wysokich rangą kanadyjskich wojskowych oraz przedstawicieli rządu federalnego - ambasador RP stwierdził, że książka nie przynosi nic nowego i powtarza znane każdemu fakty. Autorzy książki, którzy poświęcili trzy lata własnego życia na gromadzeniu materiałów do książki, nie taili swego rozczarowania postawą ambasadora. Raczej spodziewali się słów uznania za dokonane dzieło, niż krytyki przy przepełnionej sali.

Drugi zgrzyt Pawła Dobrowolskiego odnotowaliśmy przy okazji wernisażu jednego z naszych miejscowych malarzy. Artysta malarz, wraz z żoną i przyjaciółmi czekali na zaproszonego ambasadora, przekonując się wzajemnie, że kilkanaście minut spóźnienia, do jakiego doszło, jest zwykłym ludzkim potknięciem. Potknięcie to zamieniło się w koszmar, kiedy okazało się, że ambasador po wyjściu z samochodu, na oczach wszystkich czekających, zamiast na wernisaż, poszedł do pobliskiej restauracji na obiad. Jak się poczuł nasz artysta malarz, tego pióro nie jest w stanie opisać.

Następnym ambasadorem został obecny ambasador RP w Kanadzie - Piotr Ogrodziński.

Niewątpliwie starał się zrobić dużo dobrego, ale jak zwykle, pojawiły się rysy i pęknięcia. Współpraca z Polonią zaczęła się od małego zgrzytu, kiedy to na wręczenie listów uwierzytelniających nie zaproszono przedstawicieli miejscowego KPK.

Potem zaczęły się schody. Na oficjalne spotkania nie zapraszano wybranych przedstawicieli Polonii, ani też nie raczono przybyć na imprezy polonijne. Tutaj zwracam uwagę na przymiotnik „oficjalne”.

Prywatnie, pan ambasador może zapraszać, kogo chce - wolny kraj. Ale kiedy spotkanie odbywa się na linii oficjalnej, KPK-Ambasada, to kończy się wolność, a zaczyna protokół dyplomatyczny. No, może nie tyle dyplomatyczny, co towarzysko-obyczajowy.

I tak, kiedy Polonia zorganizowała uroczystą akademię 11 listopada z okazji Święta Niepodległości, na sali nie pojawił się nikt z ambasady. Ani ambasador, ani nikt w jego zastępstwie. Wydawałoby się, że dla urzędnika państwowego nie ma nic ważniejszego niż wolność własnego kraju i przybycie na akademię z tej okazji jest obowiązkiem każdego członka służby cywilnej, nie wspominając o wojskowej.

Potem była sprawa „czarnej listy”, kiedy nie zapraszano na spotkania naszego prezesa KPK, Oddział Ottawa. Sprawa była bardzo nieprzyjemna, i dla świętego spokoju nasz prezes nie rozwinął jej bardziej, mając dowody na kłamliwe zapewnienia Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Ostatnio przybyła nowa pani konsul nie miała okazji poznać wszystkich prezesów naszych organizacji polonijnych z tego tylko powodu, że ich nie zaproszono. Podobnie było ze spotkaniem Pierwszej Damy RP, pani Marii Kaczyńskiej. Spotkanie zorganizowano, ale nie dla wszystkich przedstawicieli KPK. Dlaczego? Czyżby nowa „czarna lista”?

Mamy polskie programy telewizyjne, mamy Internet, mamy gazety polskie. Wiemy, co się dzieje w Polsce. Wiemy, co się dzieje z lustracją (nic się nie dzieje), z aferami gospodarczymi i politycznymi. Podobnie też wygląda współpraca naszej ambasady z Polonią. Czy to jest to, co warto odnotować po dwudziestu latach wolności?


Kajetan Norwicki - Ottawa



Od redakcji KO:

Zobacz w archiwum artykuły ogłaszające przybycie ambasadora Ogrodzińskiego
http://www.komott.net/main/dec13_04.htm#amb

Piotr Ogrodzinski - new Polish ambassador to Canada
Idzie nowe czy wraca stare?

Podsumowanie kadencji ambasadora przez redakcję Komunikatów spodziewane jest prawdopodobnie w okresie wymiany ambasadora. Jak dotychczas, nie jest redakcji znana ani data wymiany ani nazwisko kandydata na stanowisko nowego ambasadora RP w Kanadzie. Jeśli ktoś posiada informacje na ten temat, proszę o podrzucenie na adres redakcja@komott.net







Przyjmuje się, że podporządkowanie Polski przez Rosję Sowiecką po II wojnie światowej, było wyłącznie wynikiem fizycznego przymusu i terroru. Pomijane są aspekty manipulacji i oszustwa, a już całkowicie zapomniano o zdradzie i przejściu na stronę bolszewicką przedstawicieli polskich środowisk politycznych, często nawet zaangażowanych wcześniej po stronie polskiego legalnego rządu w Londynie. Artykuł przedstawia zapomniany aspekt kolaboracji środowisk polskich socjalistów po II wojnie światowej na przykładzie trzech postaci wywodzących się z różnych środowisk. Artykuł komentuje niektóre wspólne cechy i różnice wydarzeń po 1944 r. i transformacji 1989 r. W obu przypadkach podstawowy wpływ na nie miały komunistyczne służby specjalne. Temat jest fascynujący i będzie wymagał szczegółowych badań historycznych.


O KOLABORACJI POLSKICH SOCJALISTÓW PO II WOJNIE ŚWIATOWEJ


Jan Korytnicki

Maj - czerwiec 2009

Powszechnie przyjmuje się, że konferencja jałtańska w lutym 1944 r. i podpisany przez ,,wielką trójkę" - Churchilla, Roosvelta i Stalina, układ przypieczętował los powojennej Polski oddając ją pod panowanie bolszewickiej Rosji. Polska utraciła wtedy Kresy Wschodnie z Wilnem i Lwowem, i otrzymała pewną rekompensatę w postaci Ziem Zachodnich. Rosja bolszewicka uzyskała wolna rękę w podporządkowaniu sobie Polski. Sam proces obejmowania władzy przez bolszewików w Polsce od roku 1944 był jednak procesem bardzo złożonym. Bez kolaboracji ze strony pro-sowieckich środowisk w Polsce i przede wszystkim bez wprowadzenia bezwzględnego terroru - proces ten zakończyłby się fiaskiem. Dziwi brak oceny kolaboracji na rzecz bolszewickiej Rosji i jej wpływu na proces powstania satelickiego państwa polskiego. Jednym z ważnych elementów przejścia pod dominacje sowiecką była współpraca z bolszewikami kół wywodzących się z polskiej lewicy socjalistycznej.

Zdrada socjalistów miała istotne znaczenie dla zupełnego przejęcia po wojnie Polskiej Partii Socjalistycznej (PPS) przez komunistów i podporządkowania tej partii po wyreżyserowanej z wielkim nakładem sił i środków fuzji tzw. koncesjonowanej PPS z PPR pod koniec 1948 r. Późniejszych kolaborantów łączyła często wspólna działalność w młodzieżowych organizacjach o charakterze socjalistycznym jak np. Związek Niezależnej Młodzieży Socjalistycznej ,,Życie", a w rzeczywistości współpracujących od lat 30-tych z komunistami polskimi w tzw. ,,jednolitym froncie ideowym". Trzeba zaznaczyć, że być przed wojną komunistą oznaczało całkowita zdradę interesów narodowych, a próby tworzenia fałszywej legendy tego odłamu lewicy polskiej - odłamu zdrady, świadczą, że pragnie się to raczej ukryć a nie przedstawiać zgodnie z elementarną prawdą. Widać to po próbach obrony rzekomo godnej przeszłości np. Ozjasza Szechtera, członka założonej przez sowiecką czerezwyczajkę Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy przez jego synów Stefana i Adama Michnika, obecnie redaktora Gazety Wyborczej.

