Polska Izraelka pisała już wiele lat
temu na temat jakości nauki dzieci żydowskich w temacie
historii Polski
i Żydów.
Gojka z Izraela; Serdecznie witamy w obozach
zagłady
http://blogmedia24.pl/
node/64269
Ela Sidi
Jestem Polką i
Izraelką. Absolwentką Uniwersytetu Gdańskiego, Wydziału
Humanistycznego
Jej blog:
Gojka z Izraela – Ela Sidi
http://
gojka.blog.onet.pl/
Poniższy post był zamieszczony na stronie bloga Gojki chyba
w roku 2011. Później widziałem bardzo podobne w roku 2013 w
naTemat.pl
(strona Lisa) oraz w roku 2014 w "GW" („Serdecznie witamy w
Auschwitz”).
http://wyborcza.pl/
magazyn/1,124059,15420182,Serdecznie_witamy_w_Auschwitz.html?
disableRedirects=true
http://
natemat.pl/74675,demoluja-hotele-nie-szanuja-polakow-maja-
agresywnych-ochroniarzy-prawda-o-izraelskiej-mlodziezy-w-
polsce

Nominacja do Nagrody PAP za artykuł „Serdecznie witamy w
Auschwitz”
https://
www.youtube.com/watch?v=UM8GezhkKsQopublikowany w
„Wyborczej”
Zwycięstwo w Grand Press, w kategorii „Publicystyka”
dla artykułu „Serdecznie witamy w Auschwitz”
https://youtu.be/
ySV2cOU7qZs
https://youtu.be/
TFl0U-EqtDQ
Moim marzeniem jest to, by moje dzieci były
dumne zarówno z bycia Polakami jak i Izraelczykami,
by potrafiły zdobyć się na tolerancję, by nikt nie uczył
je nienawiści do nikogo i aby znały prawdę o historii
swoich narodów. Rację ma Szymon Peres twierdzący że:
„Nie należy zmieniać historii, ani na lepsze ani na
gorsze”.
Dlaczego rząd Polski nie domaga się kategorycznie
zmiany programu tych wycieczek do Polski, które mają na
uwadze wyłącznie odkrycie Polski obozów, martyrologii i
antysemityzmu z wykluczeniem kontaktów ze współczesną
Polską i Polakami, wycieczek budzących swymi
skojarzeniami jednoznacznie uczucia antypolskie? Czyżby
nie zdawano sobie sprawy z konsekwencji wynikających z
tego, że młode pokolenie Izraelczyków bezkrytycznie
kojarzy Polskę z Holocaustem, obozami i śmiercią Żydów?
"Serdecznie witamy w
obozach zagłady"
„Dlaczego
młodzi Izraelczycy, których spotykam na ulicach Warszawy
czy Krakowa są agresywni wobec Polaków? – Często zadaje mi
się to pytanie Polsce, dodając: „Kiedy ich widzę, zawsze w
grupie, instynktownie przechodzę na drugą stronę. Przecież
oni nie mają złych doświadczeń z Polakami, tak jak ich
dziadkowie, nie przeżyli wojny, ani nie doświadczyli
antysemityzmu, a dzisiejsza Polska z licznymi festiwalami
żydowskimi czy izraelskimi sztukami Hanocha Lewina jest im
wyjątkowo przychylna. „Dlaczego więc”? – dziwią się
Polacy, a ja próbuję tłumaczyć złożoności zagadnienia
przytaczając fakty i statystyki. Wydaje mi się, że
najlepszym sposobem zrozumienia młodych, izraelskich Żydów
przyjeżdżających na „wycieczki pamięci” do Polski będzie
próba wczucia się w ich skomplikowaną sytuację.
Postawienie się na chwilę na ich miejscu.
