Komunikaty Ottawskie       Ottawa, 23 sierpnia 2004
Biuletyn   bardzo   nieregularny
REDAKCJA: Czeslaw Piasta redakcja@KomOTT.net
Archiwum Komunikatow: https://komott.net
Strona Glowna Cz. Piasty: http://www.compmore.net/~czeslaw
Kalendarz Imprez Ottawskich: http://www.kpk-ottawa.org/sip/kalendarz/

Redakcja nie odpowiada za tresc podawanych ogloszen. Tresc i opinie zamieszczone w listach czytelnikow niekonecznie sa zgodne z pogladami redakcji. W sprawie listow prosze kontaktowac sie bezposrednio z autorami.
UWAGA: W przypadku checi przedruku zamieszczonych materialow, prosze kontaktowac sie bezposrednio z autorami tekstow lub listow. Przesylanie dalej Komunikatow poczta elektroniczna dozwolone. Redakcja zezwala na przedruki wszystkich komentarzy i materialow redakcyjnych, podpisanych Czeslaw Piasta, CzP, lub bez podanego nazwiska, ale prosze podac Komunikaty Ottawskie jako zrodlo informacji. Redakcja szczegolnie goraco zacheca do rozpropagowywania imprez z Kalendarza Ottawskiego.
UWAGA: wszystkie ogloszenia sa bezplatne

W dzisiejszym wydaniu:
   * Kalendarz Ottawski
   * Ogloszenia Lokalne
       - Spotkanie z ks. dr Andrzejem Gretkowskim
       - Mieszkanie do wynajecia
       - Sprzedaz i kupno nieruchomosci
       - Praca oferowana - kucharz
       - Zaproszenie na wirtualna wystawe fotograficzna
       - Polska Organizacja Studentow w Ottawie zaprasza
       - Dom na sprzedaz
       - Pokoj do wynajecia od wrzesnia
       - Poszukiwana opiekunka do dzieci od wrzesnia 2004
   * Akcja protestacyjna przeciw stacji CTV zakonczyla sie sukcesem
     - Ottawa Citizen: Poland urges Canada to discipline CTV over 'Nazi' slur
       Broadcaster twice referred to Treblinka as a 'Polish' concentration camp
     - Ottawa Citizen: Wlodzimierz Cimoszewicz: Ignorance and insult at CTV
     - Komunikat Prasowy Ambasady RP w Ottawie, 19 sierpnia 2004
     - Memorandum do MSZ Kanady i do International Trade Canada
     - List prezydenta CTV do Ambasady RP w Ottawie
   * Andrzej Kumor: Komunisci wieszaja krzyze
   * Nasz Dziennik: Historia do odklamania
   * Andrzej Kumor: Zacznijmy od koszulek
   * Andrzej Kumor: Z mojego notesu
   * "Rz": Po 1 maja Polska dostala od Brukseli dwa i pol razy wiecej, 
         niz jej przekazala.  Prawdziwe korzysci wciaz przed nami.
   * Polska ma juz 7 medali olimpijskich - Kanada tylko 4
   * Kusznierewicz walczyl o zloto w lodce pana Henryka
   * Serwis prasowy MSZ RP


KALENDARZ    OTTAWSKI

Kalendarz Imprez Ottawskich: http://www.kpk-ottawa.org/sip/kalendarz/ Zagladaj tam, zeby zobaczyc terminarz imprez lub zeby samemu dodac impreze do kalendarza.

UWAGA: Wprowadz impreze do podanego wyzej Kalendarza, lub wyslij informacje pod redakcja@KomOTT.net gdy tylko znasz termin oraz informacje o imprezie. Z reguly, informacje w Kalendarzu SIP pojawiaja sie tego samego dnia, ktorego zamieszczono informacje.

*** 24 VIII 2004 (wtorek) - Spotkanie z ks. dr Andrzejem Gretkowskim
Organizacja: Stowarzyszenie Inzynierow Polskich w Kanadzie i Polski Instytut
Naukowy w Kanadzie
Godzina: 19:00
Adres: St. Paul University, sala 103, 223 Main St., Ottawa
Opis wydarzenia: Spotkanie z ksiedzem dr Andrzejem Gretkowskim, Prodziekanem
Wyzszej Szkoly im. Pawla Wlodkowica w Plocku (gdzie Rektorem jest byly 
ambasador RP w Kanadzie, prof. Bogdan Grzelonski).

Dr Andrzej Gretkowski zajmuje sie opieka paliatywna i hospicyjna. Porusza 
sprawy zwiazane z opieka nad ludzmi przewlekle chorymi, zagadnieniem 
smierci w rodzinie, sposobami na radzenie sobie ze stresem z powodu 
straty bliskiej osoby, problemami dzieci chorych na nowotwory i sposobami
postepowania w skomplikowanych przypadkach chorobowych. Jest autorem 
ksiazki pt. "Bol i cierpienie" oraz specjalnego modlitewnika.

Wiecej informacji: B. Gajewski Telefon: 613 259-5015
E-mail: gajewscy@sympatico.ca
oraz ponizej w Ogloszeniach pt. "Spotkanie z ks. dr Andrzejem Gretkowskim"


*** 12 IX 2004 (niedziela) - Piknik Parafialny - farma pp. Galkow
Organizacja: Parafia Sw. Jacka Odrowaza
Farma pp. Galkow, 8405 Road 31, na poludnie od Ottawy
Wiecej informacji: Sekretariat (613) 230-0804 Faks: 613 230-0125
E-mail: polchurch@sympatico.ca
Witryna internetowa: http://www.cyberus.ca/~polishchurch/


*** 15 IX 2004 (sroda) - Koncert - kabaret "Od Opery do Afery"
Organizacja: Federacja Polek w Kanadzie, Ogniwo #8, Ottawa
Godzina: 20:00 
Adres: Audytorium, National Library, 395 Wellington St., Ottawa
Koszt: $ 20.00 od osoby
Opis wydarzenia: Ogniwo #8, obchodzi swoje 40-to lecie. Koncert kabaretowy
pod patronatem honorowym konsula RP Grazyny Sosnowskiej-Sikorskiej, 
z ktorego dochod zostanie przeznaczony na cele charytatywne. Na specjalne 
zaproszenie wystapi dla Panstwa Agnieszka Fatyga, czyli Maria Callas 
i Louis de Funes w jednym programie "Od Opery do Afery". 

Bilety do nabycia pod telefonem (613) 739-8663, w polskich sklepach 
w Ottawie, w sali parafialnej po mszach oraz w Domu Polskim SPK.

Wiecej informacji: Ewa Zadarnowska Telefon: 613 739-8663
E-mail: ewazadar@hotmail.com
Witryna internetowa: http://www.kpk-ottawa.org/fpk


*** http://www.tnpolonia.com/ - Transatlantyk Nadziei
Przerwa wakacyjna - kolejne wydanie w dniu 1 wrzesnia 2004.
Zajrzyj do archiwum poprzednich wydan, gdzie czeka na ciebie
10 kolorowych magazynow.
Napiszcie do nas o swoich wakacjach - opublikujemy.
Dla autora najlepszego reportazu czeka nagroda - ksiazka "Slonie
na olejno" Jerzego Adamuszka (z autografem autora).
e-mail: Jolanta Szaniawska 


*** Szara Komorka - program radiowy z Ottawy -  97.9 FM
http://www.szarakomorka.prv.pl/
od poniedzialku do piatku w godz. 22:00-23:00
PRZERWA WAKACYJNA!!
Aktywny, codzienny udzial prowadzacego program zostaje zawieszony
na okres wakacyjny. Nadal bedzie mozna sluchac polskiej muzyki
w godzinach nadawania programu.

[ Wroc na poczatek ]


Ogloszenia Lokalne


Spotkanie z ks. dr Andrzejem Ryszardem Gretkowskim
Subject: Zaproszenie na Spotkanie z ks. dr Andrzejem Ryszardem Gretkowskim
Date: 	Mon, 16 Aug 2004 20:00:56 -0700
From: 	Bogdan Gajewski 
To:	Komunikaty Ottawskie 
Polski Instytut Naukowy w Kanadzie wraz ze Stowarzyszeniem Inzynierow Polskich zapraszaja na spotkanie z ksiedzem dr Andrzejem Gretkowskim, ktore odbedzie sie dnia 24 sierpnia, o godzinie 19:00 w Sali 103 na St. Paul University, przy Main Str.

Swiadomosc nieuleczalnej choroby jest dla wielu osob bardzo przykrym doswiadczeniem.

Co robic w sytuacji, kiedy bliska osoba dotknieta jest schorzeniem nie rokujacym nadziei na wyzdrowienie? Jak poradzic sobie ze stresem spowodowanym ciezka choroba lub utrata bliskich? Jak nie tracic wiary i jak zachowac sie w skomplikowanych sytuacjach zyciowych?

Powyzszym dylematom poswiecone jest spotkanie z ksiedzem doktorem Andrzejem Gretkowskim, prodziekanem Wydzialu Politologii i Stosunkow Miedzynarodowych Szkoly Wyzszej im. Pawla Wlodkowica w Plocku. Rektorem tej Uczelni jest znany nam byly ambasador RP w Kanadzie, profesor Bogdan Grzelonski.

Ksiadz dr Andrzej Gretkowski specjalizuje sie w opiece paliatywnej i hospicyjnej. Zagadnienia, ktorymi sie zajmuje to: komunikacja z czlowiekiem chorym na nowotwor, stany lekowe przezywane przez chorego i proby im zaradzenia, problemy rodzicow dzieci nieuleczalnie chorych, jak przezywamy zalobe i pomoc osobom osieroconym.

Jego doswiadczenia z opieki nad przewlekle chorymi sa zawarte w jego ksiazce pt. "Bol i cierpienie", oraz w specjalnym modlitewniku.

Tytul rozprawy doktorskiej ks. dr Andrzeja Gretkowskiego: "Katolicyzm spoleczny na przykladzie dzialalnosci charytatywno-spolecznej w diecezji plockiej w I polowie XX wieku", na Uniwersytecie Kardynala Stefana Wyszynskiego; Wydzial Nauk Historycznych i Spolecznych, Warszawa, 2000

Spotkanie z ksiedzem dr Andrzejem Gretkowskim odbedzie sie dnia 24 sierpnia, we wtorek, o godzinie 19:00 w sali 103 na St. Paul University, przy Main Str.



Inne ogloszenia
Pozostale ogloszenia, ktore juz byly uprzednio podawane sa dostepne pod
https://komott.net/main/aug18_2004.htm
       - Mieszkanie do wynajecia
       - Sprzedaz i kupno nieruchomosci
       - Praca oferowana - kucharz
       - Zaproszenie na wirtualna wystawe fotograficzna
       - Polska Organizacja Studentow w Ottawie zaprasza
       - Dom na sprzedaz
       - Pokoj do wynajecia od wrzesnia
       - Poszukiwana opiekunka do dzieci od wrzesnia 2004

[ Wroc na poczatek ]


Akcja protestacyjna przeciw stacji CTV zakonczyla sie sukcesem


Ottawa Citizen: Poland urges Canada to discipline CTV over 'Nazi' slur.
Broadcaster twice referred to Treblinka as a 'Polish' concentration camp

Mike Blanchfield
The Ottawa Citizen

August 18, 2004

Poland has asked the Canadian government to take unspecified actions against broadcaster CTV for refusing to apologize to viewers for referring to a Nazi concentration camp in Poland as a "Polish camp."

In a letter to be sent to the Foreign Affairs Department today, the Polish government asks Canada "to take appropriate actions to ensure that the dignity of the Republic of Poland, the ally of Canada in NATO, and the Polish nation is not affected by the untrue and detrimental information spread in Canada by the media."

The letter doesn't specify what the government should do, but suggests that "for the sake of good relations that have existed between our two countries" it might consider action through the Canadian Radio-television and Telecommunications Commission, which licenses broadcasters.

The letter is the latest salvo in an international dispute between the Polish government and the private broadcaster over televised reports about convicted Nazi war criminal John Demjanjuk, a guard at the Treblinka concentration camp, operated by Nazi Germans in occupied Poland during the Second World War.

The April story referred to Mr. Demjanjuk being a guard at "the Polish camp of Treblinka."

Poland's ambassador to Canada, Pavel Dobrowolski, demanded an apology and a correction from CTV News president Robert Hurst in a May 6 letter.

"This choice of words is offensive to the Polish people and the government of Poland. The concentration camp in Treblinka was created by the Nazi Germans, who invaded and occupied Poland during the WWII," Mr. Dobrowolski wrote. "Therefore, to call the concentration camp in Treblinka 'the Polish camp of Treblinka' is an insult to millions of Poles who sacrificed their lives in the fight against Nazi Germany."

In a May 28 letter, Mr. Hurst declined to apologize, saying the wording was not meant to insult Poles and that the context of the report made it clear that the camp was run by Nazi Germans in occupied Poland.

The reference, Mr. Hurst wrote, was "to denote the location of the camps, not the country or the people responsible for the same."