Warto o tych stosunkowo mało znanych sprawach pamiętać w okresie świętowania rocznicy zwycięstwa wyborczego ,,Solidarności", w częściowo wolnych wyborach w czerwcu 1989 r. Według niektórych historyków przejęcie władzy w powojennej Polsce miało podobne cechy jak i w 1989 r., gdzie w obu wypadkach wpływ na scenariusz miały komunistyczne służby specjalne. Były jednak istotne różnice. W 1944 r. był to początek nowej okupacji Polski, gdy przełom w 1989 r. miał być jednak krokiem do niepodległości. W 1989 r. nie można było już zastosować masowego terroru jak miało to miejsce w latach 1944-1948 (czy nawet później aż do 1956 r.). Wtedy cel był jeden - przejście całkowite na służbę Stalina. W 1989 r. celem było przejęcie wszelkich najważniejszych aktywów władzy: systemu informacji, systemu gospodarczego czy związanego z nim systemu bankowego przez uwłaszczoną komunistyczną nomenklaturę. Trudno współcześnie ocenić, na ile zaplanowany spektakl udał się w 1989 r., ale wpływy postkomunistów są po dwudziestu latach wciąż znaczące i hamują istotnie rozwój demokracji w Polsce. Warto też obserwować obecnych liderów partii polskiej lewicy (jak np. SLD), na czym właściwie polega ich odwoływanie się do ideałów dawnej socjalistycznej lewicy. W tym artykule nie ma miejsca na charakterystykę tych ideałów, ale jest omówionych kilka przykładów kolaboracji na rzecz bolszewickiej Rosji byłych członków przedwojennej PPS. Przedstawiciele części socjalistycznej lewicy przeszli na całkowitą współpracę z komunistami i w wydatny sposób współtworzyli rzeczywistość okupowanej przez prawie pół wieku Polski.

Zdrada na rzecz bolszewickiej Rosji zostanie tu przedstawiona na przykładzie trzech postaci, które - chociaż łączył je wspólny rodowód z PPS i ze Związku Niezależnej Młodzieży Socjalistycznej ,, Życie" - wywodziły się z trzech rożnych środowisk: przedwojennych kręgów akademickich, kręgów inteligencji lwowskiej i wreszcie mieszczaństwa krakowskiego. Pierwszą wybraną postacią jest prof. dr Oskar Lange, światowej sławy ekonomista marksistowski, który jest reprezentantem przedwojennych kręgów akademickich. Drugą postacią, mniej znaną, ale znaczącą jest Przemysław Ogrodziński, pochodzący z kręgów inteligencji lwowskiej. Ostatnią postacią jest najbardziej znany, ,,żelazny'' premier PRL, Józef Cyrankiewicz, przedstawiciel zamożnego, krakowskiego mieszczaństwa.

Szczegółowe przedstawienie powodów i wszystkich aspektów zdrady przedstawicieli kręgów przedwojennej PPS wymagać będzie bardziej obszernego opracowania. Temat jest fascynujący, ponieważ odkrywa mechanizmy podporządkowania Polski sowieckim wpływom zaraz po wojnie. Metody zastosowane w stosunku do PPS użyto również do kręgów chadeckich. Jedynie w przypadku ugrupowań formacji narodowej najbardziej niebezpiecznej dla komunistów - wybrano metodę ostatecznej anihilacji. Klasyfikacja tych procesów jest trudna nie tylko ze względu na odległość czasową, ale przede wszystkim na brak źródeł i opracowań historycznych.

W świetle nowych badań należy stwierdzić, że bez przejścia części dawnych działaczy przedwojennej PPS na stronę Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego (PKWN) w 1944 r., o wiele trudniej byłoby komunistom spod znaku PPR podporządkować sobie Polskę. O wiele trudniej byłoby sfałszować zarówno pierwsze powojenne wybory jak i referendum. PZPR powstałaby inaczej, a nie z fuzji PPR i koncesjonowanej partii PPS, i przypuszczalnie nosiłaby też inną nazwę. 

Spójrzmy więc trochę bliżej na działalność organizacji młodzieżowych PPS i ich ewolucję w okresie międzywojennym. Po kilku słowach naświetlających ich genezę, przejdziemy do kilku przykładów kolaboracji dawnych ich członków (czasem również członków podziemnej PPS Wolność Równość Niepodległość). PPS-WRN wchodziła do koalicji legalnego rządu Rzeczypospolitej Polskiej na uchodźstwie. Natomiast koncesjonowana PPS powstała w Lublinie z kilku grupek dawnych socjalistów z rożnych ugrupowań czasu wojny w 1944 r. i nie miała nic wspólnego oprócz nazwy ze swą poprzedniczką. W pierwszym zaplanowanym spotkaniu w Lublinie wzięło udział ok. 70 osób (w większości z dawnej PPS-WRN, ale także z Robotniczej Partii Polskich Socjalistów (RPPS), która to partia też mimo swej secesji od głównego nurtu podziemnej PPS chciała również wejść do struktur rządu na uchodźstwie). Spotkanie to dla zmylenia innych PPS-owców, szczególnie tych pozostających w podziemiu nazwano ex post XXV Kongresem PPS (sic!).

Większość uczestników tej konferencji czy spotkania przeszło przez działalność w strukturach młodzieżowych PPS - czyli w Związku Niezależnej Młodzieży Socjalistycznej (ZNMS). ZNMS powstał, jako akademicka organizacja socjalistyczna grupująca odrębne organizacje ze środowiska warszawskiego, krakowskiego, lwowskiego, lubelskiego i wileńskiego w maju 1923 r. Popierał zawsze lewe skrzydło PPS i jego działacze byli również współinicjatorami komunizującej otwarcie organizacji ,,Spartakusa". ZNMS istniał do maja 1938, gdy został rozwiązany (decyzja PPS). Wydawał dwa organy prasowe ,,Głos Niezależny" i ,,Płomienie". Po wojnie został reaktywowany w ramach zagarnięcia całego pola wpływu dawnej PPS przez koncesjonowana PPS, która przeszła na pozycje współpracy z PPR i z Sowietami. Wśród przedwojennych wybitnych działaczy ZNMS można wymienić m.in. St. Dubois (zginął w Oświęcimiu), St. Garlickiego, St. Niemyskiego czy L. Raabe. Prawie równocześnie, bo w grudniu 1923 r. powstała inna organizacja o prawie identycznej nazwie: Związek Niezależnej Młodzieży Socjalistycznej ,,Życie", która już otwarcie pozostawała pod wpływami komunistycznej młodzieżówki pod nazwą Komunistyczny Związek Młodzieży Polskiej (KZMP) [1]. ZNMS ,,Życie" działał głównie w Warszawie, Krakowie, Lwowie i Wilnie. Organizacja ta tworzyła otwarcie jednolity front z komunistami. W rzeczywistości ZNMS ,,Życie" był organizacją krypto-komunistyczną i z tego powodu został zdelegalizowany przez władze polskie już z początkiem lat trzydziestych. W jej szeregach możemy znaleźć wielu późniejszych prominentów Polski Ludowej jak np. J. Albrecht, S. Jaszuński, J. i Z. Turlejscy, M. Wągrowski, Helena Michnik (matka Adama) i inni. W tej akademickiej socjalistycznej organizacji szkolili się także ludzie o jeszcze ważniejszych nazwiskach jak Józef Cyrankiewicz, Adam Rapacki, czy Przemysław Ogrodziński. Bardzo często wymienia się dwie organizacje, jako te same, ale rzeczywistość była inna. ZNMS ,,Życie" było organizacją praktycznie komunistyczną działającą wśród polskiej młodzieży socjalistycznej by prowadzić wśród niej działalność dywersyjną w stosunku do samej PPS.