Wyobraźcie
sobie
Wyobraźcie
sobie, że jesteście nastoletnimi, izraelskimi Żydami i od
kiedy pamiętacie, co roku był w waszym życiu ten jeden
dzień kojarzący Wam się z wyciem syren, smętną muzyką i
programami w telewizji, których rodzice zabraniali Wam
oglądać. Tego dnia wasz dziadek, nie chcąc widzieć nikogo,
zamykał się w pokoju, a babcia płakała przytulając was do
siebie. Już w przedszkolu powiedziano Wam, że to smutny
dla Żydów dzień wspomnień o tych, których zamordowano
gdzieś na końcu świata, „w kraju złych ludzi i śniegu”,
którego Wy nawet nigdy nie widzieliście na własne oczy. W
szkole każąc Wam uczyć się nazw trudnych do wymówienia:
Holocaust, Brzezinka, Treblinka, Oświęcim zwany też
Auschwitz, nazwano ten dzień „Dniem Zagłady” – „Szoah”. W
liceum, pokazano Wam filmy ze śmiercią dzieci w roli
głównej i pędzące wśród lasów bydlęce pociągach zapchanych
przerażonymi ludźmi. Usłyszeliście też opowieść o
siekierze, którą sąsiedzi zarąbali chłopakowi podobnemu do
Was ojca i o tym, że Polacy „antysemityzm wysysają z
mlekiem matki”.
Wyobraźcie
sobie, że wasza pamięć przechowuje jak relikwię
dramatyczny obraz Polaków naśladujących podcinanie gardeł
z filmu „Shoah” Claude Lanzmanna, płonących Żydów w
stodole zamkniętej przez Polaków z książki Jana Grossa i
twarze Ocalonych, którzy, mimo, że uciekli śmierci nie
wyglądali Wam na szczęśliwych.
W
niektórych z was nawet ci „Sprawiedliwi”, którzy
przechowali Żydów w ziemiankach, stodołach, strychach czy
chlewach nie budzą sympatii. Mając 14 lat człowiek buntuje
się przeciwko koncepcji dziękowania za cokolwiek, nawet
własnym rodzicom, a co dopiero obcym ludziom za życie
dziadka czy babci. Nie odczuwacie wdzięczności wobec
nieznanych Wam ludzi. Świadectwo tych, którzy pozostali w
żywych budzi wasze wątpliwości, ponieważ Ocaleni nie
zawsze mogą jednoznacznie zaświadczyć o czystości rąk
swych wybawicieli czy bezwzględnej bezinteresowności. Nie
czujecie się więc dłużnikami nawet wobec tych Polaków,
którzy jednoznacznie byli bohaterami i ryzykowali życie
własne i rodziny dla ocalenia Żydów nie żądając nic w
zamian.
Wdzięczność
jest ze samej natury niemiła. Zakłada, że ocalenie zostało
dane Żydom przez innych. Kim że byli oni, ci
niesprawiedliwie wywyższeni, skoro mieli tak
uprzywilejowana pozycję by móc ofiarować życie szczutym
jak zwierzyna ludziom z żółtą gwiazdą na piersi? Dlaczego
Polacy, wśród których wyrośli Żydzi, na tej samej ziemi
byli w takiej uprzywilejowanej pozycji? Dlaczego Żydzi
musieli być dłużnikami kogokolwiek? Dlaczego miliony nie
buntowały się, tylko posłusznie szły do gazu?
Dlaczego ocalenie nie zawdzięczali sobie? Dlaczego nie
pomogli im Żydzi z USA czy z Palestyny? – Pytania te
denerwują Was. Buntujecie się więc przeciwko nim.
Wy,
jesteście młodzi. Nigdy nie zaznaliście prześladowań i w
Waszym kraju czujecie się silnymi. Trudno jest Wam
zrozumieć, co się stało lata temu i jeszcze trudniej:
dlaczego?
Nikt
nie daje Wam satysfakcjonującego wytłumaczenia powodów, bo
przecież nie ma żadnych logicznych, które objaśnić by
mogły masowe ludobójstwo. Siedząc w klimatyzowanych
klasach czujecie, że Wy na miejscu Waszych dziadków
walczylibyście. Jesteście o tym święcie przekonani, wbrew
powtarzanym Wam oczywistym faktom o bezsilności. Na
potwierdzenie swych słów przywołujecie tych, którzy nie
bali się godnie umrzeć z bronią w ręku – partyzantów czy
powstańców, tak jak ci w Getcie w Warszawie. W duchu
obiecujecie wszystkim Żydom na całym świecie, że póki Wy
żyjecie, nie będą się musieli bać o swoje bezpieczeństwo.