Polish Foreign Minister Wlodzimierz Cimoszewicz, in a letter to the Citizen published on Page A17 today, calls on CTV to issue a public apology "in front of the same TV viewers who were exposed to this obvious insult harming not only the Poles of today but the victims of the Holocaust as well."

Mr. Hurst could not be reached for comment yesterday.

© The Ottawa Citizen 2004


Ottawa Citizen: Wlodzimierz Cimoszewicz: Ignorance and insult at CTV
Wlodzimierz Cimoszewicz
Citizen Special

Wednesday, August 18, 2004

WARSAW - In the global environment in which we live, international relations focus primarily on such basic issues as international and national security, multilateral institutions and equitable trade relations. But they also focus on the perception of human rights and a sense of justice associated with the sensitivity for historical truth. This has always been a cornerstone of both Canadian and Polish foreign policy, and we have never neglected to speak when it was necessary to defend them and uphold our values.

Recently, people in Poland and in the Canadian Polish community have been shocked to learn of the position taken by one of Canada's prominent broadcast media outlets, CTV, regarding the most painful part of our common history: the Second World War and the Holocaust.

We were told -- and such was the clear message directed to Canadian television viewers -- that the Nazi German concentration camp at Treblinka in the northeast of Poland, set up in 1942 to facilitate the nightmarish plan of the Nazi's "final solution" of exterminating the European Jews, a camp that became a mass graveyard of hundreds of thousands of them, was a "Polish camp at Treblinka."

There can be no other reaction to such a slander and ignorance than to demand an unconditional apology from the broadcaster in front of the same TV viewers who were exposed to this obvious insult that harmed not only the Poles of today, but the victims of the Holocaust as well.

We consider Canada a well-informed society where integrity of the public dialogue and decent respect toward all communities contributing to the renowned Canadian formula of multiculturalism have played a fundamental role. Therefore, it is even less understandable how such an example of offensive and clearly biased misinformation could have found its way to a national Canadian broadcast media organization.

This incident becomes particularly irritating when we realize how easy it is, with minimum empathy and good will, to learn today the historical truth, to check out simple facts. There are hundreds of documents, texts and testimonies describing the German Nazi-orchestrated horror of the Treblinka death factory that may be found instantly on the Internet.

What makes the CTV report even more appalling -- and prompted many Canadians of Polish descent, the government of Poland and myself to look with scrutiny at this incident -- is that, while we have immediately demanded a formal apology through proper diplomatic channels, the president of CTV not only refused to apologize, but explicitly stated that a "Polish concentration camp" is a correct term and a proper phrase, relating to the geographical location.

It seems the CTV executives are unaware that the only proper, internationally accepted and historians-verified term is "the Nazi concentration camp in Germany-occupied Poland." Labeling the camp as "Polish" shifts the responsibility, thus falsifying the fundamental truth about the Holocaust perpetrators.

In Poland, and several other European countries, it is legally qualified as the "Auschwitz lie" and is subject to criminal persecution. The remembrance of Jewish, Polish and many other nations' victims of Nazi genocide demand that we do not forget, and call out if injustice is done. We have done so on many international issues and we found the government of Canada a friend and a partner in this process.

Over the last century, Poland has suffered human tragedy, death and destruction beyond any measure. For this reason we have to look with disdain upon those who, for reasons we refuse to consider, deny history, simplify the past and vilify the fallen.

Wlodzimierz Cimoszewicz is Poland's foreign affairs minister.

© The Ottawa Citizen 2004



=============================================================================
        Komunikat Prasowy Ambasady RP w Ottawie, 19 sierpnia 2004
=============================================================================
PRESS RELEASE August 19, 2004
The Embassy of the Republic of Poland comments on the change in the CTV editorial policy

The Embassy of the Republic of Poland would like to comment on recent press reports with regard to the use of term "Polish concentration camps" to refer to Nazi German concentration camps in occupied Poland.

We have read media reports, which announced a change in the editorial policy of CTV brought under the media and diplomatic pressure. So far, however, the CTV has not informed the Embassy of this decision. Therefore, the Embassy will proceed with its formal complaint to the Government of Canada, particularly CRTC. The letters sent to the Polish Ambassador in Ottawa by Mr. Robert Hurst, President of the CTV News, leave no doubt that the use of this term was intentional and was a part of the conscious editorial policy of the CTV News.

Mr. Hurst told the Canadian Press yesterday: "I think everybody agrees that the wording we used was unintentional and the context of the stories was absolutely clear as to who was responsible for the Nazi concentration camps." The Government of the Republic of Poland respectfully disagrees. The context was not clear at all. The information that Mr. Demjanjuk had "Nazi connections" is not enough to indicate that "the Polish camp of Treblinka" was in fact a German Nazi concentration camp in the occupied Poland. Moreover, the argument of geographical meaning is ridiculous.

We have never seen any report referring to Canadian soldiers on mission in Afghanistan as "Afghani soldiers" because of geography. Mr. Hurst was well aware that the phrases used in the CTV reports in question were offensive to Poland. He was also aware of the Ontario Press Council statement on the matter, which he dismissed without consideration in his letter to the Polish Ambassador. The Embassy believes that CRTC will take a stand in this case to ensure that the dignity of the Republic of Poland and the Polish people is not affected by the information, which is detrimental and contrary to well established historical facts, spread as a part of deliberate editorial policy by the CTV News.

Slawomir P. Kowalski, Press Secretary

Tel. (613) 789-0468 # 27, press@polishembassy.ca
http://www.polishembassy.ca

=============================================================================
    Memorandum do MSZ Kanady i do International Trade Canada
=============================================================================
On August 18, 2004 the Embassy of the Republic of Poland in Ottawa presented the following memorandum to the Department of Foreign Affairs and International Trade Canada with kind request to pass the official complaint and the documents of the case to the Canadian Radio-television and Telecommunications Commission:

http://www.polishembassy.ca/files/Memorandum.pdf

[Uwaga: kliknij na podany wyzej link, zeby zobaczyc kopie memorandum]

=============================================================================
           List prezydenta CTV do Ambasady RP w Ottawie
=============================================================================
http://www.polishembassy.ca

In response to the Embassy's press release of August 19, 2004 faxed to the office of Mr. Hurst, President of the CTV News, the Embassy received the following email notice:

From: "Tanya Ostroff"
To:
Subject: "Polish" Language Usage
Date: Thursday, August 19, 2004 1:36 PM


August 19, 2004

Slawomir P. Kowalski, Ph.D.
Public Affairs Officer
Embassy of the Republic of Poland
443 Daly Avenue
Ottawa, Ontario
K1N 6H3

Dear Mr. Kowalski:

Thank you for your letter of November 2003 pointing out concerns with our news department's use of the phrase "Polish camp of Treblinka," and "Polish Ghetto for Jews."

After reviewing the issue, we agree with your concerns.

I have attached an advisory that has been sent to CTV News staff.

The Polish community in Canada through its letters and telephone calls has been extremely helpful in reviewing this issue with us.

Sincerely,


VIA E-MAIL


Robert G. Hurst
President, CTV News

> -----Original Message-----
> From: Tanya Ostroff
> Sent: Wednesday, August 18, 2004 11:44 AM
> To: CTV NEWS ALL; CTV News Directors (O&O)
> Subject: "Polish" Language Usage

> > August 18, 2004
> > Special Attention: CTV News Editors -- Producers -- Writers --
> Reporters -- Anchors

> > Background:
> Last November, during a story on a Holocaust survivor, CTV News used the > phrase "Polish ghetto for Jews." In April, during a story about Nazi war > criminal Walter Demjanjuk, a script used the phrase: "....the Polish camp > of Treblinka." CTV News has received dozens of complaints from Polish > Canadians who say that such wording is offensive and inaccurate because it > suggests that Poles were responsible for the "ghettoes" and "concentration > camps" in Poland during World War 2. They want it clearly stated in any > reportage on this subject, that Nazi Germany was responsible for the > forced ghettoes and concentration camps in Poland.

> > After reviewing our stories, reading the correspondence and discussing the > issue with Polish Canadians, I agree, that our wording was unclear, and > offensive.

> > CTV News Responsibilities:

> > 1. To report with language that is precise, clear and accurate.
> 2. To be sensitive to words or phrases that are - or might have the > appearance of being - offensive, demeaning or hurtful to a religious, > ethnic, or other group.
> 3. To ensure that historical context is included in our coverage. With > the passage of time, history is often forgotten by our viewers, or not > learned at all by younger generations. This point was made repeatedly in > correspondence from Polish Canadians to CTV News.

> > On this issue, it is our job to leave no doubt about the historical > context of events in Poland during the Second World War: that Poland was > invaded by Nazi Germany, that Poland was occupied, that the Nazis forced > Polish nationals into ghettoes, built prisoner of war camps, and > brutalized and murdered millions of Poles - both Jews and non-Jews.

> > CTV News Policy:
> CTV News programs must not use the adjective "Polish" when describing > World War 2 concentration camps or ghettoes that were created, built and > run by Nazi Germany.

> > Example:

> Use: "The Nazi concentration camp at Treblinka,
> Poland.

> > Do Not use: "The Polish Camp at Treblinka." - which is
> imprecise and suggests the Polish people were responsible for the death
> camp.

> > > Please call me if you have any questions.

> > Robert Hurst
> President - CTV News.

>
[ Wroc na poczatek ]


Andrzej Kumor: Komunisci wieszaja krzyze
Czy mozna dzis osadzic komunistow? Najwyrazniej Czesi usiluja sami siebie przekonac, ze tak. 80-letni Karel Hoffmann rozpoczal w poniedzialek w praskim wiezieniu na Pankracu odbywanie kary czterech lat pozbawienia wolnosci za sabotaz podczas inwazji wojsk panstw Ukladu Warszawskiego na Czechoslowacje w sierpniu 1968 roku. Hoffmann, dzialajac na zlecenie najezdzcy, wylaczyl nadajniki Radia Praha... Cztery lata za pstrykniecie wylacznikiem (no, raczej wydanie polecenia pstrykniecia), to calkiem niezle.

Owszem, jest to sytuacja dosyc komiczna, gdy jedyny czlowiek, ktory idzie siedziec za zdrade w czasie Praskiej Wiosny, to gosc od nadajnika... Nie ulega watpliwosci, ze p. Hoffmann jest tutaj kozlem ofiarnym. Nie zmienia to jednak faktu, ze instytucja kozla ofiarnego sluzy oczyszczaniu atmosfery i przywracaniu normalnosci zakloconej przez nieukarane zbrodnie. W sytuacji, gdy z powodow praktycznych nie mozna ukarac wszystkich, lapie sie tych, ktorzy sa pod reka. Tak karano hitlerowskich nadgorliwcow w czasie denazyfikacji. W przypadku wyroku na czeskiego osiemdziesieciolatka, jest to malutkie zadoscuczynienie dla wszystkich tych Czechow, ktorym Praska Wiosna przewrocila zycie do gory nogami. Wychodzi na to, ze mimo "aksamitu" swej rewolucji, Czesi calkiem powaznie potraktowali moralny nakaz rozliczenia czerwonych notabli z przeszlosci.

Tymczasem w Polsce ludzie, ktorzy jeszcze kilkanascie lat temu pluli na wlasny narod, stawiajac zdrajcow z Gwardii Ludowej za wzor do nasladowania, dzis patriotycznie sie obsliniaja, wychwalajac bohaterstwo powstancow i wieszajac krzyze na piersiach zolnierzy Niepodleglej. Nie mowiac juz o tym, ze osoby, ktore walczyly po stronie zdrajcow, ciesza sie nadal przywilejami kombatanckimi naleznymi za walke o wolnosc.

Wniosek krakowskich kombatantow o pozbawienie przywilejow grupy "utrwalaczy" z AL i GL potraktowany zostal jak jajo jeza, mimo jednoznacznej opinii Instytutu Pamieci Narodowej, ktory, opierajac sie na dokumentach programowych PPR, GL-AL oraz owczesnych legalnych wladz polskich na Zachodzie, napisal, iz "nie mozna uznac tych formacji za czesc Polskich Sil Zbrojnych". Jerzy Bukowski z Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodleglosciowych (POKiN) mowi: "Koniec z uznawaniem AL i GL za wojsko polskie, a jej przedstawicieli za kombatantow polskich, bo to byly organizacje najezdzcy sowieckiego" i dodaje, ze to tak, jakby za kombatantow uznawac zolnierzy Wehrmachtu...

No wlasnie! Podstawowym problemem polskiego zycia politycznego sa historyczne niedomowienia i celowe falszowanie tego, kto byl kim. Jest to tym latwiejsze, ze Polska historia mowiona, ta przekazywana z pokolenia na pokolenie w rodzinach, w gronie przyjaciol, rowniez ma wielka dziure, wytworzona przez wysiedlenia, zmiany granic, wielkie migracje, rozbicie rodzin, wymordowanie calych warstw spolecznych, rzez i rozpedzenie ziemianstwa...