Znanym socjalistą już podczas swych lat akademickich był późniejszy światowej sławy ekonomista marksizmu, przez pewien okres profesor University of Chicago, Oskar Lange.   Lange, Cyrankiewicz i Ogrodziński odegrali niechlubną rolę wspomagających  Sowietów byłych członków przedwojennej PPS, ukształtowanych przez ZNMS ,,Życie". 

Jak już wspomniano, Lange należał do przedwojennych kręgów akademickich. Ogrodziński wywodził się z kręgów inteligencji lwowskiej, a Cyrankiewicz pochodził z zamożnego mieszczaństwa krakowskiego.

Lange był z nich najstarszy i miał odegrać rolę, jako jeden ze współpracowników agenta sowieckiego w USA, Bolesława Geberta ,,Billa"1, podczas II wojny światowej. Istnieje obszerna pozycja książkowa H. Romersteina i E. Breidela p.t. ,,Venona Secrets - Exposing Soviet Espionage and America's Traitors" [2], w której są podane szczegóły agenturalnej działalności Geberta. Gebert był pochodzenia niemiecko-żydowskiego i urodził się w rejonie Białegostoku. Przeszkolony, jako agent Kominternu został przerzucony do USA, gdzie był znanym i wpływowym działaczem związkowym i Amerykańskiej Partii Komunistycznej (Communist Party of America). Książka ta została wydana na podstawie ujawnionych dokumentów FBI dotyczących operacji szpiegowskich prowadzonych przez Sowietów na terenie Ameryki [3]. Ustalono, że, w co najmniej siedmiu zakodowanych szyfrem depeszach ,,Billa" do centrali w Moskwie występował Oskar Lange zwykle jako źródło informacji.  


Profesor Oskar Lange (1904-1965) był idealnym kandydatem do współpracy szpiegowskiej na rzecz Sowietów w USA [4]. Był znanym w skali międzynarodowej ekonomistą marksistowskim. Pochodził z zamożnej rodziny żydowskiej z Tomaszowa Mazowieckiego. Ukończył studia na Uniwersytecie Jagiellońskim i wybił się szybko swoimi pracami naukowymi. Po stażu  naukowym w Oxfordzie przybył w 1938 r. do USA na zaproszenie University of Chicago by wykładać tam ekonomię marksistowską. W 1943 r. został naturalizowanym obywatelem amerykańskim. W tym czasie nawet w State Department istniały wtyczki sowieckie. Lange rozpoczął też bliską współpracę z grupą socjalistów polskich w  Nowym Jorku, którzy wydawali gazetę w jęz. angielskim p.t. ,,Poland Fights", która miała służyć jako element polskiej propagandy socjalistycznej i równocześnie rządowej w amerykańskim środowisku robotniczym. Gazeta ta była finansowana ze źródeł rządu polskiego w Londynie gdyż PPS była oczywiście główną partią koalicyjną zarówno w Kraju jak i na emigracji. Wspomina o tej niezwykłej sytuacji ówczesny minister informacji Adam Pragier (sam znany przedwojenny działacz PPS-Lewicy) [5]. Pragier pisze w swoich wspomnieniach o stanowisku prasy amerykańskiej i angielskiej na temat uprowadzenia i aresztowania szesnastu przywódców Podziemia w Polsce w dniu 28 marca 1945 r:

Sowiety początkowo milczały o całej sprawie, dopiero po 40 dniach Moskwa przyznała się do ich porwania, które nazywała ,,zaaresztowaniem za wrogą działalność na tyłach armii sowieckiej". W ciągu 40 dni, nieprzychylna nam prasa brytyjska i amerykańska głosiły, że polscy  przywódcy nie zostali porwani, lecz zaproszeni na rokowania z rządem sowieckim, których przebieg jest najpomyślniejszy, a rząd polski świadomie wprowadza w błąd opinię, gdyż rokowaniom tym nie sprzyja i chce je udaremnić. Tak też pisały gazety bliskie Moskwie, w rożnych krajach. I oto naraz, ku mojemu zdumieniu, znalazłem podobne kłamliwe przedstawienie rzeczy w piśmie, wydawanym przez PPS w Nowym Jorku. Od kilku lat istniała tam placówka propagandowa utworzona przez PPS, wydająca periodyk ,,Poland Flights". (koszta tego przedsięwzięcia pokrywane były przez Ministerstwo Informacji). W numerze 80 pisma, 15 kwietnia 1945 r., na pierwszej stronie ukazało się hasło: ,,All success to the genuine representatives of Poland's underground state, army and political parties, conferring with the representatives of the U.S.R.R.". W tym czasie owi ,,prawdziwi przedstawiciele Podziemia", przebywali już w więzieniu, o czym ,,Poland Fights" była, na równi z innymi placówkami propagandowymi, przeze mnie powiadomiona [5].

Z końcem wojny Oskar Lange z własnej inicjatywy, ale z poparciem lewicy amerykańskiej zdecydował się podjąć ważnej misji spotkania osobistego ze Stalinem. Agentura moskiewska, widziała w nim potencjalnego współpracownika w organizowaniu nowej, zupełnie podległej Moskwie, władzy ludowej w Polsce. Lange ich nie zawiódł. Za zgodą samego State Department Lange odwiedził Moskwę i miał audiencję u Stalina. Od tego czasu Lange oficjalnie zdeklarował się po stronie marionetkowego komitetu lubelskiego. Próbował wpłynąć wkrótce potem na Stanisława Mikołajczyka, ówczesnego premiera rządu polskiego w Londynie by jednak tzw. postępowe siły polskie na Zachodzie złożyły swój akces do mającego powstać pod dyktando Moskwy Rządu Tymczasowego. Łączyło się to z wycofaniem poparcia dla legalnego rządu  w Londynie. Polonia amerykańska potępiła działalność Langego i związanych z nim grupek jak np grupa nowojorska (wydająca ,,Poland Fights"). Wtedy właśnie powstał Kongres Polonii Amerykańskiej (Polish American Congress - PAC) pod przywództwem wielkiego patrioty i ówczesnego prezesa Związku Narodowego Polskiego (Polish National Alliance) mec. dr Charles'a Rozmiarka. Po zakończeniu wojny Lange powrócił do Polski i poprosił o unieważnienie swego obywatelstwa amerykańskiego. Następnie znów wrócił do USA - tym razem, jako pierwszy ambasador rządu ludowego. On też przejmował, w imieniu nowej władzy, wszystkie aktywa i budynki będące własnością rządu wolnej Rzeczypospolitej w Londynie. W 1946 r. służył, jako oficjalny przedstawiciel Polski lubelskiej w Radzie Bezpieczeństwa nowo utworzonej w San Francisco Organizacji Narodów Zjednoczonych.

Polska nie miała oficjalnego przedstawiciela na pierwszej sesji ONZ w San Francisco w 1945 r. Fotel dla Polski był pusty. Artur Rubinstein, który dal specjalny recital z tej okazji - poprosił wszystkich o powstanie i stwierdził, że na sali nie ma przedstawiciela tego kraju, z którego pochodzi, i gdzie się urodził, a następnie odegrał hymn Polski. Był to piękny gest wielkiego artysty.