Wy ich obronicie. Nie będzie powtórki z Holocaustu!!!
Wyobraźcie
sobie, że jesteście Żydami. Macie 16 lat i niecierpliwie
czekacie na wyjazd do kraju – „cmentarza narodu
żydowskiego”, „ojczyzny obozów koncentracyjnych” – Polski,
do której co roku wyjeżdżają Wasi izraelscy rówieśnicy i
Żydzi z całego świata. Chcecie naocznie przekonać się jak
ona wygląda, skonfrontować zdjęcia obozów z realnymi ich
odpowiednikami i zrozumieć niewinną śmierć 6 milionów.
Poza tym, co tu kryć, jesteście młodzi i każda okazja
przepuszczenia dni nauki w szkole, lot samolotem za
granicę i czterogwiazdkowe hotele kuszą Was, mimo, że
umiejscowione są w Polsce kojarzącej się Wam z krajem
„pogromów, prześladowań i kolaborantów”. Uczy się Was, że
Holocaust zgotowali Żydom Niemcy, a nie Polacy. Czasami
jednak podaje się Polaków jako współwinnych, a czasami,
jako tych, którzy ratowali – komplikując Wam jednoznaczną
ocenę i budząc w Was ambiwalentne uczucia. Poza tym
znajomi Wam Izraelczycy z przyjemnością jeżdżą do Niemiec,
osiedlają się w Berlinie, jednak do Polski boją się
jeździć czy robią to bardzo niechętnie. Dlaczego?
Nawet
wtedy, kiedy przed „wycieczką Zagłady” – tak często
określacie wyjazd do Polski – zabiera się Was do Instytutu
Pamięci Narodowej i spacerujecie Aleją Sprawiedliwych
upamiętniającą 5850 Polaków, którzy uratowali życie Żydom,
nie potraficie w swych przekonaniach zmienić stereotypu
Polaka – antysemity.
Nie
można winić Was za skojarzenia. Większość z Was, oprócz
faktów o Szoah, nie miała okazji dowiedzenia się zbyt
wiele o polskich górach, miastach, książkach czy historii,
choć w ostatnich latach, ci najmłodsi dostali w nowych
podręcznikach historii szansę poznania 800 letniej
historii pokojowej współegzystencji Polaków i Żydów. Do
uprzywilejowanych należeli ci, których krewni, zwykle
pochodzenia polsko-żydowskiego, podzielili się pozytywnym
wizerunkiem Polski i stworzyli pozytywny grunt do
spotkania z nią.
Oprócz
powtórek „Dekalogu” Kieślowskiego, „Listy Schindlera”
Spielberga i „Pianisty” Polańskiego, dokumentalnych
reportaży o Żydach jadących do Polski w poszukiwaniu grobu
zamordowanych rodziców i przede wszystkim filmu, na którym
wyrośliście „Shoah” Claude Lanzmanna (na zdjęciu Polacy z
kadru filmu), zrealizowanego z punktu widzenia tych,
którzy zginęli, a nie tych, którzy przeżyli, nie macie
zbyt wielu okazji zobaczenia Polski niezwiązanej z wojną,
pogromami czy konfliktem polsko-żydowskim. Nie pokazuje
się Wam w telewizji polskich komedii czy współczesnego
filmu obyczajowego, który mógłby – przynajmniej w małym
stopniu – przybliżyć Wam Polskę codzienną, rówieśników, z
którymi moglibyście się identyfikować czy atrakcje
turystyczne, które mogłyby Was zaciekawić. Nie znacie
Pienin, Mazur czy Beskid. Te nazwy z niczym Wam się nie
kojarzą. Jeśli ktoś spytałby się Was czy macie ochotę
spędzić wakacje w Polsce pewnie postukalibyście się w
głowę i powiedzieli: „Zwariowałeś”?!