Nieosadzenie przeszlych zbrodni, nierozliczenie za nie ludzi dzisiaj zyjacych wprowadza zabeltanie, w ktorym nowe pokolenia juz nie potrafia sie rozeznac. I o to chodzi, bo w koncu "tatusie" i mamusie dzisiejszej elyty to, poza malymi wyjatkami, komunistyczni wyjadacze o Aelowo-Gieelowej przeszlosci, co to albo wyszli z jakas banda z lasu, albo tez przyjechali wczepieni w rury wydechowe sowieckich czolgow. Oni "Panow z AK" wywozili potem w krzaki i rozwalali - w najlepszym zas razie przekazywali kolegom z NKWD na zorganizowane wycieczki syberyjskie piesze. Dzieci tych "Polakow" tym sposrod AK-owskich niedobitkow, ktorym udalo sie calo ujsc z hekatomby, wreczaja dzis odznaczenia i oklaskuja z trybun sejmowych.

To wlasnie tym dzieciom zalezy na zrecznym wymanipulowaniu polskiej historii, aby wszystko bylo w niej szare, bez podzialu na tych, ktorzy mieli racje, i tych, ktorzy sie zeswinili.

Wsadzanie starych komunistow , nie tylko tych, ktorzy wyrywali paznokcie i sadzali na nogach odwroconego fikola, ale rowniez odpowiedzialnych politycznie za terror i zbrodnie idzie w Polsce bardzo opornie. Sadzi sie mordercow Przemyka, zomowcow, drobnych zbirow w mundurach bezpieczenstwa, a ich polityczni mocodawcy dozywaja dni na sutych emeryturach. Moze wiec mozna byloby ktoregos z nich dla przykladu ukarac, jak owego nieszczesnego pana Karela Hoffmanna. Okazuje sie jednak, ze Polska nie dojrzala do takiego czarno-bialego gestu.

Duza w tym "zasluga" tzw. konstruktywnej opozycji, roznych "dysydentow", wywodzacych sie z II rzutu pokolenia nowej elity. To oni postarali sie o grube kreski, straszyli "polowaniem na czarownice" i nawolywali do "przebaczenia w duchu chrzescijanskim". Problem z przebaczaniem jest tylko taki, ze trudno przebaczac komus, kto nie poczuwa sie do winy. A wiec, mamy dzis kraj, w ktorym potomkowie katow stroja sie w szaty przyjaciela ofiary, a wyrosli ze zlodziejskiego nasienia nuworysze, snobuja sie na ziemian, budujac atrapy swiata rozdeptanego i rozszabrowanego przez ich rodzicow.

Jakiez to gorzkie, jak dlugo jeszcze Polska czekac bedzie na wlasnych przywodcow, kiedyz dojdzie do odrodzenia narodowej elity?

Na razie oczyszczajace dzialanie z pewnoscia przyniosloby odebranie uprawnien kombatanckich wszystkim tym, ktorzy wojne spedzili w szeregach AL i GL, rabujac i mordujac Polakow, zwalczajac legalne oddzialy wojskowe Polski Podziemnej, szabrujac i palac. Nie mowiac juz o tych, ktorzy pozniej w bestialski sposob mordowali patriotow w lasach, torturowali podczas sledztwa, itp.

Nie tak dawno pewien czytelnik zarzucil nam opublikowanie tekstu, w ktorym zolnierzy Korpusu Bezpieczenstwa Wewnetrznego okreslono mianem "mordercow w mundurach", tlumaczyl, ze przeciez do formacji tej kierowano zwyklych poborowych. Coz, argument to taki sam, jak w przypadku niemieckich zolnierzy z oddzialow specjalnych, ktorzy "tylko wykonywali rozkazy" i nie ponosza odpowiedzialnosci za zbrodnie. Z kazdej armii mozna zdezerterowac, zas z armii, ktora kaze zabijac braci, wrecz zdezerterowac trzeba. Tylko takie podejscie umozliwia prawdziwe rozeznanie, kto byl kim i gdzie stal.

W skrocie, historia Polski przedstawia sie nastepujaco: A - Rosjanie montuja w Polsce aparat nowej, poslusznej administracji, B - niszcza wszelkie przejawy niepodleglosci i morduja ludzi walczacych o Polske, C - rodziny i dzieci tego aparatu, wyksztalcone i obeznane ze swiatem, wchodza w buty politycznej i ekonomicznej elity.

Dzis trzecie juz pokolenie tej zgrai obsiada Polske. I dlatego pozostaje z zazdroscia patrzec na Czechow. Oczywiscie, nie zapominajmy, ze czeskie rozliczanie dotyczy Praskiej Wiosny, czyli li tylko konfliktu w lonie czeskich komunistow.

Tak czy owak, z perspektywy dzisiejszych lat naprawde trudno przekonywac, ze PRL byla w jakimkolwiek stopniu panstwem suwerennym, co biorac pod uwage ciaglosc elit, kaze postawic pytanie, do jakiego stopnia Polska jest suwerenna dzisiaj...

Andrzej Kumor
Mississauga
www.goniec.net

[ Wroc na poczatek ]


Nasz Dziennik: Historia do odklamania
Rewizje podrecznikow szkolnych, usuniecie tablic i pomnikow zwiazanych z Gwardia Ludowa oraz Armia Ludowa, a takze pozbawienie polskich uprawnien kombatanckich czlonkow tych formacji proponuja przedstawiciele organizacji niepodleglosciowych oraz skupiajacych bylych zolnierzy walczacych w czasie II wojny swiatowej. Opieraja sie oni na stanowisku Instytutu Pamieci Narodowej, stwierdzajacym, ze GL i AL nie mozna uznac za czesc Polskich Sil Zbrojnych.

"IPN, co do oceny dzialalnosci tych organizacji w okresie okupacji niemieckiej, za najbardziej obiektywne kryterium uznal ich legalizm, czyli stosunek do obowiazujacego obywateli polskich prawa oraz dzialajacego na uchodzstwie i uznawanego na arenie miedzynarodowej rzadu RP. IPN przytacza takze tresc tekstow programowych PPR dyskredytujacych znaczenie i prawo do sprawowania wladzy legalnego rzadu RP. Dzialalnosc PPR oraz GL - AL prezentowal rowniez w swoich dokumentach rzad polski, zaznaczajac scisla zaleznosc tych formacji od Moskwy oraz ich dzialalnosc antypolska. Fakty te, zdaniem IPN, powoduja, ze formacji tych nie mozna uznac za czesc Polskich Sil Zbrojnych" - czytamy w stanowisku Instytutu.

Zdaniem przedstawicieli Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodleglosciowych, opinia ta jest pierwszym powaznym krokiem w odklamywaniu historii dotyczacej dzialalnosci tych formacji. Stanowisko zostalo wydane po niemal dwoch latach staran ze strony kombatantow. - Podjelismy starania w tej sprawie, gdyz przez dlugie lata mielismy do czynienia z konsekwencjami faktu holdowania jakiejs GL i AL. Uwazamy, ze nie zasluguja one na miano armii polskiej walczacej o wolnosc i niezaleznosc panstwowa Polski - mowi Kazimierz Guzikowski, prezes malopolskiego okregu Swiatowego Zwiazku Zolnierzy Armii Krajowej. Zauwaza on, ze organizacje te biora swoj poczatek ze Zwiazku Sowieckiego, ktory byl wprawdzie aliantem, ale panstw zachodnich, a w stosunku do Polski stal sie panstwem wrogim.

Jak podkreslaja kombatanci, dzialalnosc GL i AL jednoznacznie wskazuje, ze byly to bojowki zorganizowane po to, aby deprecjonowac role AK. Z tych dwoch formacji pozniej tworzone byly Milicja Obywatelska i Urzad Bezpieczenstwa Publicznego, przez ktore wielu Polakow trafilo na Sybir. - Ale sami Rosjanie nie wiedzieli, kogo aresztowac. To wlasnie ci z GL i AL pokazywali Sowietom, gdzie maja isc. To byli zwykli bandyci, ktorzy owszem, walczyli z Niemcami, ale tylko dlatego, ze w niektorych sytuacjach musieli to czynic - zaznacza Jerzy Mikolajewski, byly zolnierz AK.

Jak podkresla Andrzej Kostrzewski, rowniez czlonek AK i wiceprezes Instytutu Katynskiego, Armia Ludowa miala stanowic przeciwwage dla jego formacji, ktora byla integralna czescia Polskich Sil Zbrojnych i posiadala autorytet panstwa polskiego. - Autorytet jakiego panstwa stal za AL? Kto byl tam naczelnym wodzem? Mozemy powiedziec: Jozef Stalin! Wobec tego AL nie ma zadnej legitymacji, azeby byla czescia Polskich Sil Zbrojnych, i w zasadzie kombatanci AL powinni nalezec do zwiazku kombatantow Federacji Rosyjskiej - zaznaczyl A. Kostrzewski.

Wedlug organizacji kombatanckich, stanowisko IPN w sprawie GL i AL powinno niesc za soba konsekwencje: pozbawianie bylych zolnierzy uprawnien kombatanckich (takze finansowych), swiadczonych przez Polske na rzecz Federacji Rosyjskiej. Likwidacji powinny ulec takze istniejace do dzis tablice i pomniki gloryfikujace udzial tych formacji w walkach o niepodlegla Polske, a w podrecznikach szkolnych nalezaloby umiescic zgodne z prawda historyczna zapisy o dzialalnosci GL i AL.

Jak z kolei twierdzi Ministerstwo Edukacji Narodowej i Sportu, podreczniki historii nigdy nie traktowaly Gwardii Ludowej oraz Armii Ludowej jako czesci Polskich Sil Zbrojnych. - Okres, kiedy GL - AL stawiana byla co najmniej na rowni z Armia Krajowa, nalezy do dosc juz odleglej przeszlosci. Podreczniki szkolne napisane w ostatnim dziesiecioleciu przedstawiaja poszczegolne organizacje zbrojne na terenie kraju we wlasciwych proporcjach - zapewnia Mieczyslaw Grabianowski, rzecznik prasowy MENiS. Zaznaczyl, iz ministerstwo zatwierdza podreczniki na podstawie co najmniej czterech recenzji. Te z kolei sporzadzaja zatwierdzeni przez szefa resortu rzeczoznawcy. Wedlug ministerstwa, obecnie obowiazuja podreczniki dopuszczone po roku 1999, wczesniejsze zostaly z wykazu usuniete.

Marcin Austyn, Krakow

****
Podreczniki nadal zafalszowane

O stanowisku IPN w sprawie GL i AL oraz falszerstwach podawanych w szkolnych podrecznikach mowi prof. dr hab. Ryszard Bender:

Nalezy sie cieszyc, ze IPN zajal takie stanowisko. Dotad Instytut w sprawach oczywistych dotyczacych PRL-owskiej przeszlosci wypowiadal sie bardzo oglednie, czyniac wrazenie, ze to wszystko, co ludzie PRL-u wyczyniali, bylo dzialaniem polskim. Nie, bylo to dzialanie wladz, ktore byly z nadania sowieckiego, i to trzeba wyraznie powiedziec. To samo jesli idzie o Armie Ludowa czy Gwardie Ludowa. Ci z nadania sowieckiego wlasciciele Polski Ludowej niemal wszystko przejmowali na swoje konto. Nawet GL - to bylo przejecie nazwy od PPS, polskich socjalistow niepodleglosciowych, ktorzy w 1920 roku razem z calym Narodem bronili Polski przed nawalnica bolszewicka. Dzisiaj malo kto wie o jej istnieniu.

Sowietom trudno bylo skrasc nazwe AK, bo byla to potezna instytucja. W zwiazku z tym stworzyli AL i wmawiali, ze byla to armia Polski Podziemnej. Tymczasem byla to obca narosl na polskim ciele.

Wlasciwa sila zbrojna autoryzowana przez wladze Polskiego Panstwa Podziemnego byla Sluzba Zwyciestwu Polski przeksztalcona pozniej w Zwiazek Walki Zbrojnej, a nastepnie w AK. Wszystko inne bylo obca narosla. Taka byla AL, powstala z GL i innych formacji podleglych Sowietom. Byla ona w znacznej czesci zlozona z Polakow, ktorzy zostali wprowadzeni w blad przez komunistow. Wielu Polakow chcialo walczyc z Niemcami. Kiedy na danym obszarze pojawiala sie GL czy formacja, jak "Jeszcze Polska nie Zginela", nazwana pozniej AL, to kazdy sie do nich wlaczal. Tymczasem Sowieci wykorzystywali AL do walki z legalna wladza PPP i z jego wlasciwymi formacjami.

Kiedy bedziemy przegladac podreczniki, niemal we wszystkich znajdziemy informacje mowiace o tym, ze AL byla glowna sila (co jest klamstwem) polityczna w okupowanej przez Niemcow Polsce, a pojawia sie tylko echo Armii Krajowej. Sa tez stwierdzenia, ze AK to byl "zapluty karzel reakcji", czy tez plugawe posadzenia jej ludzi o wspolprace z Niemcami. My wiemy, ze bylo odwrotnie - to przedstawiciele AL podejmowali taka wspolprace, denuncjowali przedstawicieli formacji patriotycznej.