Po rocznym, ale znamiennym w jego nowej karierze epizodzie w ONZ, Lange powrócił na stałe do Polski, gdzie kontynuował swoją karierę w komunistycznej Polsce, zawsze jednak w drugim szeregu i nigdy na eksponowanych stanowiskach. Równocześnie wykładał na Uniwersytecie Warszawskim i w SGPiSie. Po dojściu, do władzy Władysława Gomułki należał do ścisłego grona doradców ekonomicznych Biura Politycznego KC PZPR, podobnie jak było to za czasów Hilarego Minca. Był też bardzo krótko Przewodniczącym Rady Państwa w 1964 r. (przez 5 dni).  Zmarł w Londynie w 1965 r. Cieszył się dużą popularnością w kręgach socjalistycznych, które poparły władzę ludową, a także w kręgach naukowych nieznających jego zakamuflowanej przeszłości. Należał do bliskich osób premiera Józefa Cyrankiewicza, również byłego przedwojennego socjalisty. Po opublikowaniu z końcem XX w. materiałów ,,Venony" jest wiadome, że Oskar Lange był współpracownikiem wywiadu sowieckiego w USA, a cała jego działalność polityczna od 1943 r. świadczy, że był również zdrajcą Polski i kolaborantem polskiej bolszewii. Dziwi fakt, że do tej pory istnieje mały pomnik Oskara Langego na terenie Uniwersytetu Wrocławskiego, w wolnej już Polsce. 


Niewątpliwie bliską ideowo postacią do Oskara Langego był Przemysław Ogrodziński (1918-1980) 2. Na jego temat próżno jest szukać większego opracowania charakteryzującego jego działalność lub przedstawiającego biografię. Wiadomo, że pochodził ze Lwowa. Z małych wycinków zamieszczonych w różnych opracowaniach wynurza się postać o znaczących wpływach w komunistycznej Polsce. Jak doszło do jego zdrady i przejścia na stronę polskich bolszewików? Podobnie jak w przypadku Józefa Cyrankiewicza, czy też pozornie od nich różniącego się innego socjalisty Leona Chajna, działał on w okresie swej młodości w ZNMS ,,Życie" a podczas II wojny światowej współpracował blisko z Delegaturą Rządu na Kraj na okręg Lwów, co niewątpliwie było pewnym pozytywnym fragmentem w jego biografii. Był też współpracownikiem ,,Żegoty". Pewne ważne szczegóły o nim z tego okresu zamieścił w swoich wspomnieniach jego kolega szkolny Kazimierz Żygulski [6], prawnik, socjolog, profesor i członek PAN, a także działacz przedwojennego i powojennego, współpracującego niestety z komunistami, Stronnictwa Demokratycznego, które miało być pasem transmisyjnym do środowisk inteligencji. Żygulski jednak nie poszedł na współpracę z komunistami, został skazany za swoją pracę dla rządu londyńskiego i deportowano go po wojnie do republiki Komi. Przeszedł tam gehennę łagrów sowieckich. Wspomnienia te są o tyle ważne, ze charakteryzują dobrze kręgi lewicowej inteligencji lwowskiej, z której on sam się również częściowo wywodził. Zupełnie inaczej potoczyły się losy jego kolegi Ogrodzińskiego.

Wydaje się, że poglądy socjalistyczne Ogrodziński posiadał już od młodości, o czym świadczy też fakt jego przynależności do PPS. Wedle Żygulskiego, w 1939 r. Ogrodziński usiłował ujść ze Lwowa, ale w miarę szybko powrócił i postanowił się włączyć w działania konspiracyjnej młodzieży lwowskiej. Zresztą podobnie uczynił sam Żygulski. Ten ostatni tak opisuje zachowanie Ogrodzińskiego:

Wtedy to, w październiku 1939 roku, uczestniczyłem w poufnym spotkaniu, jakie odbyło się na uniwersytecie, na katedrze prawa międzynarodowego. Uczestniczyło w nim kilkanaście osób, w większości starszych ode mnie, asystentów i docentów, ludzi związanych lub bliskich demokratom. Zebranie prowadził docent Zenon Wachlowski — współpracownik profesora Ludwika Ehrlicha. Krótko wyłożył swój pogląd na sytuację i wypływające z niej wnioski. Ponieśliśmy klęskę, mówił, ale za jakiś czas wszystko się odwróci, zachodni sojusznicy są potężni i zarówno Niemcy, jak i Związek Sowiecki muszą przegrać wojnę. Katastrofa wrześniowa oznacza także koniec rządów pomajowych, zaczną się walki polityczne na emigracji, zacznie się konspiracja niepodległościowa w kraju. Jest ona konieczna ze względów patriotycznych, ale także, co trzeba powiedzieć otwarcie, z niej właśnie wyjdzie kolejna grupa rządząca Polską, która obejmie władzę po wojnie. Wniosek jest prosty — zacznijmy konspirację. Kilka osób poparło Wachlowskiego, gdy głos zabrał Przemysław Ogrodziński; oświadczył, że dla niego i kolegów, których reprezentuje, propozycja jakiejkolwiek konspiracji przeciwko Związkowi Radzieckiemu jest nie do przyjęcia. Ogrodziński reprezentował lewicę PPS zasiloną we Lwowie licznymi uciekinierami z innych części Polski (później zostanie wraz z ojcem uwięziony za fałszowanie dokumentów paszportowych; obaj nieoczekiwanie dość szybko wyjdą z więzienia). Dowiedziałem się wkrótce, że w środowisku tym trwają ożywione dyskusje, że część ludzi uznaje klęskę wrześniową za ostateczny koniec niepodległego państwa i odrzuca możliwość podjęcia walki o jego odbudowę. Już wtedy, zatem zarysowała się głęboka, zasadnicza linia podziału lewicy. Linia ta — w pierwszym okresie okupacji niemieckiej jeszcze ukryta — w kilka lat później ujawni się w pełni w Lublinie: najostrzej przebiegała ona właśnie w środowisku inteligencji. Zenon Wachlowski nie mylił się w swych przewidywaniach. Rzeczywiście wkrótce powstała bardzo rozległa konspiracja niepodległościowa dążąca do odbudowy państwa polskiego przez walkę z okupantami. Jednocześnie w miarę zbliżania się końca wojny rozpoczęła się coraz ostrzejsza, zaciekła walka o przyszły kształt polityczno-ustrojowy i przede wszystkim o władzę w przyszłej Polsce. Po paru miesiącach, w okresie masowych aresztowań przeprowadzanych przez NKWD, zabrano także Zenona Wachlowskiego. Jego żona poruszała niebo i ziemię, aby uzyskać zwolnienie męża, trafiła między innymi do Wandy Wasilewskiej, niczego jednak nie uzyskała [6].

Trudno sobie wyobrazić, że ktoś ze środowiska lwowskiej inteligencji mógł wtedy w 1939 r. nie wiedzieć jak zachowywała się Armia Czerwona i NKWD po wkroczeniu do Polski 17 września 1939 r. Cały Lwów wiedział, jakich dokonywano wtedy mordów na ludności polskiej, szczególnie wśród sfer wyższych i inteligencji. Wiedziano też powszechnie o zdradzie mniejszości narodowych i ich masowej kolaboracji z Sowietami. Jak wynika z relacji Żygulskiego istniały jednak jednostki już wtedy nastawione pozytywnie do stalinowskiej Rosji. Do tych należeli obaj Ogrodzińscy: Przemysław i jego ojciec.

