Wesprzyj Fundacje Dziedzictwa Polskiego w ramach akcji United Way.
Invest in hope - invest in Polish Community in Ottawa
Szanowni Panstwo,
zbliza sie kolejna coroczna kampania charytatywna United Way. Jak co roku,
efektem jej ma byc zebranie pieniedzy na szeroki zakres inicjatyw
charytatywnych, zarówno lokalnych jak równiez prowincjonalnych
i ogólnokanadyjskich. Tegoroczne haslo kampanii: "Zainwestuj w nadzieje",
"Invest in hope".
Wielu ofiarodawców na rzecz United Way nie wie, ze maja prawo skierowania
swojego daru pienieznego na wybrana organizacje charytatywna zamiast na
generalny fundusz rozdzielany potem przez organizacje United Way.
Zwracam sie do Panstwa z sugestia by skierowac pieniadze jakie planuja
Panstwo przekazac do United Way na potrzeby Fundacji Dziedzictwa Polskiego,
lokalnej organizacji charytatywnej pracujacej na rzecz Polonii.
Chcac przekazac pieniadze na Fundacje Dziedzictwa Polskiego nalezy wypelnic
w czesci "C" formularza (Other Canadian Registered Charity) United Way Gift
Form w nastepujacy sposób:
Polish Heritage Foundation of Canada BN 89097 6673 RR0001
Pamietajmy, ze inwestujac w Fundacje Dziedzictwa budujemy przyszlosc Polonii
w Kanadzie. Fundacja potrzebuje aktywnych ludzi do pracy spolecznej oraz
hojnych fundatorów, darczynców i dobroczynców.
Apelujemy w imieniu Fundacji do wszystkich, którym sprawa kultury
i przyszlosc Polonii lezy gleboko na sercu o wsparcie i pomoc poprzez:
Prosze pamietac, ze wszelkie dary na cele Fundacji sa zwolnione od podatku
dochodowego.
Zalaczam serdeczne pozdrowienia,
Andrzej Golebiowski,
Przewodniczacy Rady Nadzorczej
Fundacja Dziedzictwa Polskiego
http://www.polishheritagefoundation.org
andrewgolebiowski@rogers.com
Fundacja Dziedzictwa Polskiego w Kanadzie, zalozona w 1993 roku, jest
organizacja charytatywna, która stawia sobie za cel gromadzenie i zarzadzanie
funduszami sluzacymi popieraniu kultury i jezyka polskiego.
Fundacja ma prawo wystawiania zaswiadczen dla Revenue Canada dla osób
ofiarujacych dary pieniezne na jej rzecz.
|
OGLOSZENIA
Zaproszenie na koncert pani Marii Knapik
Subject: invitation
Date: Tue, 28 Sep 2004 10:03:17 -0400
From: Ambasada RP w Ottawie/Embassy of Poland in Ottawa <polamb@rogers.com>
To: <redakcja@komott.net>
The Apostolic Nunciature and The Embassy of the Republic of Poland ivite
to the concert of Maria Knapik October 14th 2004 thursday at 6 pm. Notre
Dame Cathedral Ottawa Sussex street.
Admission free
Nuncjatura Apostolska oraz Ambasada RP w Ottawie Zapraszaja na koncert muzyki
sakralnej i oratoryjnej w wykonaniu Pani Marii Knapik W Katedrze Notre Dame w
Ottawie przy ul. Sussex 14 pazdziernika, czwartek godz. 18:00.
Wstep wolny
Wieczor charytatywny na rzecz walki z rakiem piersi w Polsce
Subject: Helena - rzecz o Modrzejewskiej
Date: Tue, 05 Oct 2004 21:57:12 -0400
From: Ewa Zadarnowski <ewazadar@hotmail.com>
To: Redakcja@KomOtt.net
W pazdzierniku - miesiacu walki z rakiem, ottawskie Ogniwo Federacji Polek
w Kanadzie organizuje wieczor charytatywny na rzecz walki z rakiem piersi w
Polsce pod patronatem pani Konsul RP Grazyny Sikorskiej. W programie wieczoru
planujemy spektakl teatralny "Helena - rzecz o Modrzejewskiej" oraz recepcje.
W roli polskiej artystki wystapi Maria Nowotarska - wybitna aktorka rowniez
emigrantka.
Wieczor ten dedykujemy polskim kobietom - naszym matkom, siostrom,
kolezankom - by dbaly o siebie, nie zapominaly o badaniach kontrolnych, nie
poddawaly sie chorobie a dotkniete nia znajdowaly sile do walki o zycie.