W podrecznikach dla wielu osob mlodego pokolenia znajduje sie pomieszana informacja i niektorzy po ich lekturze moga uwazac, ze przynajmniej taka sama sila polityczna, o tym samym rozmachu, rozmiarach i celach co AK byla AL. A jej celem nie byla Polska niepodlegla, lecz podporzadkowana Sowietom i AL, podporzadkowana Armii Czerwonej. Wiemy, ze pozniej AL dala poczatek Ludowemu Wojsku Polskiemu.

not. MA


[ Wroc na poczatek ]


Andrzej Kumor: Zacznijmy od koszulek

Niezaleznie od tego, co sie mysli na temat zasadnosci wywolania Powstania Warszawskiego, obchody 60. lecia godziny "W" dawaly okazje do przypomnienia wszem i wobec o polskim losie - o zdradzie sprzymierzencow, o rosyjsko-niemieckim podaniu sobie reki w celu wykonczenia walczacej Warszawy, o polskiej perspektywie historycznej.

Okazja taka istniala rowniez tutaj w Toronto, gdzie wszak nie trzeba dlugo szukac, by natrafic na osobnikow, ktorzy nie wiedza po czyjej stronie Polska walczyla w II wojnie swiatowej... Tymczasem bylo smutno. Oficjalne uroczystosci przed Pomnikiem Katynskim wypadly bladziutko.

Slowa padaly wielkie i podniosle, tylko ludzi malo... Polacy nie przyszli. Na palcach jednej reki mozna bylo policzyc tych wszystkich, ktorzy byli obecni nie z racji organizacyjno-sluzbowego obowiazku.

Oczywiscie, byly "wzgledy obiektywne" - a to, ze pogoda bardzo piekna zachecala do wyjazdu nad wode, a to, ze dlugi weekend, a to, ze na wyspie Caribana, wiec mozna wybrac sie z rodzina, przytupujac w rytmie calipso, poprobowac jamajskiej kuchni, co tam jakies Powstanie sprzed ponad pol wieku...

Niestety, to jest wina nas wszystkich, mieszkajacych tu Polakow, ze w takiej CBC mowia, a na stronach internetowych pisza bzdurnie, iz "Polish fighters died in the doomed Warsaw Uprising launched against the invading Nazis 60 years ago".


Dlaczego nasza wina?

A czy ktos, jakakolwiek organizacja polska czy polonijna rozeslala do tutejszych mediow pakiety informacyjne o Powstaniu?

Powiedzmy, krotka broszure, plus interaktywny dysk CD, wyjasniajacy okolicznosci polskiej walki w czasie II wojny swiatowej? Czy taki pakiet informacyjny rozeslano - np. do nauczycieli w tutejszych szkolach albo chociazby do bibliotek?

Caly czas slychac dookola gornolotne zapewnienia, ze"pamietamy" i "bedziemy pamietac po wsze czasy", tymczasem dla owego "zapamietania" robi sie tyle, co kot naplakal. Nikt nie wpadl nawet na pomysl, by rozprowadzic (moze przez polskie delikatesy - w koncu to jedyna nasza sprawnie dzialajaca polska siec dystrybucji) naklejki na zderzak z odpowiednimi napisami po angielsku. Nikt nie wpadl na pomysl, by zamowic partie 2000 koszulek bawelnianych ze stosownym "powstanczym" nadrukiem.

Jesli nie potrafimy zalatwic sobie dostepu do telewizji, jesli nie mamy sily przebicia w mediach, to takie metody sa tanie i skuteczne. Prosze pomyslec, ile ludzi przeczyta np. napis "Warsaw Uprising 44 - betrayed by USA and Great Britain", zanim calkiem spierze sie z chinskiego T-shirtu?

A ile ludzi dostrzeze na zderzaku wielkie litery - "Polish Warsaw Uprising 44 - for Your Freedom"! Odpowiem - otoz, tysiace! I jesli nic ten napis w tych ludziach nie wywola, to przynajmniej zaintryguje, przynajmniej obije sie im o uszy lub mignie przed oczami. Nie trzeba do tego dotacji i wielkich akcji, trzeba tylko troche oleju w glowie, trzeba ruszyc cztery litery z miejsca, zamiast siedziec nimi na wlasnych rekach, trzeba przestac sie klocic o to, kto jest prezesem jednej kanapy, a kto drugiej i zaczac sensownie dzialac.

Jest wiele ludzi mlodych, dumnych z Polski. Mozna ich skrzyknac, mozna zorganizowac. Na torontonskich obchodach nie bylo nawet orkiestry detej, by zagrac hymn, czy powstancze marsze - a przeciez taka orkiestra jest! I to polonijna! Wloczac sie po Internecie, trafilem kiedys na ciekawe strony historyczne autorstwa - bodajze - "Whatfora" ( http://www.whatfor.prv.pl ).

Pisze on tak:

"Polska, od ktorej zaczela sie najkrwawsza z wojen, ma na jej temat mniej stron (internetowych) niz... Australia! (...) Odchodzi pokolenie "Kolumbow" -Fprzez dziesieciolecia skazywane na smierc, wiezienie, a pozniej na milczenie... (...)

Mlody Polak zna wszystkie przygody Rambo, zna zawile losy rodziny Zlotopolskich i z uwaga sledzi bardzo pogmatwany "Klan" - lecz nie wie, kim byl "Grot" Rowecki! Wazniejsze jest sciagniecie nowego dzwonka do komorki niz swiadomosc dlaczego mozna to robic w... Polsce.

Zamiast patriotow - mamy idiotow, a na stadionach, kibicow meznie zastepuja "kibole". Scenarzysci wymyslaja bzdurne historyjki - zamiast siegnac do faktow. Od polowy lat 90. nakrecono sporo filmow o okupacji w Polsce. Wszystkie dotycza... Holokaustu! W swiat leci wiec obraz o Polakach antysemitach, ktorzy spokojnie spedzili 5 lat okupacji, umierajac jedynie na grype...

Czy slyszeliscie kiedys o akcji w "Barze za Kotara"? Nie?! No wlasnie!

Centrum Warszawy, 8 X 1943. Maly oddzial AK, w pewnym zadymionym barze, w ciagu 50 sekund wystrzelal 11 spotykajacych sie tam agentow Gestapo.

I po coz bylo wymyslac Hansa Klossa, skoro wywiad KG AK przez swojego oficera podrozujacego po okupowanej Europie w mundurze generala Wehrmachtu, dotarl do tajnych planow Walu Atlantyckiego? Oczywiscie do dzis nikt tego nie sfilmowal...

Powstaja za to kolejne knoty z Olafem, Bogusiem i supermanem Czarkiem. A moze to tylko ja jestem taki "zboczony"? Moze reszta spoleczenstwa chce wlasnie dokladnie poznac losy "Zlotopolskich"? Jak tak dalej pojdzie, to juz wkrotce malo kto odrozni ZHP od Hitlerjugend! Mysle, ze narod, ktory traci pamiec o swojej Historii, przestaje byc Narodem i staje sie zbiorem ludzi, czasowo zajmujacych dane teytorium...".

Pozostaje mi podpisac sie pod tym obiema rekami. Jesli nie bedziemy pamietac wlasnej historii, przegramy samych siebie. Wiele ludzi nie chce, abysmy pamietali, chce nam zmienic i zaklamac historie, bo chce nas dopasowac do wlasnej wersji. Czy rzeczywiscie tak trudno jest sie zorganizowac, czy rzeczywiscie tak bardzo brak nam pieniedzy, ze na wspolna sprawe nie jestesmy w stanie dac 10 dol.? Wszak dajemy o wiele wieksze kwoty na inne cele, wszak na patriotyzmie - jak pokazuje hipotetyczny przyklad koszulek i innych gadzetow - mozna rowniez zarobic, przeciez mozna miec na kazdy dzien tygodnia koszulke z innym tematem, innym symbolem. Mamy wspaniale narodowe znaki, mamy herby. I gdzie to wszystko? Dlaczego tego z kultura i ze smakiem nie eksponujemy, nie pokazujemy, nie podtykamy innym pod oczy? Od dawien dawna jestesmy calkiem sporym europejskim narodem, mamy wiele do opowiedzenia i powiedzenia. I tego nie mowimy!

Tworzymy tutaj klase srednia, dorabiamy sie, ksztalcimy dzieci, pora bysmy sobie zdali sprawe, ze polskosc to wspaniala i atrakcyjna rzecz, pora bysmy sie otrzasneli z marazmu i przekazali nastepnym pokoleniom to, co sami dostalismy w spadku.

Zamiast poklepywac sie po plecach, zamiast wywolywac burze w szklance wody, zacznijmy od najprostszych rzeczy - koszulek z napisami, naklejek, proporcow, dyskow cd - broszur, ulotek...


Andrzej Kumor
Mississauga
www.goniec.net

[ Wroc na poczatek ]


Andrzej Kumor: Z mojego notesu
Tofu-ludzie

Coraz mniej ludzi mysli, coraz wiecej klonuje opinie z pomoca telewizora, kina czy gazet. Coraz mniej ludzi zastanawia sie, coraz wiecej wyglasza nie swoje poglady.

Powszechny staje sie gatunek ludzi-tofu, ktorzy sami smaku nie maja, ale stanowic moga dowolny wypelniacz. Powiesz im cos rano, a oni po poludniu glosza to jako swoje. Upadek krytycznego myslenia to efekt upadku szkoly, wychowywania przez mass media, ogrodzenia calej sfery argumentacji zasiekami poprawnosci politycznej.

Gdy trybunal w Kolumbii Brytyjskiej stwierdza, ze nie jest wazne, czy dana opinia jest prawdziwa czy falszywa, lecz to czy wyczerpuje ona zakres definicji propagandy nienawisci, to zaczynamy ocierac sie o groteske.

Jedyna nadzieja w naturalnej sklonnosci czlowieka do poszukiwania prawdy i smakowania owocow zakazanych. Bo dzis zakazane jest to, co 40 lat temu bylo proste jak w pysk strzelil.

Obserwujemy ciekawe zjawisko, dzisiaj, gdy kontestacja konca lat 60. przeciwko wartosciom, nuklearnej rodzinie, chrzescijanstwu zastygla w schematach spolecznych i politycznych, okazuje sie, ze mlodzi kontestuja przeciwko niej, szukajac prawdy zycia i odkopujac to, co ukryto pod zwalami blota.

Byc moze dzisiejsza "kontestacja kontestacji" zmniejszy liczbe tofu-ludzi, nauczy ponownie myslenia, kwestionowania tego, co na chama tlocza nam bezwstydnie do mozgow.


Organizacje przykoscielne, polskie kolka zainteresowan, szkolki jezykowe, zespoly taneczne, harcerstwo - wszystko, co polskie dzieci moga razem robic, co je jakos polaczy, zwiaze nicia sympatii - wszystko to pracuje na rzecz polskiego lobby, na rzecz naszej wspolnoty. Jak? Najsilniejsza taktyka dzialania spolecznego jest "siec kontaktow", fraternia, klub, "towarzystwo". Te dzieciece zajecia, ktore dzisiaj wydaja sie malo atrakcyjne, moga w przyszlosci zaowocowac siatka polskich kontaktow pozwalajacych wzajemnie sobie pomagac i sie umacniac. Wszak te dzieci, "za rok, za dwa", wejda w dorosle zycie!

Chodzi wiec o to, bysmy sie wzajemnie polubili i spletli rece. Najlepiej zas bedziemy do tego przygotowani, jesli poznamy sie jeszcze w kolku recytatorskim, przedszkolu, zespole muzycznym, kolku rozancowym czy druzynie harcerskiej. Po prostu, chodzi o to, bysmy od dziecka mieli nawyk trzymania sie razem, wspierania sie, abysmy sie ZNALI - wiedzieli o sobie. I druga sprawa, jak wszedzie, tak i tu jest kilku spryciarzy, ktorzy patrza, jak by tu z pozytkiem dla siebie sprzedac to wszystko, czego dopracowalo sie polskie srodowisko powojenne - domy, grunta, parki. Emigracja wojenna wymiera, nie pozwolmy, aby jej dorobek zostal zaprzepaszczony, interesujmy sie tym zywo, nie odpuszczajmy i nie machajmy na to reka...


Kanadyjska policja chce, abysmy jej doplacili na podsluch. Nasi dzielni policjanci dwoja sie i troja, aby podsluchac jak najwiecej rozmow telefonicznych i utrzymac reke na pulsie. Tymczasem budzet maja napiety i brakuje dolarow. Powstal wiec pomysl, aby do kazdego rachunku telefonicznego dopisac 25 centow na miesiac na podsluchiwanie. Bardzo to jest swietna mysl! Nawet SB na to nie wpadla. To znaczy, oni nie musieli niczego wyszczegolniac na rachunkach. W kazdym razie, wszystko idzie w dobra strone, a kaganiec tez kosztuje.