Przemysław Ogrodziński postanowił włączyć się w nurt konspiracji związanej z rządem polskim w Londynie. Może było to spowodowane bardziej decyzją partii, do której już wtedy należał, czyli PPS, niż jego własnymi pro-sowieckimi poglądami. W National Museum of Holocaust w Waszyngtonie znajduje się fotografia młodego Ogrodzińskiego, który był również współpracownikiem ,,Żegoty", czyli Rady Pomocy Żydom. ,,Żegotę" utworzyła grupa podziemnych katolickich działaczy pod przewodnictwem znanej pisarki Zofii Kossak-Szczuckiej w 1942 r. Wkrótce rozszerzono jej bazę i zaproszono do udziału wszystkie stronnictwa wspierające rząd polski na uchodźstwie. Weszli tez do ,,Żegoty" w rożnych ośrodkach socjaliści, przedstawiciele żydowskiego Bundu i innych partii. Dziś próbuje się zręcznie manipulować historię rzucając na Zofie Kossak-Szczucka cień antysemityzmu. Szkoda, że główny antypolski rzecznik Żydowskiego Instytutu Historycznego w Warszawie, jakim jest niewątpliwie dr Alina Cała, czyni to dzięki dotacjom obecnego rządu polskiego już w niepodległej Polsce. Powróćmy jednak do anatomii zdrady lwowskich środowisk lewicy socjalistycznej.

Żygulski tak kontynuuje, opisując ostateczne przejście Ogrodzińskiego na stronę Komitetu Lubelskiego w 1944 r., o czym dowiedział się podczas procesu członków Delegatury Rządu na Kraj na Okręg Lwów:

Drugi ogólny problem to charakter Delegatury, jej związek z rządem londyńskim i udział w antyhitlerowskiej koalicji, kwestia walk lwowskiej AK z cofającymi się Niemcami. I tu schemat dyskusji był podobny; zarówno rząd londyński, jak i jego Delegatura traktowane były przez sąd, jako wrogie wobec ZSRR, to znaczy pomagające Niemcom. Wreszcie trzecia ogólna sprawa, ujawnienie się Delegatury po wejściu Armii Czerwonej do miasta. Było ono traktowane przez sąd, jako manewr, mający ukryć prawdziwe zamiary, wrogie wobec Armii Czerwonej. Tu zresztą sprawa wyglądała różnie, gdyż po pierwszych aresztowaniach część sądzonych przez Trybunał rzeczywiście ukrywała swą działalność.

W stosunku do każdego z oskarżonych były także sformułowane zarzuty indywidualne, w moim przypadku dotyczyły przyjęcia funkcji sędziego Sądu Specjalnego i szyfranta, co szczególnie miało świadczyć o moich wrogich zamiarach.  Niespodzianką było to, że w przerwach rozprawy mimo ciągłej obecności strażników nie przeszkadzano nam w rozmowach. Wysnułem z tego wniosek, że wyroki są już napisane i w rzeczywistości przebieg rozprawy nie ma większego znaczenia. Już na pierwszej przerwie w krótkiej rozmowie z Czesławom Niezabitowskim, prokuratorem Sądu Specjalnego, i Władysławem Grzędzielskim, dawnym kierownikiem lwowskiego Biura Informacji i Propagandy, których dobrze osobiście znałem, okazało się, że Delegatura jest rozbita, część jej członków uwięzionych, a część, z Delegatem Adamem Ostrowskim, przebywa w Lublinie, przeszła na stronę PKWN, co więcej, działa tam politycznie. Są tam też niektórzy reprezentanci stronnictw i partii przy Delegaturze, przede wszystkim PPS — moi rozmówcy wymieniali nazwiska Przemysława Ogrodzińskiego i Marii Fiderer[6].

Żygulski dalej pisze o byłym Delegacie na Okręg Lwów - Ostrowskim, i innych osobach z nim związanych, którzy razem z Ogrodzińskim znaleźli się nagle w Lublinie: 

Ostrowski we wrześniu 1944 roku opublikował w organie PKWN, lubelskiej gazecie „Rzeczpospolita", list otwarty. W  liście tym, nazywając siebie „byłym delegatem" potępił rząd polski w Londynie i jego działania oświadczając, że oddaje się na służbę nowym władzom. Potwierdziło to moje przypuszczenia, oparte na tekście przypadkowego skrawka gazety, który widziałem w celi. Mirosław Żuławski, pracownik lwowskiego BIP-u i redaktor akowskiego „Biuletynu Ziemi Czerwieńskiej" szybko przedzierzgnął się w korespondenta wojennego, a następnie redaktora tejże „Rzeczypospolitej". W czerwcu 1945 roku w artykule wstępnym zatytułowanym ,,Triumf jedności" wyrazi radość z powodu wyroku wydanego na szesnastu Polaków, w tym ostatniego dowódcę AK generała Okulickiego, osądzonych wtedy w Moskwie. Inni nasi towarzysze, którzy zostali aresztowani później, opowiadali o tragedii Powstania, niewoli Bora-Komorowskiego, zniszczeniu stolicy, o masowych aresztowaniach we Lwowie, o zupełnym braku pomocy ze strony naszych sojuszników, osamotnieniu rządu w Londynie. Jeszcze w czasie trwania rozprawy przekonałem się, że w skład naszej grupy, oskarżonej, jako lwowska Delegatura Rządu, weszli różni ludzie, rozmaicie zaangażowani w konspirację— chodziło widocznie o to, aby stworzyć wrażenie procesu dużej i niebezpiecznej siatki; możliwe, że miejscowe władze chciały się w ten sposób wykazać przed swą centralą [6].

Następnie pisze Żygulski o rezultatach pokazowego procesu części Delegatury lwowskiej, gdzie na ławie oskarżonych nie było tych, którzy przeszli razem z Adamem Ostrowskim i Przemysławem Ogrodzińskim na druga stronę. O tym nie wiedzieli wtedy sami oskarżeni:

Nie miałem żadnych złudzeń, co do wyniku naszego procesu. Brałem nawet pod uwagę możliwość spektakularnego wymierzenia nam najwyższego wymiaru kary, kary śmierci, choć przypuszczałem, że zostanie ona następnie zamieniona na dziesięć lat więzienia; była wtedy w sądach radzieckich taka praktyka. Wszyscy, nawet najstarsi wiekiem oskarżeni, trzymali się dobrze. Śledztwa mieli różne, najcięższe przeszedł Władysław Grzędzielski, który w Delegaturze odpowiadał w ostatnim czasie za sprawy bezpieczeństwa i starał się do końca osłaniać Delegata nie przypuszczając, że ten przeszedł na drugą stronę barykady. Ciężkie śledztwo miał także Marian Pokryszko, który kierował biurem legalizacji, przygotowywaniem fałszywych dokumentów. Obu ich bito i katowano [6].