Dochod ze spektaklu zostanie przeznaczony na kartki zatytulowane "DBAJ O
SIEBIE", ktore moga byc wyslane do tysiaca kobiet w Polsce. Drugim celem jest
wsparcie masowej dystrybucji filmu "wewnetrzna moc", ktory powstaje w Polsce,
by zwrocic uwage na mozliwosc uruchomienia potencjalu regeneracji drzemiacego
w kazdym czlowieku, mogacego skutecznie wspomagac leczenie onkologiczne.
Tytul - "Helena - rzecz o Modrzejewskiej.
Autor- Kazimierz Braun
Data - 29 pazdziernika 2004r, 20:00 (8PM)
Miejsce - Chamber Room 101 Centerpointe( w bylym merostwie Nepean)
Bilety cena - $ 20.00 do nabycia w polskich delikatesach, po mszach w sali
parafialnej lub tel.: (613)739-8663
Komunikat Komitetu Obchodow 50-lecia Szkoly Polskiej
w Ottawie im. Wiktora Podoskiego
Szanowni Panstwo,
Zblizamy sie do centralnych obchodow jubileuszu szkoly, ktore beda miec
miejsce 6 i 7 listopada 2004 roku. W sobote 6 listopada zaplanowane sa dwie
wielkie uroczystosci. O godzinie 10:00 rano w Centrepointe Theatre w Nepean,
101 Centrepointe Drive odbedzie sie uroczysta akademia dla calej Polonii
ottawskiej z udzialem uczniow, nauczycieli i rodzicow. W programie akademii
planujemy miedzy innymi:
Czesc oficjalna:
- Otwarcie akademii
- Przemowienia wladz kanadyjskich i polskich
- Odznaczenia nauczycieli
Czesc artystyczna:
- Wystep uczniow szkol polskich
- Historia Szkoly Polskiej w prezentacji audio-wizualnej
- Film z zycia szkoly
Wieczorem o godzinie 19:00, w Hellenic Centre przy ulicy 1315 Prince of Wales
Drive odbedzie sie Jubileuszowy Bal. Do tanca grac bedzie polski zespol
muzyczny z Toronto - Mr. System.
W programie wieczoru:
- Goraca kolacja
- Jubileuszowy tort
- Wystep "Kabaretu po Osmej" z programem "szkolnym"
W niedziele 7 listopada, o godzinie 12:30, w kosciele polskim bedzie
odprawiona Msza Swieta w intencji szkoly.
Serdecznie zapraszamy na te uroczystosci cala Polonie, a wiec tych, ktorzy
uczeszczali do polskiej szkoly, pracowali lub pomagali w szkole, czy tez po
prostu przywozili do niej dzieci. Zapraszamy rowniez wszystkich przyjaciol i
sympatykow Szkoly Polskiej w Ottawie. Milo nam bedzie widziec trzy, a moze
cztery pokolenia Polakow zwiazanych ze szkola w przeciagu jej istnienia.
Zwracamy sie ze szczegolna prosba do wszystkich nauczycieli, dawnych i
obecnych, o uczestniczenie w uroczystosciach. Mamy dla Was dyplomy uznania za
Wasza pelna poswiecenia prace w szkole..
Wstep na akademie jest wolny od oplat. Przed akademia i w czasie przerwy
uczniowie szkoly beda uprzyjemniac panstwu czas wystepami muzycznymi. Kazdy
wchodzacy na sale bedzie otrzymywal program i znaczek pamiatkowy szkoly.
Bedzie rowniez mozna nabyc ksiazke wydana z okazji 50-lecia szkoly, ktorej
cena wynosi tylko $5.00.
Bilety na bal, w cenie $50.00 od osoby, mozna nabyc w szkolach i na sali
parafialnej po kazdej mszy swietej, lub zamowic telefonicznie u pani Elzbiety
Michalowskiej pod numerem telefonu (613)739-7003.
Z wyrazami szacunku,
Marianna Pilat
Przewodniczaca Komitetu
Wystawa polskiego plakatu teatralnego
Subject: wystawa plakatow
Date: Thu, 07 Oct 2004 20:39:55 -0400
From: Maria <ep882@freenet.carleton.ca>
To: redakcja@KomOTT.net
Szanowny P. Czeslawie bardzo serdecznie prosze w imieniu
P. Marii Gawalewicz o umieszczenie tej reklamy o wystawie
plakatow teatralnych.
Serdecznie dziekuje w imieniu P. Marii i wlasnym
Maria Podsadowska.
(czytelniczka Komunikatow Ottawskich)
---
AMBASADA RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ I MIASTO GATINEAU
we wspolpracy z
OTTAWSKIM KLUBEM TEATRALNYM im. JADWIGI DOMANSKIEJ
i STOWARZYSZENIEM PRZYJACIOL KULTUR SLOWIANSKICH
zapraszaja na
WYSTAWE POLSKIEGO PLAKATU TEATRALNEGO
W Centre culturel Jacques-Auge
39, rue Leduc w Gatineau (sektor Hull)
w dniach 16-30 pazdziernika 2004
W GODZINACH OD 11:00 DO 19:00 (7:00 WIECZOR)
wstep wolny
KOMISARZ WYSTAWY
MARIA BERWID-GAWALEWICZ
Studentka szuka mieszkania w poblizu Carleton University
Studentka poszukuje mieszkania w poblizu Universytetu Carleton.