Zapomnialem dodac, ze owe podsluchy to element bardzo szczytnej walki przeciwko terrorystom i innej antysocjali... (tfu, tfu, co ja pisze), antydemokratycznej swoloczy, ktora czyha tylko z bombami, aby pozbawic nas dorobku oraz demokracji i wepchnac w mroki sredniowiecza, kiedy to homoseksualistom nie dane bylo brac slubow, a kobiety nie mogly nosic sukien podkasanych do pepka. Dlatego, broniac naszych swobod przed fanatykami, musimy pozwolic panstwu i policji na kontrolowanie kazdego aspektu naszego zycia; musimy nauczyc sie donosic na sasiada i pogodzic z faktem, ze ludzie beda niewinnie cierpiec. Wszak, gdzie drwa robia tam wiory leca, zanim zapanuje powszechne globalne szczescie wszystkich zjednoczonych Ziemian, konieczne jest wybudowanie kilku zapor, zalozenie automatycznych systemow monitorowania i kontroli. Jedynie wowczas na czas wylapiemy tych przebrzydlych terrorystow; dopiero wowczas bedziemy mogli poznac smak prawdziwej wolnosci, kiedy z biometrycznym dowodem osobistym w reku staniemy w ogonku do biura monitoringu, by wytlumaczyc sie przed wielkim bratem, dlaczego nasze DNA znalazlo sie w miejscu, gdzie nie powinno byc.


Jak co roku na tapecie pojawila sie sprawa wirusa Zachodniego Nilu. Znow nawoluje sie nas, bysmy nie wychodzili bron Boze na ulice bez zlania sie od stop do glow antyinsektowa trutka DEET wymyslona kiedys dla amerykanskiego zolnierza przygwozdzonego w dzungli Pacyfiku. Trutka DEET ponoc jest superskuteczna i za wyjatkiem oczu oraz roznych sluzowek naszego ciala wysmarowac sie nia powinnismy dokumentnie.

Problem w tym, ze wirus Zachodniego Nilu jest i bedzie. Wiekszosc z nas po zetknieciu z tym tropikalnym paskudztwem albo nieznacznie zachoruje, albo tez w ogole po sobie niczego nie pozna. W bardzo nieznacznej liczbie przypadkow choroba bedzie miala powazny przebieg albo zakonczy sie powiklaniami.

Czy ktos zastanowil sie, ile powiklan wiazac sie bedzie z codziennym stosowaniem preparatu DEET? Ile bedzie klopotow przez opryskiwanie pestycydami wielkich rejonow miejskich? Czy aby skorka warta jest wyprawki? Kontakt z wirusem Zachodniego Nilu zazwyczaj konczy sie wytworzeniem w naszym organizmie stosownych antybakcyli. Tak wiec, jesli raz sie wywiniemy, mozemy spokojnie spac do konca zycia, bez potrzeby smarowania czlonkow trucizna. Moze wiec, zamiast zalecac smarowanie, lepiej zrobic prosty test na obecnosc przeciwcial?

Andrzej Kumor
Mississauga
www.goniec.net

[ Wroc na poczatek ]


"Rz": Po 1 maja Polska dostala od Brukseli dwa i pol razy wiecej,
niz jej przekazala. Prawdziwe korzysci wciaz przed nami.

Zaledwie w 100 dni od przystapienia do Unii Europejskiej Polska stala sie czwartym najwiekszym beneficjentem netto budzetu Brukseli. Za kazde euro przekazane po 1 maja Wspolnocie otrzymalismy dwa i pol euro pomocy. Tylko Hiszpania, Grecja i Portugalia korzystaja z jeszcze wiekszego wsparcia.

- Od poczatku integracji zaden kraj tak szybko i w tak wielkiej skali nie skorzystal finansowo na czlonkostwie - mowi Daniel Gros, ekspert prestizowego brukselskiego Centrum Europejskich Studiow Politycznych CEPS.

Od 1 maja Bruksela przelala na konta NBP 1238 mln euro. W tym czasie nasz kraj przekazal 481 milionow euro skladek. "Na czysto" pozostalo zatem 757 milionow euro. - Do konca roku roznica miedzy subwencjami a skladka zdecydowanie sie zwiekszy - zapewnia Silvano Presa, szef wydzialu analiz budzetowych Komisji Europejskiej. Polska ma w ciagu 8 pierwszych miesiecy czlonkostwa otrzymac 1,8 mld euro wiecej z Brukseli, niz jej przekaze. W przyszlym roku saldo netto urosnie przynajmniej do 2,9 mld euro. Wowczas tylko Hiszpania i Grecja beda otrzymywaly wiecej od Unii.


Hiszpania cztery lata doplacala

Krajom poludnia Europy zajelo jednak lata, aby dojsc do takiego wyniku. - Hiszpania musiala czekac cztery lata, zanim przestala doplacac do unijnej kasy - wspomina Daniel Gros. - Struktura budzetu Unii byla inna. Bardzo malo przeznaczano na pomoc strukturalna. A wsparcie dla rolnictwa sprowadzalo sie do doplat do wysokich cen zywnosci, glownie tej pochodzacej z polnocy kontynentu.

Innym powodem polskiego sukcesu sa programy przedakcesyjne, z ktorych kraje poludnia Europy nie korzystaly. - Dzieki nim Polska otrzymuje od poczatku czlonkostwa powazne transfery pieniedzy, zanim w pelni "rozkreca sie" fundusze strukturalne i pomoc dla rolnictwa - podkresla Krzysztof Sajdak, zastepca dyrektora Departamentu Unii Europejskiej w Ministerstwie Finansow.


Lepiej niz w Kopenhadze

Wielkosc subwencji Unii byla glownym tematem szczytu UE w Kopenhadze (grudzien 2002 r.). Rzad obawial sie, ze budzet panstwa straci plynnosc z powodu wysokich skladek pobieranych przez Bruksele. Rzeczywistosc okazala sie lepsza, niz oczekiwali nasi negocjatorzy.

Polska w tym roku zaplaci o ponad 300 mln euro mniejsza skladke, niz uzgodnila w Kopenhadze. To skutek niskiego kursu zlotego do euro w grudniu 2003 roku, kiedy ustalano wartosc polskiego dochodu narodowego i naleznosci VAT we wspolnej walucie. Wysokosc skladki w 90 procentach zalezy wlasnie od tych wielkosci. Polska co miesiac przekazuje Brukseli okolo 160 mln euro. To niewiele wiecej, niz majaca cztery razy mniej ludnosci Austria i az o 1/3 mniej niz Belgia.

Przyjemne niespodzianki sa tez po stronie dochodow. Rzadowi udalo sie szybko uzgodnic z Komisja operacyjne programy wykorzystania funduszy strukturalnych. To pozwoli Brukseli przekazac do konca sierpnia 850 mln euro zaliczki, dzieki ktorej beneficjenci unijnych programow beda mogli otrzymac zwrot nakladow za kolejne etapy przeprowadzanych inwestycji. Z tego tytulu otrzymalismy pare dni temu pierwsze 240 mln euro.

W tym roku Bruksela przekazala juz 496 mln euro z tzw. programow przedczlonkowskich. Na razie najwazniejszy jest wciaz Phare (262 mln euro), po latach zwloki nabiera tempa program ISPA (autostrady, oczyszczalnie sciekow - wartosc przelewow wynosi 180 mln euro), a takze program pomocy w modernizacji wsi SAPARD (55 mln euro).

Unia co miesiac przelewa takze transze specjalnej rekompensaty, ktora ma ulzyc w pierwszych trzech latach czlonkostwa polskim finansom. W tym roku bedzie to 490 mln euro. W drugiej polowie wrzesnia, mimo niedociagniec MSWiA, KE obiecala przekazac 103 mln euro ze specjalnego funduszu Schengen na uszczelnienie granicy z Rosja, Bialorusia i Ukraina.


Eldorado za trzy lata

Problemem jest rolnictwo. Z powodu wysokich cen zywnosci Bruksela przeznaczy o wiele mniej na interwencje na rynku, niz zakladano w Kopenhadze. Dopiero w przyszlym roku rzad otrzyma zwrot nakladow na doplaty bezposrednie dla rolnikow, a takze pieniadze na rozwoj obszarow wiejskich (np. renty strukturalne). To glownie dzieki temu nasze saldo z budzetem Unii w 2005 roku tak bardzo sie poprawi.

Najwiekszy przelom nastapi jednak w momencie, gdy zacznie obowiazywac nowy, siedmioletni budzet UE w 2007 roku. Wowczas Polska stanie sie zdecydowanie najwiekszym beneficjentem netto unijnej pomocy. Bedziemy - przynajmniej do 2013 roku - otrzymywac na czysto od UE ok. 7,5 mld euro rocznie (3,8 proc. naszego PKB). Wowczas szybko bogacaca sie Hiszpania stopniowo zacznie doplacac do brukselskiej kasy.

Jedrzej Bielecki
"Rzeczpospolita"
[ Wroc na poczatek ]


Polska ma juz 7 medali olimpijskich - Kanada tylko 4

Otylia Jedrzejczak mistrzynia olimpijska!
2004-08-18

Nasza najlepsza plywaczka, Otylia Jedrzejczak zostala mistrzynia olimpijska na 200 metrow stylem motylkowym. To trzeci medal, jaki nasza zawodniczka zdobyla w Atenach. Otylia Jedrzejczak ma na swoim koncie rowniez dwa srebrne medale - na 100 metrow stylem motylkowym, a nastepnie na 400 metrow stylem dowolnym. 200 metrow stylem motylkowym to koronny dystans Polki. To czwarty medal zdobyty przez naszych sportowcow na Igrzyskach Olimpijskich w Atenach, a trzeci Otylii Jedrzejczak. Brazowy medal we florecie wywalczyla Sylwia Gruchala.


Ateny: Piekny gest Jedrzejczak

Potrojna medalistka igrzysk olimpijskich w plywaniu, Otylia Jedrzejczak zapowiedziala, ze wystawi na licytacje wywalczony w Atenach zloty medal, a uzyskane w ten sposob pieniadze przekaze na rzecz dzieci chorych na bialaczke.

"Juz wczesniej postanowilam, ze jesli zdobede na olimpiadzie zloty medal na 200 metrow stylem motylkowym, zlicytuje go, a uzyskane pieniadze przekaze na rzecz dzieci chorych na bialaczke. Nie znam jeszcze ceny wyjsciowej. Licytacja odbedzie sie pod koniec listopada lub w polowie grudnia" - powiedziala Jedrzejczak, ktora 13 grudnia bedzie obchodzila 21. urodziny.

Najlepsza polska plywaczka triumfowala w srode w finale wyscigu na 200 m st. motylkowym. W niedziele wywalczyla dwa srebrne medale olimpijskie - na 100 m st. mot. i 400 m st. dowolnym. Wyrownala osiagniecie Ireny Szewinskiej, ktora 40 lat temu, w igrzyskach w Tokio rowniez trzykrotnie stawala na podium.

"Czy zaloze fundacje swego imienia? Nie wiem, na takie przedsiewziecie trzeba miec czas i znac sie na tym. Ja mam dopiero 21 lat, mam zamiar dalej zajmowac sie plywaniem. Ale moze jak bede starsza..." - przyznala zawodniczka AZS AWF Warszawa.

"Dzisiaj wstalam bardzo pozno, bowiem w srode do poznej nocy telefonowalam i radowalam sie z sukcesu. Rachunek za rozmowy na pewno bedzie duzy. Rano wlaczylam ulubiona piosenke mego narzeczonego i sie... poplakalam. Wzielam do lozka maskotke olimpijska, zawiesilam na szyi medal i znow plakalam" - przyznala.

Medalistka IO, mistrzostw swiata i Europy zapowiedziala, ze rozpocznie solidne treningi dopiero w styczniu. Jej celem jest kolejna olimpiada - w Pekinie w 2008 roku. Uwaza, ze na urodzenie dziecka przyjdzie czas pozniej. "Nie ma zawodniczki, ktora by wrocila do plywania po macierzynstwie. Na razie bede koncentrowala sie na najblizszym czteroleciu. Jesli w stolicy Chin wypadne dobrze, pomysle o kolejnych igrzyskach. W 2012 roku bede miala dopiero 29 lat. Martina Moravcova deklarowala, ze po zawodach w Atenach zakonczy kariere, bowiem chce wiecej czasu poswiecic rodzinie, a tymczasem jest pierwsza zgloszona na pazdziernikowe mistrzostwa swiata" - dodala Jedrzejczak.

Trzykrotna medalistka IO w Atenach ma nadzieje, ze jej sukcesy spowoduja wzrost popularnosci plywania. "Dzieci rozpoczynajace przygody z dyscyplina musza pamietac, ze plywanie jest bardzo monotonnym i nudnym sportem! Sa w nim piekne momenty, ale plywanie od sciany do sciany przez dwie-trzy godziny nie jest zbyt przyjemne. Wiele osob rezygnuje w najwazniejszych momentach, kiedy ida do szkoly sredniej lub na studia. Mnie rodzice caly czas pchali do przodu. Za to im dziekuje, chociaz czasami tez mialam pretensje. Mieli racje, warto bylo wykonywac brzuszki czy pompki przed filmem, nadawanym w telewizji o godzinie 20.00" - stwierdzila Jedrzejczak.