Władza ludowa nie pozostała obojętna na ten akt opuszczenia legalnego rządu polskiego w Londynie i wkrótce Przemysław Ogrodziński rozpocznie pracę w służbie zagranicznej Polski Ludowej jako chargé d’affaires w Paryżu, gdzie w roku 1951 przyjdzie na świat jego syn Piotr - obecny ambasador RP w Kanadzie. Najpierw będzie widoczny na sfingowanym XXV Kongresie PPS w Lublinie. Zostaje wtedy wybrany do Rady Naczelnej koncesjonowanej PPS. Działa również w organizacji młodzieżowej OMTUR (Organizacja Młodzieżowa Towarzystwa Uniwersytetów Robotniczych) [7]. OMTUR, jako młodzieżowa organizacja przedwojennej PPS została wtedy przejęta przez przyszłych komunistów. Znany jest również niechlubny udział Ogrodzińskiego w początkowych pracach UNESCO w Paryżu. Później rozpocznie prace w ambasadach PRL na rożnych stanowiskach. Dzisiaj wiadomo, ze ambasady PRL były częścią światowej siatki wywiadu sowieckiego. Zadziwia odporność grupy dawnych socjalistów, wywodzących się z ZNMS ,,Życie", na wszelkie zmiany we władzach w Polsce. Jej członkowie utrzymywali stale uprzywilejowaną pozycję w nomenklaturze partyjnej i w samym ośrodku komunistycznej władzy. 

Przed 1956 r. Ogrodziński zaczął bliską współpracę już w czasach stalinowskich, ze znanym mu z dawnych lat Adamem Rapackim. Rapacki był wtedy członkiem Biura Politycznego KC. Po zmianach w październiku miał zostać ministrem spraw zagranicznych, oczywiście w nowym pozornie odnowionym rządzie Józefa Cyrankiewicza. Ogrodziński był bliskim doradcą Rapackiego i otrzymał stanowisko Dyrektora Generalnego komunistycznego MSZ. Próbuje się współcześnie dowodzić, że tamtejsza polska polityka zagraniczna była nacechowana niezależnością od Sowietów. Trudno jest uwierzyć, ze ówczesne MSZ nie konsultowało się z ministrem spraw zagranicznych ZSRR Andriejem Gromyką, nawet w tak szczególnie nagłaśnianej sprawie rezolucji w ONZ dot. utworzenia strefy bezatomowej w Europie środkowej. Powstanie takiej strefy było oczywiście po linii Sowietów, którzy posiadali wtedy przygniatającą przewagę w siłach konwencjonalnych, stacjonujących w okupowanych Niemczech Wschodnich i Polsce. Nie należy zapomnieć, że ostatni żołnierz sowiecki opuścił Polskę dopiero w 1993 r., czyli cztery lata po obecnie głośno reklamowanej dacie kontraktowych wyborów w dniu 4 czerwca 1989 r [8].  Dowodem na konsultowanie się z Sowietami są zaszyfrowane telegramy z ambasady PRL w New Delhi w latach 60-tych, gdzie Ogrodziński zajmował stanowisko ambasadora PRL. W tym czasie podjął się na zlecenie Sowietów delikatnej misji dotyczącej propozycji rozwiązania początkowego konfliktu wietnamskiego [9]. Warto w tym miejscu wspomnieć, że prawie w tym samym czasie, gdy Przemysław Ogrodziński był ambasadorem PRL w Indiach (1962-1967), w Istambule ambasadorem PRL był Bolesław Gebert ps. ,,Bill", dawny agent sowiecki w USA. Ten sam Gebert, który wprowadził do sieci agenturalnej część działaczy PPS w USA na czele z prof. Oskarem Lange. 

Nie ulega wątpliwości, ze grupa wykształconych przed wojna i wiernych Sowietom współpracowników była niezmiernie cenna dla władz PRLu, gdzie brakowało ludzi z jakimkolwiek wykształceniem innym od szkól partyjnych marksizmu-leninizmu, lub akademii MSW im. Feliksa Dzierżyńskiego w przypadku asów nowej przekształconej po 1956 r. Służby Bezpieczeństwa. Tylko nieliczni stanęli później przed sądem za mordy z czasów stalinowskich a wyroki kończyły się zwykle zwolnieniami po kilkuletnim więzieniu. Nastąpił okres małej stabilizacji za rządów Władysława Gomułki. Czas nowej walki ideologicznej i wielkiej manipulacji historii. Nikt oczywiście nie stanął przed sądami obecnej Polski pod zarzutem współpracy z Sowietami. Nie dokonano nawet moralnej oceny dawnego systemu. Zastosowano tzw. ,,miękkie przejście" z zachowaniem wpływów dawnych komunistów w odradzającej się Polsce po 1989 r.

Przemysław Ogrodziński pełnił kluczową funkcję Dyrektora Generalnego komunistycznego MSZ w latach 1956-1962. Po marcu 1968 odsunięty, ale przetrwał upadek rządów Gomułki w 1970 r. i był ambasadorem PRL w Królestwie Norwegii, z jednoczesną akredytacją w Islandii, jeszcze za czasów Edwarda Gierka (1969-1973). Zmarł w 1980 r.


Ostatnią postacią jest postać najbardziej znanego Józefa Cyrankiewicza (1911 - 1989), zwanego żelaznym premierem PRL [10]. Ur. w Tarnowie, pochodził z kręgów zamożnego mieszczaństwa krakowskiego. Ojciec był prawnikiem i sympatykiem narodowej demokracji. Oceny Cyrankiewicza, jako zdrajcy zarówno Polski jak i polskiego socjalizmu i PPS - Wolność-Równość-Niepodległość (WRN), nie zmieni drobiazgowe wyszczególnianie wszystkich aspektów jego działalności. Nie pomoże próba rewizji tej oceny wobec jego działalności z czasów II wojny światowej, łącznie z pobytem w obozie zagłady w Oświęcimiu. Trudno jest ocenić, czym na prawdę do końca kierował się ten człowiek o gładkich rękach i poprawnej polszczyźnie, tak rożnej od komunistycznej nowo-mowy, na przykład w wydaniu Władysława Gomułki. Szczegóły dotyczące etapów rozwoju komunizmu w Polsce są doskonale przedstawione w książce p.t. ,,Komunizm w Polsce" [11]. Szczególnie podtytuł - zdrada, zbrodnia, zakłamanie, zniewolenie, najlepiej odzwierciedla rolę, jaką pełnił Cyrankiewicz w historii powojennej, okupowanej Polski. Wszystkie te szczegóły świadczą na niekorzyść Cyrankiewicza. Jednak początki tego wychowanka ZNMS ,,Życie" i absolwenta UJ cechowały zupełnie inne powiązania i zupełnie odmienna postawa niż np. Przemysława Ogrodzińskiego, o którym wiemy, ze był wielkim sympatykiem Sowietów już w 1939 r. Trudno to samo przyjąć w przypadku późniejszego długoletniego premiera PRL. 