Przed
szkolnym wyjazdem do Polski obawiacie się tego, co Was
czeka. Z góry uprzedza się Was byście nie mieli ze sobą
koszulek z hebrajskimi napisami, nie afiszowali się tym,
że jesteście Żydami, nie rozmawiali na polskiej ulicy po
hebrajsku, nie otwierali okien w hotelach, ani wychodzili
poza swoje pokoje i absolutnie nie nawiązywali kontaktów z
Polakami. Pod żadnym pozorem nie możecie oddalać się od
grupy czy chodzić samemu po ulicy. Nakazuje się Wam
wyjątkową czujność i zapewnia w Polsce obronę
profesjonalnych, uzbrojonych ochroniarzy. Przez cały okres
pobytu w Polsce stara się Wam zapewnić izraelskie posiłki
codziennie odgrzewane, niesmaczne i monotonne, ale za to
koszerne, swojskie i bezpieczne.
Wyobraźcie
sobie, że program w Polsce macie napięty: codziennie
zwiedzacie Auschwitz, Majdanek, Treblinkę, lasy, gdzie
rozstrzeliwano Żydów, zbiorowe mogiły i getta, w których
Żydzi umierali na ulicy. Na „dzień dobry”, zamiast
wykładów o życiu Żydów w Polsce, słuchacie o tym jak
mordowano Żydów, a na dobranoc – historię ostatniego ich
konania. Nawet podczas jazdy autobusem przez Polskę macie
zasłonięte firanki, by widok za oknem i światło nie
przeszkadzało Wam oglądać filmu o Zagładzie, którego akcja
rozgrywa się w miejscu, do którego przyjechaliście.
Jak
udaje Wam się wytrzymać psychicznie codzienną dawkę
śmierci i okrucieństwa? Nie mam pojęcia. Wiem jednak, że
są wśród Was tacy, którzy płaczą i tacy, którzy mają
potrzebę natychmiastowego rozprawienia się ze wszystkimi
Polakami, których słowiańskie twarze jako pierwsze
spotykają od razu po wyjściu z obozu. W Waszej świadomości
jakoś tak nagle, „bezprogramowo” te polskie twarze zajmują
miejsce nordyckich oprawców. Nie dzieje się tak dlatego,
że nie znacie faktów historycznych jednoznacznie
obarczających odpowiedzialnością za Holocaust niemieckich
nazistów, ale dlatego, że Wasze spotkanie z Szoah odbywa
się na polskiej, a nie na niemieckiej ziemi, najwięcej
Żydów zginęło właśnie w Polsce, a obozy dla Was mają
polskie nazwy, choć zwraca się Wam uwagę na to, że
używacie ich niepoprawnie, tak jak Oświęcim zamiast
Auschwitz. Jakoś umyka Waszej uwadze fakt, że skoro
największe skupisko Żydów w przedwojennej Europie było w
Polsce, to znaczy, że Żydom wcześniej, przez całe
stulecia, masowo pozwolono osiedlać się w niej i widocznie
było im lepiej w niej niż gdziekolwiek indziej skoro w
niej pozostali. Dla Was fakt ten oznacza jednak coś
innego: „poza Polską Żydzi nie ginęli masowo, w niej
znaleźli śmierć i tu pozwolono im prawie wszystkim
umrzeć”! Wy przecież nie jeździcie do Niemiec na masowe
szkolne „wycieczki szlakami nazizmu”, nie płaczecie
zbiorowo na ulicach Berlina, nie bierzecie udziału w
odtwarzaniu pokazu wywlekania rabinów z niemieckich domów
za brody czy palenia książek, tak jak robi się to na
krakowskim Kazimierzu. Nie inscenizuje się Wam na
placach starych, niemieckich miast wywózki Żydów do
obozów. Do Niemiec – „kraju liberalizmu i tolerancji”, jak
powszechnie słyszycie w mediach, inwestującego wysokie
sumy w budowę żydowskim ofiarom Holocaustu pomników i
muzeów, mogących pozwolić sobie na zapłacenie ponad 3
miliardowego odszkodowania, marzycie by pojechać. Dla Was
to jest Wielka Europa. Polska, kojarzy się Wam z ubogim
postsocjalistycznym krajem z monopolem na wycieczki ze
śmiercią w plenerze. W waszej świadomości jest to „ziemia
zhańbiona”, do której nie macie ochoty przyjeżdżać „dla
przyjemności”.