Otylia Jedrzejczak jest studentka AWF w Warszawie. W pazdzierniku rozpocznie czwarty rok nauki. Jedna z jej pasji sa ksiazki. "Przed igrzyskami w Atenach przeczytalam 'Oskara i Pania Roze' Erica- Emmanuela Schmitta i jestem w trakcie lektury drugiej czesci autobiografii slynnego amerykanskiego kolarza Lance'a Armstronga. Podczas zgrupowania w slowenskiej miejscowosci Koper, kiedy przezywalam trudne chwile podczas treningow, wyobrazalam sobie Lance'a jako przyjaciela i mowilam do siebie: 'podjezdzamy, podjezdzamy pod gorke, tak, jestesmy na wzniesieniu, teraz pedaluj'. Armstrong duzo mi pomogl, ale tez bylam zla na niego, ze rozwiodl sie z zona. Przeciez w pierwszej czesci deklarowal, ze ja bardzo kocha. Natomiast po przeczytaniu 'Oskara...' sama napisalam list do Pana Boga. Wiem, ze to tez mialo na mnie bardzo dobry wplyw" - powiedziala.

Przed startem w kazdych zawodach Jedrzejczak slucha muzyki. "Zawsze sa to inne przeboje. W Atenach sluchalam polskiego hip- hopu, a kiedys to samo, czego slucha Dariusz Michalczewski przed wejsciem na ring. Musi to byc muzyka latwo wpadajaca w ucho, przy ktorej moge sie rozluznic i troche potanczyc, by sie rozruszac".

"Do Polski wracam w niedziele - do rodzicow, do narzeczonego i mojego pieska - Ateny. W Grecji chce jeszcze zrobic zakupy i sie... najesc. Marzy mi sie duza pizza wegetarianska na podwojnym ciescie" - dodala Jedrzejczak.


Sobota, 21 sierpnia 2004

Brazowy Kusznierewicz

Doczekalismy sie kolejnego, piatego medalu dla Polski. Braz zdobyl Mateusz Kusznierewicz w zeglarskiej w klasie Finn.

29-letni Kusznierewicz (YKP Warszawa) po raz drugi stanal na olimpijskim podium. W 1996 r. w Atlancie zdobyl pierwszy w historii polskiego zeglarstwa olimpijski medal i to od razu zloty. W Atenach wywalczyl drugi brazowy.

Polak wygral ostatni, jedenasty wyscig regat w klasie Finn. Zloto wywalczyl trzykrotny mistrz swiata (2002, 2003, 2004) 27-letni Brytyjczyk Ben Ainslie, a srebro 29-letni Hiszpan Rafael Trujillo.



Sobota, 21 sierpnia 2004

Wrobel z brazowym medalem

Agata Wrobel zdobyla brazowy medal olimpijski w podnoszeniu ciezarow w wadze +75 kg. Zloty medal wywalczyla Chinka Gonghong Tang, ktora wynikiem 305 kg w dwuboju ustanowila rekord swiata, a srebrny medal - reprezentantka Korei Pld. Ran Mi Jang. (jask)


Niedziela 22 sierpnia 2004

Sycz i Kucharski maja zloto!

Robert Sycz i Tomasz Kucharski zdobyli w niedziele w Atenach zloty medal olimpijski w wioslarskim wyscigu dwojek podwojnych wagi lekkiej.

Sycz i Kucharski obronili tytul wywalczony przed czterema laty w igrzyskach w Sydney. Polska osada prowadzila od startu i choc na ostatnich metrach atakowali ja mocno Francuzi, zdolala utrzymac przewage do mety. Trzecie miejsce zajeli Grecy.

Polska czworka podwojna: Adam Bronikowski, Marek Kolbowicz, Slawomir Kruszkowski i Adam Korol zajela czwarte miejsce w finale, przegrywajac bazowy medal o siedem setnych sekundy ze swietnie finiszujaca osada ukrainska. Zloty medal zdobyli Rosjanie, a srebrny Czesi.

W kobiecej dwojce podwojnej wagi lekkiej Polki - Ilona Mokronowska i Magdalena Kemnitz - zajely szoste, ostatnie miejsce. Wygraly Rumunki Constanta Burcica i Angela Alupei, ktore obronily zloto z Sydney.

Burcica ma ponadto na koncie zloto wywalczone w Atlancie, ale z inna partnerka.

Zloty medal w meskich osemkach zdobyli wioslarze USA, ktorzy z duza przewaga prowadzili przez caly wyscig. Bylo to pierwsze od 40 lat zloto Amerykanow w niezwykle prestizowych i popularnych po drugiej stronie Atlantyku osemkach.

Drugie miejsce zajela napredce zebrana przed igrzyskami mloda osada Holandii, a braz wywalczyli Australijczycy.

Wyscig czworek bez sternika wagi lekkiej wygrala osada dunska. Jeden z jej czlonkow, Eskild Ebbesen, zdobyl juz swoj trzeci medal olimpijski. Wczesniej mial na swoim koncie zloto w Atlancie i braz w Sydney. Wszystkie medale zdobyl w czworkach.

Medalisci dwojek podwojnych wagi lekkiej mezczyzn:

zloty: Robert Sycz, Tomasz Kucharski (Polska) srebrny: Frederic Dufour, Pascal Touron (Francja) brazowy: Vasileios Polymeros, Nikolaos Skiathitis (Grecja)


Gryczuk: Sycz z Kucharskim to para ideal

Robert Sycz i Tomasz Kucharski sa para idealna. Pasuja do siebie jak czesci ukladanki - mowi o mistrzach olimpijskich w wioslarstwie szef szkolenia Polskiego Zwiazku Towarzystw Wioslarskich Bogdan Gryczuk.

W niedziele na torze Schinias, 50 km od centrum Aten, Sycz z Kucharskim siegneli po zloty medal olimpijski w konkurencji dwojek podwojnych wagi lekkiej i obronili tytul wywalczony cztery lata temu w Sydney.

"Zdobyc tytul mistrzow olimpijskich w wioslarstwie jest wielka sztuka. A obronic go jest o wiele trudniej" - powiedzial PAP Gryczuk.

Wedlug niego na tajemnice sukcesow Sycza i Kucharskiego sklada sie przede wszystkim niesamowite czucie wody i zgranie. "Oni sa para pod kazdym wzgledem idealnym. Pasuja do siebie jak czesci ukladanki. Gdy robimy badania parametrow energo-technicznych, to wychodzi, ze oni sa stworzeni do plywania ze soba. Ta dwojka moze plywac i odnosic sukcesy tylko w takim skladzie. Probowalismy kiedys cos zmienic, zastepowali Tomka Kucharskiego zawodnicy silniejsi fizycznie od niego, ale wyniki byly duzo slabsze niz, gdy z Robertem plywa "Kucharz"" - wyjasnil Gryczuk.

"Tomek potrafi doskonale dostosowac sie do tempa narzuconego przez Roberta. Swietnie go uzupelnia. A efektem tej wspolpracy sa dwa zlote medale olimpijskie" - dodal.

Sycz i Kucharski mieli w tym roku sporo problemow zdrowotnych, ale one nie niepokoily Gryczuka. "U nich kontuzje, urazy, choroby sa chlebem powszednim - powiedzial. - Przez kilka lat wioslowania w wadze lekkiej, przy duzych obciazeniach treningowych i ciaglym zrzucaniu wagi, organizm musi zaczac sie buntowac. To jest bardzo doswiadczona ekipa i potrafi sie swietnie przygotowac do najwazniejszych imprez, chocby poprzez odpowiednie planowanie startow. Przeciez w tym roku wystapili wspolnie przed olimpiada tylko raz - w Pucharze Swiata w Monachium".

Wedlug niego pozytywny wplyw na polskich wioslarzy mialo tez odpadniecie w polfinale regat olimpijskich trzykrotnych mistrzow swiata, wloskiej osady Elia Luini i Leonardo Pettinari. "Ten fakt sprawil, ze Robert i Tomek jeszcze bardziej uwierzyli, ze sa w stanie powtorzyc wynik z Sydney. Jesli nie ma kogos, z kim trzy lata z rzedu w najwazniejszej imprezie sezonu przegrywasz, to czujesz sie od razu mocniejszy" - podkreslil szef szkolenia PZTW.

Gryczuk wspolczul polozenia polskiej czworce podwojnej, ktora na ostatnich metrach stracila pewny, wydawalo sie, medal olimpijski. "Jeszcze z nimi nie rozmawialem - powiedzial. - Sa zalamani i trudno im sie dziwic. Wspolczuje im. Oni przegrali cos wiecej niz zawody, cos wiecej niz medal olimpijski. Przegrali chocby pieniadze, o ktore w tym sporcie w naszym kraju jest nieslychanie trudno. Przegrali lepsza przyszlosc".

Jego zdaniem zly wplyw na polska czworke podwojna moglo miec upatrywanie w niej glownego kandydata do zlotego medalu. "Moze w koncowce nie wytrzymali presji, moze oczekiwania wobec nich ich usztywnily. Nie wiem co sie stalo. Przyjdzie czas na spokojna analize i lizanie ran. Na razie sa one zbyt swieze" - stwierdzil Gryczuk.

Dodal, ze strata trzeciego miejsca na rzecz Ukraincow na ostatnich metrach mogla byc spowodowana mniejsza sila fizyczna polskich wioslarzy. "Nasza czworka prezentuje optymalny styl przy jezdzie z wiatrem, bo wowczas sila fizyczna odgrywa mniejsze znaczenie. Dzis plyneli pod delikatny wiatr. I na finiszowych metrach mogly wziac gore swietne warunki fizyczne Ukraincow. Nie jestem przekonany czy tak bylo, ale to mogl byc jeden z powodow" - ocenil Gryczuk.


Niedziela 22 sierpnia 2004

Otylia Jedrzejczak wrocila do kraju PAP 06:55

Przed szosta rano wyladowal w niedziele w Warszawie samolot PLL LOT, ktorym wrocila do kraju trzecia juz grupa polskich olimpijczykow. Wsrod trzydziestki sportowcow powracajacych z Aten byla trzykrotna medalistka igrzysk Otylia Jedrzejczak.

Mimo wczesnej pory i nieprzespanej nocy jedna z gwiazd olimpijskich zawodow plywackich wkroczyla do sali przylotow warszawskiego lotniska radosnie usmiechnieta. Czekali na nia bliscy, dzialacze sportowi i kilkudziesiecioosobowa grupka najwierniejszych kibicow i wielbicieli.

Tym samym rejsem wrocili do Polski sportowcy, ktorym w Atenach powiodlo sie gorzej niz Otylii - strzelcy z Renata Mauer-Rozanska, luczniczki, ciezarowcy.

Otylia ze lzami w oczach przywitala sie z rodzicami i narzeczonym Maciejem, ktory wreczyl jej obiecanego wczesniej malego labradora o imieniu Atena. Przedstawiciel Polskiego Komitetu Olimpijskiego, mistrz olimpijski z Montrealu Jacek Wszola oraz kibice przekazali zlotej medalistce ogromne bukiety kwiatow i maskotki.

"Jestem bardzo zmeczona, ale bardzo szczesliwa, zrobilam w Atenach wszystko o czym marzylam i ciesze sie, ze sprawilam rodakom przyjemnosc" - powiedziala Jedrzejczak. Jak dodala, mysli teraz przede wszystkim o snie i odpoczynku.

"Jest bardzo trudno plywac ciagle na mistrzowskim poziomie ale mam nadzieje, ze z trenerem zrobimy wszystko, aby takze w przyszlosci byly tak dobre wyniki" - ocenila Otylia. Przyznala, ze przez najblizsze trzy miesiace zamierza odpoczac od plywania.

"Przez ostatnie lata mialam trzy tygodnie wakacji w ciagu roku. W tym roku przeplynelam juz kilka tysiecy kilometrow. Musze odpoczac, aby nabrac sil i przygotowac sie do igrzysk w Pekinie" - dodala.

Otylia poinformowala, ze prawdopodobnie 13 grudnia, w dniu urodzin zorganizuje aukcje zlotego medalu, z ktorej pieniadze przeznaczy dla dzieci chorych na bialaczke. "Mam nadzieje, ze te pieniadze im pomoga, tytulu nikt mi nie odbierze, a dzieci czekaja na pomoc" - podkreslila.

Otylia chwalila swojego trenera Pawla Slominskiego, ale jak zaznaczyla z usmiechem, jesli spedza sie ze soba tak duzo czasu to pewne sprzeczki i nieporozumienia sa nieuniknione. Zdaniem Slominskiego sukces Jedrzejczak to "epokowy krok w polskim plywaniu". W jego ocenie pozostali polscy plywacy rowniez zaprezentowali sie w Grecji rewelacyjnie.

Maciej, narzeczony Otylii uwaza, ze sukcesy zawdziecza przede wszystkim ciezkiej, czteroletniej pracy. "Nieraz byla tak zmeczona, ze az podlamywala sie niektorymi sprawami" - dodal. Jak poinformowal niedlugo wyjezdzaja z Otylia na "zasluzone" wakacje do cieplych krajow. "Ale na pewno nie do Grecji" - podkreslil z usmiechem.