Po ukończeniu studiów prawniczych Cyrankiewicz szybko wybił się w Krakowie jako działacz okręgowy przedwojennej PPS. Z nią wszedł do podziemia i pełnił ważną funkcje przedstawiciela PPS w Delegaturze Rządu na Kraj - Okręg Kraków. Organizował z dużym sukcesem krakowską podziemną organizację PPS-WRN, łącznie z jej ramieniem zbrojnym tzw. Gwardią Ludową PPS, która weszła z pewną autonomią do struktur ZWZ a potem Armii Krajowej. Wskutek słynnej wsypy w kwietniu 1941, Cyrankiewicz został aresztowany w założonym przez Gestapo kotle w mieszkaniu szefa sztabu ZWZ Okręgu Kraków. Razem z nim zostało aresztowanych szereg ważnych działaczy krakowskiego podziemia. Osadzony początkowo w wiezieniu na Montelupich został wkrótce przewieziony do obozu oświęcimskiego. Jego działalność w Oświęcimiu była przez długie lata w Polsce Ludowej przedstawiana pozytywnie, tym bardziej, że Cyrankiewicz ps. ,,Rot", mimo wejścia do struktur podziemia polskiego w Oświęcimiu, nawiązał przez komunistę Tadeusza Hołuja kontakt z tajną grupą austriackich komunistów tzw. Kämpfgruppe - Auschwitz. Był typowany nawet jako następca rotmistrza Witolda Pileckiego, który zorganizował podziemny Związek Organizacji Wojskowych (ZOW) podporządkowany AK. Mianowanie Cyrankiewicza dowódcą obozowego podziemia cofnięto wskutek negatywnej opinii jednego z dowódców bielskiego podokręgu AK. Cyrankiewicz przez pewien czas, aż do przewiezienia go do obozu w Mathausen na początku 1945 r., pracował jako pisarz w bloku szpitalnym. Dawało mu to bardzo uprzywilejowaną pozycję wśród więźniów obozu. Po wyzwoleniu obozu znalazł się szybko w Lublinie i włączył się natychmiast w działalność koncesjonowanej PPS. Niemożliwe jest, by nie zdawał sobie sprawy z tego, co czyni. Było to świadome przejście na stronę polskich komunistów i opuszczenie własnych towarzyszy z PPS-WRN. Spowodowało to istotne zamieszanie w pozostających w podziemiu strukturach PPS-WRN już po wejściu do Polski Armii Czerwonej. Swoją działalnością Cyrankiewicz złamał opór wszelkich frakcji w ramach koncesjonowanej PPS, które chciały utrzymać PPS, jako drugą partię robotniczą w Polsce. Jego postawę z tego okresu charakteryzuje odrzucenie prośby współwięźniów i towarzyszy Pileckiego by okazać mu prawo łaski podczas procesu pokazowego w 1948 r. Cyrankiewicz odrzucił te prośbę z premedytacją i podobno wystosował specjalny list do sądu z prośbą o utrzymanie najwyższego wymiaru kary dla rotmistrza Pileckiego. Znane są krytyczne wypowiedzi Pileckiego na temat Cyrankiewicza po jego przybyciu z misją do Polski. 

W 1948 r. miało nastąpić starannie przygotowane zjednoczenie PPR i koncesjonowanej PPS. Można przyjąć po wielu latach, że gdyby do tego nie doszło to o wiele trudniejszy byłby proces podporządkowania Polski komunistom i Rosji Sowieckiej. Siła oddziaływania PPR, nawet przed samym kongresem zjednoczeniowym, nie była jeszcze tak decydująca. Dopływ członków z koncesjonowanej PPS był znaczący dla ustabilizowania systemu monopartyjnego. Poglądy Cyrankiewicza wiernie charakteryzuje jego wypowiedź na konferencji szkoleniowej dla PPS-owców, 17 lipca 1948 r. w Warszawie:

Jest rzeczą naturalną, że w naszym pochodzie ku socjalizmowi kierujemy się doświadczeniami klasy robotniczej, która ten pochód rozpoczęła ćwierć wieku wcześniej - klasy robotniczej Związku Radzieckiego. Jest rzeczą zrozumiałą, że w pochodzie tym kierujemy się doświadczeniami tej partii, która w warunkach nieporównywanie trudniejszych z niespotykaną konsekwencją realizowała program socjalistyczny - partii bolszewickiej... Ideologicznym drogowskazem w walce [klasy robotniczej] stał się marksizm, wzbogacony doświadczeniami Wielkiej Rewolucji Październikowej i naukami jej przywódców Lenina i Stalina [12].

Fragment tego wystąpienia jest cytowany według wersji z książki Marka Łatyńskiego p.t. ,,Nie paść na kolana - Szkice o opozycji lat czterdziestych", str. 552 [12]. Łatyński był wtedy dyrektorem rozgłośni polskiej Radia Wolna Europa. W tej książce przedstawia on powolny ale skuteczny proces rozbicia po wojnie zarówno oficjalnej polskiej opozycji (PSL, SP) jak i polskiego zróżnicowanego Podziemia. W tym miejscu może należy przerwać opisywanie drogi ,,żelaznego" premiera PRL. Jego długa kariera we władzach PRLu i w strukturach partyjnych jest ogólnie znana. Można jednak wspomnieć, ze również on podobnie jak Ogrodziński wiedział jak przystosowywać się wobec zmian w obliczu komunizmu polskiego. Po upadku rządów Gomułki, Cyrankiewicz przeszedł do działalności w Polskim i Międzynarodowym Ruchu Obrońców Pokoju. Organizacja ta była całkowicie zorganizowana przez wywiad sowiecki i działała w całym świecie. Trudno byłoby sobie wyobrazić lepsze miejsce dla długoletniego agenta Rosji Sowieckiej, zdrajcy Polski i ideałów polskiego socjalizmu spod znaku prawdziwie niezależnej Polskiej Partii Socjalistycznej.

Trzy postacie: Lange, Ogrodziński i Cyrankiewicz, a było takich postaci znacznie więcej, nie pracowały dla dobra Polski. Przyczyniły się do jej zniewolenia po II wojnie światowej. Wstąpili na służbę bolszewicką bardzo wcześnie i partia zawsze im to wynagradzała przez ich całe życie.

Na zakończenie warto przypomnieć nazwiska tych z dawnej PPS, którzy nie ulegli i nie poszli na współpracę z bolszewikami, którzy oddali swe życie dla Polski i dla ideałów polskiego socjalizmu [13]:

Tomasz Arciszewski  (1877-1955) - członek CKW PPS, pod koniec wojny ostatni premier legalnego rządu polskiego na wychodźstwie;

Mieczysław Niedziałkowski (1893-1940) - członek CKW PPS, zginął rozstrzelany przez Niemców w Palmirach 21 czerwca 1940 r.

Kazimierz Pużak (1883-1950) - członek władz PPS, członek Delegatury Rządu Kraj z ramienia PPS-WRN, przewodniczący podziemnej Rady Jedności Narodowej, aresztowany po wojnie i skatowany przez komunistów, zmarł we więzieniu w Rawiczu.

Zygmunt Zaremba (1895-1967) - członek władz PPS-WRN, jeden z przywódców PPS w podziemnej Polsce podczas i po wojnie, uszedł z Kraju unikając aresztowania, zmarł we Francji.

Tadeusz Szturm de Sztrem (1892-1968) - członek władz PPS, PPS-WRN, nestor ruchu robotniczego PPS, po wojnie w II konspiracji, zmarł w Polsce.

Wspomniany powyżej Zygmunt Zaremba surowo oceniał przejście części socjalistów na stronę bolszewików od 1944 r., wskazując na wykluczenie prawdziwej PPS z życia politycznego przez utworzenie najpierw koncesjonowanej jej wersji, a później powstanie PZPR w 1948 r.[14]:

Na tym zakręcie historii, połączonym z fizycznym wyniszczeniem narodu, straciła PPS tysiące działaczy, wymordowanych przez hitlerowskie Gestapo i sowiecką NKWD. Zagubiła się też część członków partii, którzy nie wytrzymali fizycznego i moralnego nacisku przeciwności i odeszli z szeregów. Tym razem stało się to o tyle boleśniejsze, ze ludzie ci oddając się w służbę rosyjskiej (czytaj sowieckiej) orientacji pozwolili się użyć dla wzniesienia zapory zagradzającej drogę do ujawnienia się PPS w powojennym życiu, tworząc zaś koncesjonowana organizację pod przywłaszczoną nazwą umożliwili partii komunistycznej oszukańczą imprezę „zjednoczeniową”, która oddała komunistom monopol organizacyjny i ideologiczny w życiu polskich mas pracujących [14].