Wyobraźcie
sobie, że w kraju, w którym położone jest Jedwabne i
Kielce jest Wam zimno, nawet, jeśli zwiedzacie Polskę
latem: „szaro, smutnie i depresyjnie”. Jakoś dziwnie
jesteście zgodni w tej opinii, tak jakby faktycznie Polska
była tylko krajem deszczu i łez. „Czułem antysemityzm na
ulicy, był w spojrzeniach ludzi” – twierdzicie
powszechnie, choć nie doświadczyliście osobiście jakiegoś
przejawu polskiego antysemityzmu.
Są
wśród Was (w zdecydowanej mniejszości, ale jednak) również
Ci, którym daje się szansę na zobaczenie w Polsce oprócz
obozów i centrów handlowych również piękna polskich gór,
Zakopanego, zabytków Krakowa i Warszawy, kopalni soli w
Wieliczce, posłuchania koncertu polskiego zespołu
muzycznego, posiedzenia w kawiarni na starym rynku
jakiegoś miasta czy spotkania się z polskimi rówieśnikami.
Ci z Was, którym pozwala się poznać współczesną Polskę
istniejącą na zewnątrz obozów i zweryfikować stereotypy,
nie widzą kraju nad Wisłą tylko w kategoriach cmentarza, a
Polacy dla nich mają rozpoznawalne twarze zwykłych ludzi,
a nie stereotypowych antysemitów.
Indoktrynacja?
Niejednokrotnie
słyszałam w Izraelu opinię: „po co jechać do Polski (?),
przecież poza obozami nie ma tam nic interesującego do
zobaczenia”. Było ona tak powszechna, że wręcz banalna.
Wynikała z ignorancji, braku wiedzy, dwudziestoletniej
przerwy w stosunkach polsko-izraelskich, silnie
zakorzenionych stereotypów a może nawet, jak twierdzą
niektórzy, z planowanej polityki Izraela, bo chyba nie
przez przypadek młodzi Izraelczycy jadą do Polski tuż
przed rozpoczęciem służby w izraelskiej armii.
Wycieczki
edukacyjne młodzieży izraelskiej do Polski wydaje się, że
nie mają na celu naprawy stosunków z Polską i z Polakami,
budowy nowego modelu porozumienia, walki z antypolonizmem,
szerzenia idei solidarności międzynarodowej czy innych
uniwersalnych wartości. Nie realizują one wyłącznie celu
oddania hołdu zamordowanym Żydom, pamięci o popełnionych
zbrodniach wojennych i wychowania nowego pokolenia w
poszanowaniu życia i godności każdego człowieka. Mam
wrażenie, że Izraelczycy nie tylko, że nie są
zainteresowani zmianą negatywnego stosunku do Polski i
Polaków, ale wydaje się wręcz, że wycieczki szlakami
obozów w Polsce spełniają ważną funkcję w
nacjonalistycznych interesach Izraela, co potwierdzić może
chociażby były minister Oświaty i Kultury Izraela, Icchak
Nawon, który rozpocząwszy, w 1988 roku, projekt wysyłania
delegacji młodzieży izraelskiej na edukacyjne wycieczki
pamięci szlakami obozów zagłady w Polsce określił ich
główny cel wychowawczy jako: „udoskonalenie zrozumienia
znaczenie istnienia Izraela i wzmocnienie poczucia
przynależności do niego i narodu żydowskiego”. Według
opublikowanego w 2011 roku na zlecenie izraelskiego
Ministerstwa Oświaty Izraela podsumowania 21 letnich
wyjazdów młodzieży izraelskiej do Polski („Ocena wycieczek młodzieży do Polski w roku
2009. Efekty poznawcze, emocjonalne i wartościowościowe.
Wrzesień 2011″, Ministerstwo Oświaty Izraela, 2011) cel
ten został osiągnięty. W dokumencie tym, ocenianie wyników
edukacyjnego projektu wycieczek do Polski, koncentrowało
się przede wszystkim na badaniu realizacji
nacjonalistyczno-syjonistycznych celów takich jak:
„zacieśnienia więzi młodych Izraelczyków z przeszłością
żydowską, pogłębienie identyfikacji z losem narodu
żydowskiego i wzmocnienie osobistego zaangażowania na
rzecz ciągłości żydowskiego losu i istnienia suwerennego
państwa Izrael”. Pod wpływem wyjazdów edukacyjnych do
Polski 92 proc. młodzieży izraelskiej oświadczyło, że pod
wpływem wyjazdów do Polski lepiej rozumiało ważność
powstania państwa Izraela dla Żydów. Wyjazdy do Polski
spowodował również wzrost odsetek studentów, którzy
rozumieli konieczność istnienia Sił Obronnych Izraela.