Mimo ogromnego zmeczenia Otylia dlugo rozmawiala z dziennikarzami i rozdawala autografy wszystkim chetnym kibicom. Dwie mlode dziewczynki, ktorym Otylia wreczyla swoj autograf poplakaly sie ze szczescia i mimo prosb rodzicow nie chcialy wyjsc z sali przylotow. "Nigdy nie widzialam, zeby byly tak szczesliwe" - powiedziala PAP mama dziewczynek.

Plywak Pawel Korzeniowski, czwarty na 200 metrow stylem motylkowym, byl bardzo zadowolony ze swojego wystepu w Atenach. "Nie spodziewalem sie tak dobrego startu, przezylem w Grecji wspaniale, niezapomniane chwile" - opowiadal na lotnisku Korzeniowski. Jak obiecal przez kolejne cztery lata bedzie pracowal "bardzo, bardzo ciezko aby na kolejnych igrzyskach w Pekinie pokazac sie z jeszcze lepszej strony i powalczyc o medale".

Wczesna pora sprawila, ze na Okeciu nie bylo tlumow kibicow, a wsrod witajacych przewazaly rodziny sportowcow.

[ Wroc na poczatek ]


Kusznierewicz walczyl o zloto w lodce pana Henryka
Mateusz Kusznierewicz o olimpijskie zloto w Anetach walczyl na lodce zrobionej w Dzierzoniowie. Powstala w stoczni Henryka Chalupki, kilkaset kilometrow od najblizszego morza. Tutaj tez zrobiono inne finny, na ktorych plyna najlepsi zeglarze swiata.

Finn to jednoosobowa lodz mieczowa, skonstruowana po raz pierwszy przez Rickarda Sarby'ego, obecna na olimpiadzie od 1952 roku. Ma 4,5 metra dlugosci, nosi 10 metrow kwadratowych zagla. To wlasnie na takiej zaglowce plywa Mateusz Kusznierewicz zdobywca olimpijskiego zlota z Atlanty. Jego lodka, tak jak lodki niemal wszystkich najlepszych zeglarzy klasy finn, produkowana jest pod okiem Henryka Chalupki, kilkaset kilometrow od najblizszego morza.

Pozory myla

Jadac droga z Pieszyc do Dzierzoniowa, przy ktorej znajduje sie stocznia jachtowa, mozna jej praktycznie nie zauwazyc. Nie ma zadnego szyldu, powiewajacych flag z nazwa firmy czy chocby malej reklamy. Nic dziwnego, ze dlugo kluczylem po waskich uliczkach na przedmiesciach miasta, nim trafilem do pana Henryka. Ale najlepsi na swiecie zawodnicy trafiaja tam bez trudu.

Nigdy nie skonczylem zadnej szkoly szkutniczej czy czegos w tym rodzaju. Jestem praktykiem, mozna powiedziec: samoukiem opowiada Henryk Chalupka, szczuply, wysoki, nierzucajacy sie w oczy mezczyzna, niechetnie opowiadajacy o sobie, ale za to mogacy godzinami rozprawiac o wszystkim, co jest zwiazane z woda. Moje pierwsze doswiadczenia z konstruowaniem czegokolwiek to jeszcze lata chlopiece, kiedy w Bielawie, skad pochodze, robilem modele samolotow. Ale to bylo juz bardzo, bardzo dawno temu smieje sie. Pana Henryka od zawsze ciagnela jednak woda juz jako mlody chlopak zdobyl patent zeglarski, a potem zaczal plywac na desce.

Wtedy sprzet do windsurfingu nie byl u nas dostepny wspomina. Postanowilem wiec, ze sam zrobie sobie deske. Tak zaczela sie ta moja historia... Pojechal za praca do Wloch, gdzie w stoczni uczyl sie robic maszty wlasnie do finnow.

W pewnej chwili wrocilem do Polski i zaczalem robic to samo w kraju wspomina. To bylo jak skok na gleboka wode: z jednej strony robilem finny na najwyzszym swiatowym poziomie, z drugiej musialem walczyc z biurokracja, papierami. I to byl moj blad. Dzis juz wiem, ze jedna osoba nie uciagnie takiej firmy. Nie da sie wszystkiego ogarnac, dopilnowac. Musialem zlikwidowac dzialalnosc. Potem byl wyjazd do Anglii, gdzie w firmie Devoti Sailing czolowym producencie lodek klasy finn na swiecie podpatrywal i uczyl sie, jak sie je robi.

To byla przedziwna sytuacja: pracowalem oficjalnie jako zwykly robotnik, towarzyszylem kazdemu etapowi produkcji lodki, tymczasem tak naprawde mialem za zadanie podpatrywac wszystko i wszystkiego sie uczyc wspomina dzisiaj. Firma juz wtedy planowala przeniesienie produkcji do Polski, bo u nas koszty sa po prostu nizsze. To byla wtedy wielka tajemnica przed pracownikami, ktorzy zreszta stopniowo sie wykruszali, odchodzili do innych stoczni. W koncu firme w Anglii zamknieto i w dwoch TIR-ach do Polski przywieziono cala linie produkcyjna finnow. I tak to sie zaczelo...


To nie moja zasluga

Tylko prosze nie pisac, ze to, ze robimy u nas najlepsze lodki na swiecie, to moja zasluga zaznacza Henryk Chalupka. Od kilku miesiecy tworzymy firme DevotiSailing.pl i korzystamy z wczesniejszych doswiadczen Anglikow. Gdyby nie oni, a w szczegolnosci zeglarze, Brytyjczyk Tim Tavinor i Wloch Luca Devoti, ktorzy polaczyli swoja wiedze i pomysly, aby stworzyc najlepsza na swiecie zaglowke, nie byloby nas tutaj. Jak opowiada dzierzoniowski szkutnik, obaj zeglarze wspolnie zaprojektowali i zbudowali lodz klasy finn stosujac najnowoczesniejsze dostepne materialy i techniki konstrukcyjne.

Pierwsza wyprodukowana lodz wygrala zarowno swiatowe, jak i europejskie mistrzostwa opowiada Henryk Chalupka. Finn Devotiego, produkowany teraz u nas, jest uzywany praktycznie przez kazdego zawodnika w tej klasie na swiecie. Tak jak we wszystkich innych klasach. Jednym z naszych celow jest skonstruowanie i wyposazenie lodzi, ktore beda w stanie wygrywac glowne zawody, nie zmuszajac klientow do dodatkowej pracy nad nimi przed wyscigami. Produkowane w stoczni zaglowki robione sa od poczatku do konca recznie. Zadnych wtryskiwarek, linii z automatami, itp. Ludzie w tym fachu sa najwazniejsi mowi Chalupka. To od ich dokladnosci i starannosci zalezy klasa lodki. A nasze sa pierwsza klasa!


Olimpijska przygoda

Zwiazki firmy Devoti Sailing z igrzyskami olimpijskimi siegaja 1996 roku, kiedy to olimpijski komitet organizacyjny zwrocil sie do niej z prosba zbudowania finnow dla wszystkich zawodnikow bioracych udzial w Savannah Olympic Games. Cztery lata pozniej zeglarze mogli uzywac wlasnych lodzi podczas olimpiady. Kazda z nich, z wyjatkiem jednej, zostala wyprodukowana przez Devoti Sailing.

Teraz w Atenach wszyscy finnisci plywaja na zrobionych przez nas lodkach mowi Henryk Chalupka. Jest wsrod nich takze Mateusz Kusznierewicz. Moze i tym razem wywalczy o zloto? Jego najgrozniejszym rywalem bedzie Brytyjczyk Ben Ainslie, mistrz swiata i zwyciezca eliminacji olimpijskich. Jego lodka takze powstala w Dzierzoniowie...

Teraz zeglarze plywaja na nowych konstrukcjach, zaprojektowanych w Polsce dodaje szkutnik. Zima 2001/2002 w naszej nowej fabryce skoncentrowalismy sie na stworzeniu nowego ksztaltu kadluba dla lodzi. Ten finn okazal sie o wiele szybszy od poprzednikow. Dzis mozna powiedziec, ze to prawdziwy krok naprzod w osiagnieciach, zaglowka wygrywajaca glowne regaty i to pewne tegoroczna olimpiade.


Nie tylko finny

W dzierzoniowskiej stoczni, ulokowanej w wynajmowanych magazynach, nalezacych kiedys do "Ruchu", stare zardzewiale kioski sasiaduja z wartymi 40 tysiecy euro maszynami regatowymi klasy Melges 24, ktore tez powstaja w Dzierzoniowie. Melges ma sie tak do finna jak szalas do umeblowanego mieszkania smieje sie Henryk Chalupka. Te lodzie powstaja tylko u nas i w stoczni w USA. Wymagaja duzego nakladu pracy, ale to naprawde swietne jachty. Pan Henryk, ktory jak sam mowi nie miesci sie juz z produkcja w wynajmowanych magazynach, ma w planach postawienie nowej fabryki, byc moze na terenach lezacej niemal po sasiedzku strefy ekonomicznej.

Marzy mi sie rozpropagowanie, szczegolnie wsrod mlodych ludzi, plywania na dwuosobowych lodkach klasy snipe (slonka) rozmarza sie szkutnik. Zamierzamy wkrotce rozpoczac ich produkcje. To moze byc dla nas kolejny krok naprzod. Niewatpliwy sukces nie zmienil dzierzoniowianina. Skromny, usmiechniety, kontaktowy. Popoludniami mozna czesto spotkac go na zbiorniku "Sudety" w Bielawie, gdzie plywa pod zaglami ze znajomymi i pracownikami stoczni. To lubie najbardziej mowi.


Nie tylko zaglowki

Finny z Dzierzoniowa to nie jedyne polskie akcenty na Igrzyskach Olimpijskich w Atenach. Na wodzie zobaczymy tez lodki klasy 70er wyprodukowane takze w naszym kraju, przez stocznie Slawomira Baranowskiego. Nasi rodacy mieli tez swoj wklad w przygotowanie wielu obiektow, na ktorych rozgrywane sa zawody sportowe. Z doswiadczenia inzynierow i firm budowlanych korzystano m.in. przy budowie toru do wyscigow wioslarskich (budowa walow oslaniajacych od wiatru i dostarczenie krzeselek na trybuny dla widzow). Takze polscy inzynierowie telewizyjni przygotowywac beda na zlecenie Grekow czesc ogolnoswiatowej transmisji z niektorych konkurencji sportowych na igrzyskach.

Rafal P. Palacz
(iza)
[ Wroc na poczatek ]


Serwis prasowy MSZ RP
Berlin

"Der Spiegel" z 16.08, M. Kraske, J. Puhl, "Lato, slonce, nowe zeby"

Nowi czlonkowie UE przyciagaja niemieckich turystow przybywajacych tam w celach medycznych. Kusza ich zarowno niskimi cenami, dobra obsluga, jak i dodatkowymi uslugami. Obawy dotyczace ciec finansowych w zakresie planowanych reform w niemieckim sektorze opieki zdrowotnej poteguja ta tendencje. Od czasu przystapienia nowych krajow do UE kasy chorych przejely koszty leczenia pacjentow takze w nowych krajach. Dlatego tez duzo bardziej oplaca sie teraz zarowno przebywajacym na urlopie turystom jak i mieszkancom terenow przygranicznych leczyc sie za wschodnia granica.

Polscy, wegierscy i czescy dentysci chca zdobyc ten przynoszacy spore zyski rynek uslug medycznych. Takze kurorty i uzdrowiska jak Polanica Zdroj czy Karlove Vary ciesza sie rosnaca popularnoscia. Federalna Izba Lekarska wypowiada sie pozytywnie co do poziomu swiadczonych uslug: "Szczegolnie w Polsce, Czechach i na Wegrzech poziom wyksztalcenia sluzby medycznej jest bardzo wysoki." Minister zdrowia U. Schmidt stwierdza natomiast: "Powinnismy wykorzystac nadarzajace sie mozliwosci". Trend ten korzystny jest takze dla niemieckich kas chorych, poniewaz dokonuja one oplat wedlug wschodnioeuropejskich stawek.



Moskwa

Tygodnik "Politjournal" w nr 28 zamiescil obszerny artykul B. Sokolowa pt. "Stop - rozkaz" dot. przebiegu Powstania Warszawskiego.

Autor przypomina historie Powstania i analizuje powody zatrzymania rosyjskiej ofensywy nad brzegiem Wisly. "W tych dniach, kiedy wojska Armii Czerwonej zdobyly dwa przyczolki za Wisla: Sandomierski i Manguszewski, dowodztwo AK podjelo decyzje o rozpoczeciu Powstania Warszawskiego. Rowniez moskiewskie radio zwrocilo sie do Warszawiakow z odezwa by powstali przeciw okupantowi. Jednakze radziecka ofensywa nie nadeszla, wieksza czesc Warszawy pozostala w rekach Powstancow wspieranych jedynie przez mieszkancow miasta. (...)