W innym artykule Zaremba pisze o hańbie tych, którzy spowodowali przejście na drugą stronę, często korzystając z niewiedzy szeregowych członków koncesjonowanej partii PPS, i nawet wbrew ich woli  [15]:

Powstanie PZPR było wynikiem oszustwa i gwałtu. Oszustwem było proklamowanie zasady, że następuje zsyntezowanie ideologii komunistycznej i socjalistycznej, bo wnet po „zjednoczeniu” partia przybrała ideologię komunistyczną, depcząc i plugawiąc wszystko, co jest związane z historią i ideologią polskiego ruchu socjalistycznego. „Zjednoczenie” było gwałtem, bo dokonane zostało wbrew woli członków koncesjonowanej PPS i towarzyszyło mu usunięcie z połączenia setek tysięcy członków tej partii, by ułatwić strawienie pozostałych [15]

W tym oszustwie i gwałcie wzięły czynny udział trzy przedstawione postacie z przedwojennej PPS, postacie rożnego rodowodu, które przeszły na stronę bolszewickiej Rosji.




__________________________________

1 Synem Bolesława Geberta ,,Billa", agenta sowieckiego w USA, jest Konstanty Gebert występujący pod pseudonimem Dawid Warszawski, dziennikarz ,,Gazety Wyborczej".


2 Dr Piotr Ogrodziński, obecny ambasador RP w Kanadzie, jest synem Przemysława Ogrodzińskiego, długoletniego wysokiego urzędnika w komunistycznym MSZ, w okupowanej Polsce.



Bibliografia

[1] Mały Słownik historii Polski - wyd. III poszerzone, Wiedza Powszechna, Warszawa 1964. 

[2] Herbert Romerstein and Eric Breidel - "Venona Secrets - Exposing Soviet  Espionage and America's Traitors", Regence, Washington, D.C., 2001.

[3] FBI Venona file (http://foia.fbi.gov/venona/venona.pdf). 

[4] Oskar Lange - biography in wikipedia (http://en.wikipedia.org/wiki/Oskar_Lange) 2009.  

[5] Adama Pragier - ,,Czas przeszły dokonany", B. Świderski, Londyn 1966.

[6] Kazimierz Żygulski - ,,Jestem z lwowskiego etapu", Wyd. PAX, Warszawa 1994 (http://www.lwow.com.pl/zygulski/zygulski.html).

[7] Tadeusz Mołdawa - ,,Ludzie władzy 1944-1991", Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 1991.

[8] Jerzy Domagała - ,,Bratnia straż", dodatek specjalny, ,,Rzeczpospolita", nr 100, 24.04.2004 (http://www.rzeczpospolita.pl/dodatki/specjal_040428/specjal_a_14.html), 2004.

[9] Margaret K. Gnoiński, The George Washington  University - ,,Poland and Vietnam 1963: New Evidence on Secret Communist Diplomacy and the ,,Maneli Affair" ", Paper # 45, Cold War International History Project - Working Paper # 45, Woodrow Wilson International Center for Scholars Washington, D. C., (http://www.wilsoncenter.org/topics/pubs/CWIHP_WP_45b.pdf )March 2005.

[10] Józef Cyrankiewicz - biografia na portalu wikipedii (http://pl.wikipedia.org/wiki/J%C3%B3zef_Cyrankiewicz) 2009.

[11] W. Bernacki, H. Głębocki, M. Korkuć, F. Musiał, J. Szarek, Z. Zblewski - ,,Komunizm w Polsce" - Zdrada, Zbrodnia, Zakłamanie i Zniewolenie., Wyd. Kluszczyński, Kraków (bez daty).

[12] Marek Łatyński - ,,Nie paść na kolana - Szkice o opozycji lat czterdziestych", wyd. Polonia Book Fund Ltd, UK, 1985.

[13] Wanda Czapska-Jordan - ,,W.R.N. - PPS pod okupacją niemiecką 1939-1945", Londyn 1976.

[14] Zygmunt Zaremba - ,,Droga rozwojowa polskiego socjalizmu", artykuł, Wybór pism Emigracji Politycznej PPS (WRN)1940-1970. Redakcja naukowa Zygmunt Tkocz i Teofil Roll, Wyd. Odnowa i Norbertinum, Londyn - Lublin 1994 (Publikacja Polskiego Instytutu Naukowego w Ameryce), ss. 326-333, 1994.

[15] Zygmunt Zaremba - ,,Cel i droga", artykuł, Wybór pism Emigracji Politycznej PPS (WRN) 1940-1970. Redakcja naukowa Zygmunt Tkocz i Teofil Roll, Wyd. Odnowa i Norbertinum, Londyn - Lublin 1994 (Publikacja Polskiego Instytutu Naukowego w Ameryce), ss. 334-340, 1994.




          Nowe wydanie "Lotnictwa" dostępne w polskich sklepach

Subject:     Nowy numer magazynu Lotnictwo
Date:     Thu, 25 Jun 2009 13:03:50 -0400
From:     Janusz Bujnowski <januszb@sympatico.ca>
To:     Magazyn Lotnictwo <aviation-lot@hotmail.com>
CC:     Tadeusz Majewski <tadeusz.majewski@udlap.mx>

Witam serdecznie wszystkich w imieniu Redakcji Lotnictwa /Aviation/.

Pragnę poinformować, że wydany jest już kolejny, czwarty numer magazynu. Niedługo pojawi się w licznych sklepach polonijnych w Ontario, a w następnej kolejności w punktach sprzedaży w Montrealu, Vancouver, Edmonton i Calgary. Numer jest poświęcony licznym rocznicom związanym z lotnictwem i astronautyka. Tak więc jest miejsce na 100-lecie pierwszego lotu w Kanadzie, 75-lecie lotniska Okęcie, 50-lecie zlikwidowania projektu Avro Arrow, 40-lecie pierwszego lotu ludzi na księżyc - Apollo 11, 19 rocznicy teleskopu Hubble'a  wraz z misją serwisową promu Atlantis.

Są tez liczne artykuły z przeszłości o polskich lotnikach  /Orliński, Sawicz, Maisner/ i operacjach lotniczych w trakcie IIWW - /Poles in the battle of Britain, Ostatnia bitwa powietrzna II Wojny Światowej, New Zealand  Air Force Flight Lieutenant and Polish Squadron Leader Fight Together for Freedom/.

Są też strony poświęcone symulatorom lotów, szybownictwu, konstrukcjom /DHC-1 Chipmunk i jego twórcy inż. Jakimiukowi/, muzeum lotnictwa w Toronto.

Lotnictwo podaje nowinki lotnicze, sprawozdania z imprez bieżących "Błękitne Skrzydla" dla pilota Szrajera i 95. urodziny  gen. pilota Sawicza, impreza w Canadian Air & Space Museum. Magazyn jest dwujęzyczny.

Więcej informacji jest na stronie magazynu http://lotnictwo.enginesource.org
Informacje o punktach sprzedaży są także dostępne na powyższej stronie internetowej.

"Lotnictwo" dostępne jest w następujących sklepach  w Ottawie:
Fresh European Deli, 1675 Cyrville Rd.
Polka Deli, 1574 Walkley Rd.
Warsaw Polish Deli, 747-G Richmond Rd.   
Baltyk Delikatessen, 935 Carling Avenue
Zachęcamy do czytania,

 
Z uklonami,
Janusz Bujnowski

http://lotnictwo.enginesource.org


____________________________________________________
Komunikaty Ottawskie - 3 lipca 2009

http://www.komOTT.net
____________________________________________________