Od
czasu rozpoczęcia się masowych wyjazdów
martyrologiczno-syjonistycznych do Polski, co roku ok. 25
tyś młodych ludzi, ma bardzo ograniczone lub, jak to bywa
w przypadku młodzieży religijnej z narodowo-religijnych
szkół prawie nie ma żadnych szans na poznanie Polski innej
niż ta związana ze śmiercią Żydów i antysemityzmem, mimo,
że liczby wyraźnie wskazują na to, że 30 proc. młodych
Izraelczyków, z wąskiego grona tych, którzy mieli ku temu
okazję (głównie ze szkół państwowych), dzięki działalności
na rzecz spotkań z polską młodzieżą wspieranej przez Jad
Waszem i Izraelskie Ministerstwo Oświaty, po powrocie do
Izraela, może zaświadczyć o lepszym stosunku do Polski niż
przed wyjazdem.
Podobnie jak
część moich izraelskich znajomych przeciwnych
wykorzystywaniu Holocaustu do indoktrynacji
politycznej ich dzieci nie pozwoliłam mojemu synowi
pojechać z klasą licealną na „wycieczkę edukacyjną do
Polski”. Jednak w czasie, w którym koledzy Maćka z
liceum w Giwatajim przebywali w Polsce, spotkaliśmy
się z nimi w Krakowie, Wieliczce i w Auschwitz, by
oddać hołd zamordowanym. Miałam wtedy
okazję do bezpośredniego obserwowania izraelskiej
młodzieży i byłam przerażona jej traumatycznym, negatywnym
spotkaniem z Polską, choć była to wtedy jedna z
nielicznych wycieczek objęta nowym programem z poszerzoną
wiedzą o Polsce, starająca się pokazać młodzieży
izraelskiej nie tylko jak Żydzi umierali w Polsce, ale
również jak w niej żyli.
Niemcy tylko
dostarczyli wagonów
Rozmowy
z nauczycielami, w większości z postępowych, świeckich
szkół telawiwskiej aglomeracji i ich uczniami uprzytomniły
mi problematyczne dla stosunków polsko-izraelskich
konsekwencje edukacyjnych wyjazdów do Polski, potwierdzone
przez historyka, prof. Mosze Zimmermanna z Uniwersytetu
Hebrajskiego, który przeprowadził wśród izraelskich
uczniów szkół średnich uczestniczących w „wycieczkach
obozowych” do Polski sondaż, z którego wynikało, że część
młodzieży uważa, że „Polacy byli (w czasie II Wojny
Światowej) głównymi przestępcami, Niemcy tylko dostarczyli
wagonów” („Haaretz”, 7.10.2008 roku).
Gdyby
tego rodzaju fałszywe opinie pojawiły się na temat Żydów w
innym kraju i byłyby one konsekwencją edukacyjnych
programów, najprawdopodobniej rozpętałoby się medialne
piekło, interweniowałyby zagraniczne poselstwa a może
skończyłoby się na rozruchach. W Izraelu tego typu opinie
przeszły bez większego echa. A w Polsce? Czy ktoś o nich
słyszał? Ktoś protestował? Ktoś przeprowadził tego badania
i wyciągnął z nich wnioski? Osobiście poczułam się nimi
wstrząśnięta i jeszcze głębiej zrozumiałam szkodę, jaką
czynią wizerunkowi nie tylko Polaków, ale również i
Izraelczyków organizowane w obecnej formie, wyjazdy
młodzieży izraelskiej do Polski.
Ku
memu zaskoczeniu Izraelskie Ministerstwo Oświaty
podsumowującego program wycieczek do Polski uznała go za
sukces edukacyjny potwierdzony budżetem w wysokości około
50 milionów szekli przeznaczonym dla młodzieży z uboższych
warstw społeczeństwa, która do tej pory nie zawsze miała
szansę na podszkolenie się w Polsce w narodowym
nacjonalizmie.