Kreml nieadekwatnie ocenial sytuacje w Polsce, gdyz liczyl, ze w przebiegu Powstania Warszawskiego wiodaca role odgrywac bedzie Armia Ludowa majaca poparcie komunistow. Kiedy jednak okazalo sie, iz to Armia Krajowa dowodzi powstaniem, a nie nieliczne oddzialy Armii Ludowej, Stalin zrezygnowal z szybkiego wyzwolenia Warszawy.(...)

Stalin nie chcial stwarzac sobie dodatkowego problemu politycznego, gdyz w wyzwolonej Warszawie zetknalby sie z polskimi wladzami, ktore nie popieraly komunistow. Dlatego zamiast ofensywy na Warszawe, 2.08.1944 zaczelo sie radzieckie natarcie w Rumunii. Zdaniem autora, Niemcy prawdopodobnie, dostali od swojego wywiadu dane o pewnego rodzaju , wydanym przez Stalina zolnierzom Armii Czerwonej stojacej pod Warszawa. Ten rozkaz w radzieckich archiwach do tej pory nie zostal odnaleziony - mozliwe, ze rosyjscy historycy nie bardzo starali sie go odszukac. Nie wykluczone, ze rozkaz ten zostal zniszczony lub byl przekazany przez Stalina w formie ustnej. Niemniej jednak, przebieg wydarzen Powstania Warszawskiego wskazuje, ze istnial wlasnie taki rozkaz. (...)

Pozbawione wsparcia oddzialy AK skapitulowaly 3.10.1944 roku, uzyskujac status jencow wojennych." Autor zaznacza, iz obecnie polscy politycy zarzucaja zachodnim sojusznikom jedynie to, ze oddali Polske pod radziecka strefe wplywow. Tygodnik podkresla, iz paradoks polega na tym, iz los 15-20 tys. Powstancow Warszawskich, ktorzy trafili do niewoli niemieckiej, byl lepszy niz tych zolnierzy AK, ktorzy mieli do czynienia z Armia Czerwona. W dzisiejszej Rosji temat radzieckiej odpowiedzialnosci za kleske Powstania Warszawskiego oraz nieuzasadnionych represji wobec AK praktycznie nie istnieje. Zbyt wielu rosyjskich politykow, takze tych na samej gorze, wspomina z nostalgia czasy, gdy Polska znajdowala sie w radzieckiej strefie wplywow.

Wprawdzie prezydent Rosji W. Putin z okazji 60-tej rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego wydal oswiadczenie skierowane do weteranow, w ktorym stwierdzil, ze "Powstanie Warszawskie to heroiczna walka polskich patriotow w czasie II wojny swiatowej, ktora stanowila wazny wklad w nasze wspolne zwyciestwo". Autor artykulu ocenia, ze obecnie strona rosyjska oddaje hold odwadze Powstancow Warszawskich i nie powtarza bluznierczych slow o "lekkomyslnej awanturze". Jednakze rosyjski prezydent nie wspomnial niestety ani slowem o rozkazie Stalina skazujacego Powstancow na zaglade i niewole. Pewnie dlatego W. Putin nie pojechal do Warszawy. Natomiast G. Schroeder zdobyl sie na odwazny krok i przeprosil w Warszawie za zbrodnie niemieckie. "Byc moze my rowniez powinnismy przeprosic za zbrodnie popelnione przez wladze radzieckie wobec zolnierzy AK?" - konczy autor.



Minsk

"Narodnaja Wola" z 13.08 w artykule "Uderzenie dwoma milionami dolarow" informuje o sytuacji powstalej wokol polskiej firmy "Inco-Food" dzialajacej w wolnej strefie ekonomicznej "Brzesc".

Firma dziala od 1991 r. i zajmuje sie przetworstwem miesa. Gotowe produkty sprzedawane sa czesciowo w Bialorusi, ale wiekszosc wysylana jest na eksport. Poniewaz firma nie ma wlasnego skladu, mieso przechowywane bylo w miejscowej firmie, ktorej sklady znajduja sie w wolnej strefie ekonomicznej, ale sama firma nie jest rezydentem strefy. Niedawno bialoruski urzad celny uznal to za naruszenie obowiazujacych przepisow, co pociagnelo za soba decyzje sadu o konfiskacie miesa wartosci 2 mln USD. Strona polska wyrazila zaniepokojenie dzialaniami bialoruskich organow celnych, stwierdzajac, ze nie wie, co spowodowalo atak na najwiekszego polskiego inwestora w Bialorusi, ale fakt ten moze powaznie wplynac na dalszy rozwoj wspolpracy gospodarczej miedzy obu krajami. Zdaniem polskiej strony "takie sytuacje powinny byc wczesniej omawiane na posiedzeniach wspolnej bialorusko-polskiej komisji ds. wspolpracy gospodarczej. W tym przypadku, niestety nawet skontaktowanie sie z bialoruskimi wladzami bylo problemem."



Kijow

Telewizja "1+1", 11.08 - polski przedsiebiorca Z. Wroblewski domaga sie od prokuratury generalnej Ukrainy zwrotu fabryki lodow pod Browarami, w ktorej budowe jego przedsiebiorstwo zainwestowalo 11,5 mln USD.

W 2001 r. Polak postanowil odsprzedac 1/3 swojego wkladu ukrainskim partnerom, by dokonczyc budowe. Twierdzi, ze stal sie ofiara oszustow, ktorzy nie wyplacili mu naleznych pieniedzy, a w wyniku nieprawomocnego przerejestrowania firmy wyzuli go z mienia. Polak zablokowal wlasnym samochodem wjazd do fabryki i stwierdzil, ze go nie usunie, poki prokuratura nie nalozy sekwestru na sporne mienie. Prokuratura jednak nie dostrzega oszustwa i dodaje: "5 tys. rodzin utrzymuje sie z tej fabryki, zapewnia ona 300 miejsc pracy". Rowniez nowy wspolwlasciciel - dom handlowy "Morozko" twierdzi, ze nabyl fabryke legalnie. Odmowil jednak udzielenia wywiadu dla telewizji.

Faktycznie Z . Wroblewski przegral juz kilka procesow. Obecnie sprawa doszla do kijowskiego sadu apelacyjnego. Miejscowe badz regionalne sady uznawaly prawo wlasnosci nowych gospodarzy. Ci zas mowia, ze akcja Wroblewskiego to zwykle chuliganstwo i ze oswobodza wjazd przy pomocy milicji.



Srawa nielegalnego imigranta z Europy Wsch. podajacego sie za oficera uczestniczacego w cwiczeniach organizowanych przez NATO

"The National Post" (05.08), Tom Bla ckwell "Kazdy moze dostac sie do Kanady jako oficer armii"

Obywatel jednego z krajow bylego Zwiazku Radzieckiego, najprawdopodobniej z Ukrainy lub Bialorusi, przedostal sie na teren Kanady podajac sie za oficera uczestniczacego w cwiczeniach Partnerstwa dla Pokoju na terenie Kanady. Nastepnie przyznal sie do oszustwa i zaczal ubiegac sie o azyl w Kanadzie. Departament Obrony Narodowej Kanady przyznaje, iz w tym czasie byly przeprowadzane w Kanadzie wspolne cwiczenia w ramach NATO i Partnerstwa dla Pokoju w celu zaciesnienia wspolpracy krajow bloku wschodniego z Zachodem. Indywidualni uczestnicy takich cwiczen umieszczani sa na specjalnej liscie przygotowanej przez panstwo, ktore bierze udzial w takich cwiczeniach, a nastepnie zatwierdzane przez NATO. Departament Obrony Narodowej potwierdzil iz podajacy sie za oficera mezczyzna byl zgloszony do programu. Jednakze mezczyzna twierdzi iz jego zaproszenie jest sfalszowane, a on sam nigdy nie sluzyl w armii. Nie ma zadnych wyraznych powodow, aby mezczyzna ten nie uzyskal azylu w Kanadzie.



Izraelski szpieg poslugujacy sie kanadyjskim paszportem

"The Globe And Mail" (05 .08)

Rzad federalny prowadzi sledztwo w sprawie izraelskich agentow sluzb wywiadowczych, ktorzy po raz kolejny w celu przeprowadzenia tajnej operacji posluzyli sie kanadyjskimi paszportami. Sprawa dotyczy Izraelczyka Zeva Williama Barkana, 37 lat, poszukiwanego przez wladze Nowej Zelandii. Barkan jest bylym Izraelskim dyplomata, ktory pracowal w Europie. Dwoch innych Izraelczykow, Uriel Kelman (lat 30) oraz Eli Cara (lat 50) zostalo zatrzymanych przez wladze nowozelandzkie, oskarzonych i skazanych za dzialalnosc szpiegowska na rzecz Izraela. Jednakze jak twierdzi rzecznik MSZ Kanady Reynald Doiron nie znane sa jeszcze wszystkie aspekty tej sprawy. Wysocy ranga urzednicy w Ottawie twierdza iz kanadyjski paszport posiada duza wartosc w kregu sluzb wywiadowczych. Kanada zmienia system bezpieczenstwa aby w przyszlych latach trudniej bylo sie nielegalnie posluzyc kanadyjskim paszportem.



Informacja MSZ Kanady dla obywateli kanadyjskich wyjezdzajacych za granice

"The Ottawa Citizen" (02. 08), Kate Jaimet "Paszport kanad yjski nie moze cie chronic przed glupota"

2 lipca 2004 roku MSZ Kanady potwierdzil , iz przed zagranicznymi sadami toczy sie obecnie okolo 2,166 spraw karnych przeciwko obywatelom kanadyjskim, ktorzy popadli w konflikt z prawem w krajach, w ktorych przebywali. Najwiecej obywateli kanadyjskich znajduje sie w wiezieniach w USA, Japonii, UK, Australii i Jamajki. Co trzeci wiezien jest skazany za posiadanie lub handel narkotykami, oko lo 10% za morderstwa, a 9% za oszustwa. Pomimo, ze kazdy obywatel Kanady ma prawo do opieki konsularnej za granica, niektore kraje nie uznaja podwojnego obywatelstwa i uniemozliwiaja sprawowanie tej opieki w czasie odbywania kary. MSZ Kanady ostrzega swoich obywateli przed nieznajomoscia prawa kraju, do ktorego sie udaja.



Berlin

Glowne dzienniki niemieckie opisuja kwestie sumowania strat wojennych Warszawy przez komisje powolana przez prezydenta miasta L. Kaczynskiego.

"Berliner Zeitung" ; z 12.08, w artykule "Straty wojenne w Warszawie w wysokosci 39 mld USD" informuje za "Rzeczpospolita" o wynikach pracy 18-os obowej komisji do zbadania strat wojennych tego miasta. Zostaly one oszacowane na 39 mld USD. Wg gazety, wycena ta mialaby byc odpowiedzia na zadania odszkodowawcze niemieckich wypedzonych.

"Tages Spie gel" z 12.08, "Wojenne straty Warszawy oszacowane na 39 mld USD" dodaje do informacji o sumie strat, oswiadczenie prezydenta L. Kaczynskiego, iz Warszawa zapewni pomoc prawna osobom, ktore beda chcialy sie ubiegac o odszkodowanie.

"Handelsblat" z 12. 08 w artykule "Nieszczesna debata" pisze, iz w rzeczywistosci nie jest wazna dokladna wielkosc strat, ale samo przeslanie takiego oszacowania. Autor zgadza sie tutaj z prezydentem L. Kaczynskim, ze debata nad odszkodowaniami moze tylko dlugotrwale popsuc klimat stosunkow polsko-niemieckich. Ponadto autor stwierdza, ze taka debata mozliwa byla dzieki przystapieniu Polski do UE, gdyz dopiero teraz szanse na powodzenie moga miec wnioski skladane przez "Powiernictwo Pruskie" przed Europejskim Trybunalem Sprawiedliwosci. Autor cytuje politologa, H. Muenklera, ktory stwierdzil, ze nie jest to spor prawny, lecz polityczny. Wg niego, ewentualne polskie wnioski nie sa dokladna odpowiedzia na niemieckie zadania. "Powiernictwa P ruskiego", ktore sa prywatnymi wnioskami o odszkodowanie. Polskie pozwy natomiast, bylyby wylacznie wnioskami "politycznymi".



Berlin

"Neues Deutschland" ; z 12.08, "Wzburzenie w Polsce z powodu gry wojennej".

Artykul donosi za "Gazeta Lubuska" o wzburzeniu jakie wywolala w srode w Polsce gra komputerowa pod tytulem "Codename: Panzers", ktora jest od tygodni bardzo popularna w Niemczech. Autor stwierdza, ze ze wzgledu na polska wrazliwosc, gra bedzie mogla wejsc do sprzedazy dopiero po pierwszym wrzesnia br. Powyzsza gra przedstawia miedzy innymi atak Niemiec na Polske jako reakcje na a tak polski. Ponadto, ukazane sa sceny z pijanymi polskimi zolnierzami. Na wniosek strony polskiej, ze gra rozpowszechnia w Europie falszyw a wersje historii, rzecznik firmy "Cenega" stwierdzil, ze przeciez chodzi tylko o gre.
[ Wroc na poczatek ]


Komunikaty Ottawskie              23 sierpnia 2004