„W
Polsce więcej jest festiwali żydowskich niż Żydów” śmieją
się Izraelczycy i tak jak niechętnie myślą o kraju nad
Wisłą kojarzącym im się ze Wschodnią Europą: ubogą i
zacofaną oraz z cmentarzyskiem zamordowanych przodków, tak
z entuzjastycznym podziwem myślą o Niemczech, a
szczególnie o Berlinie, budzącym asocjacje z „porządkiem,
poszanowaniem prawa, demokracją, tolerancją, liberalizmem
i swobodą.
Dlaczego
rząd Polski nie domaga się kategorycznie zmiany programu
tych wycieczek do Polski, które mają na wyłącznie odkrycie
Polski obozów, martyrologii i antysemityzmu z wykluczeniem
kontaktów ze współczesną Polską i Polakami, wycieczek
budzących swymi skojarzeniami jednoznacznie uczucia
antypolskie? Nie mam pojęcia. Czyżby nie zdawano sobie
sprawy z konsekwencji wynikających z tego, że młode
pokolenie Izraelczyków bezkrytycznie kojarzy Polskę z
Holocaustem, obozami i śmiercią Żydów? Niektórzy
Izraelczycy twierdzą, że: „Polska zarabia miliony dolarów
na wycieczkach młodzieży i tylko dlatego jest tak
bezkrytycznie gościnna”. Jak długo jeszcze izraelska
młodzież na zdjęciach z Polski będzie miała wyłącznie
kominy krematoryjne i pomniki zamordowanych? Pamięć o
Zagładzie i przestroga przed Szoah jest ważnym
zagadnieniem dla całej ludzkości. Prawem i obowiązkiem
młodzieży izraelskiej jest pielęgnowanie pamięci o
ofiarach narodu żydowskiego. Tej kwestii nie podważam. Nie
rozumiem jednak polityki przyprawionej ludzkimi kościami.
Moim marzeniem jest to, by moje dzieci były
dumne zarówno z bycia Polakami jak i Izraelczykami,
by potrafiły zdobyć się na tolerancję, by nikt nie uczył
je nienawiści do nikogo i aby znały prawdę o historii
swoich narodów. Rację ma Szymon Peres twierdzący że: „Nie
należy zmieniać historii, ani na lepsze ani na gorsze”.
Dokumentalny film o
wycieczkach młodzieży izraelskiej do Polski
„Zniesławienie”
Zniesławienie - izraelskie
przedpoborowe wycieczki do Polski cz. 1
https://
www.youtube.com/watch?v=nu6t9YmHvT4
Zniesławienie - izraelskie przedpoborowe wycieczki do
Polski cz. 2
https://
www.youtube.com/watch?v=V5QkArTA0Hc

Autorka z córką,Ela Sidi (ur. 1965), w 1994 roku za
opowiadanie pt. „Gojka” otrzymała wyróżnienie w konkursie
literackim „Miłość bez granic”.
Jest Polką i
Izraelką. Absolwentką Uniwersytetu Gdańskiego,
Wydziału Humanistycznego.
Od 1991 roku
mieszka na stałe w Izraelu. Przez lata zajmowała się
zawodowo grafiką prasową.
Pracowała w
księgarni Edmunda Neusteina, w polskojęzycznej
gazecie „Nowiny-Kurier"
i w
"Maarivie"; tłumaczyła teksty Hanocha Levina i
zajmowała się telewizyjnym dubbingiem. Obecnie
pracuje w izraelskiej gazecie "Haaretz" jako
projektantka graficzna "Galerii".
W 2009 roku wydała w wydawnictwie "Semper"
swój powieściowy debiut literacki pt. "Biała cisza".
"IZRAEL OSWOJONY" - opowieść
faktograficzna o współczesnym Izraelu i Izraelczykach
(wydawnictwo "Muza", seria: "Spectrum poleca", 2013 rok)
CZCIJ OJCA SWEGO (wydawnictwo "Smak
słowa, 2016) - nowe, zmienione i uzupełnione o ok. 25%
wydanie "Białej ciszy".
|