Osobne wejscie byloby idealne.
Prosze o przesylanie informacji do redakcj KO: redakcja@KomOTT.net
lub telefonicznie (613)599-8072
Dom od wynajecia
Subject: Dom do wynajecia
Date: Mon, 4 Oct 2004 8:15:43 -0400
From: <h.walesiak@sympatico.ca>
To: Czeslaw Piasta <redakcja@KomOTT.net>
CARLINGTON AREA ( CARLING/KIRKWOOD)
3 BEDROOMS UPPER DUPLEX 1800 sgt - absolutely spectacular move in bonus -One
month FREE on 1 year lease, 2 month free on 2 year lease, or month to month -
for shorter term.
All new, hardwood/ceramic, new kitchen cabinets and applianeces, Fenced in
yard with patio, A/C, laundry and storage room. Heat and parking included
Only $ 1275 ( reduced !!!!)
Call Hanna (613)728-8220
Pani z Polski szuka zajecia
Subject: Pani z Polski szuka pracy
Date: Tue, 5 Oct 2004 15:17:21 -0400
From: Renata Jentys <renataje@hotmail.com>
To: Czeslaw Piasta <redakcja@KomOTT.net>
Szanowny Panie:
Bede bardzo wdzieczny za zamieszczenie ponizszego ogloszenie w najblizszym
numerze Pana "Wiadomosci".
Bardzo dziekujemy
Renata Jentys i Stanislaw Dubiski
-------
Pani z Polski zajmie sie starsza osoba (osobami), najchetniej z
zamieszkaniem. Kilkuletnie doswiadczenie w USA (z referencjami).
Nie mowi po angielsku, nie prowadzi samochodu.
Szczegoly.
sta.dubiski@utoronto.ca <mailto:sta.dubiski@utoronto.ca>
613-828-3333 lub 416-9258128.
eXtremeWeekend.ca - strona ciekawych wycieczek
From: Anna Michalowska <michalowski.is@rogers.com>
To: redakcja@KomOTT.net
Subject: Nowy Business Ani Michalowskiej
Date: Thu, 7 Oct 2004 12:04:07 -0400 (EDT)
Czy moglby pan oglosic moj nowy business
www.eXtremeWeekend.ca i wlasnie nasze nadchodzace 'events'??
Troche o nas:
Partners: Anna Michalowska, Lorena Uribe, Marlene Doepner
Website: http://www.extremeweekend.ca
Telephone: 819-772-8187
E-Mail: extremeweekend@rogers.com
Business: eXtreme weekend(TM) specializes in organizing & planning
1 & 2 day extreme weekend adventure excursions of all kinds within
the National Capital Region. We provide transportation, meals,
itineraries, fun guides, party crowds and the thrills of the great
outdoors at affordable prices!
Don't miss our next events!
---
- Zip Trek Lines & Suspended Bridges Sunday, October 24th
Try out North America's biggest aerial park! While you are securely
harnessed, climb across 1,5 km of aerial trails that consist of 82
suspended bridges and then zoom from one tree top to the next accross
the beautiful Laurentian forest and lake. Do you have what it takes?
Where: Val-des-Monts (Quebec)
When: Sunday, October 24th 2004
Departure/pick up: 9:30 am Ottawa - Isabella Street
Loeb parking lot
Returning: 4:30pm Ottawa (same location as departure)
Duration:: Full day of eXtreme fun (about 5hrs)
Price: $45/person
---
- Halloween eXtreame(TM) sCream Bus to Montreal!
Saturday, October 30th (CHARITY EVENT)
Consider this for a quality night out with a difference:
No nightclub entrance problems, no walking, no line-ups and to top it off
an out of town party nightclub in Montreal all in one night, all between
having a party on a bus!
Your unique transportation is a Coach bus with a mission to party,
equipped with a bathroom, DVD, state of the art sound system and
decorated with balloons and streamers to ensure your party never
stops whilst travelling from one town to the other.
The evening begins in Ottawa as you board our Party Bus. Once in Montreal,
entrance to the top-notch venue (Club La Boom Montreal) is included with
the all-important VIP fast track entry, so there are definitely no l
ine-ups!! Are you ready to party?
YOUR ITINERARY:
Where: Ottawa on route to Montreal, Club www.clublaboommontreal.com
When: Saturday, October 30, 2004
Departure/Pick Up: 8:00 p.m. (Byward Market - George @ Sussex) - Look for
a coach bus full of monsters! BEST COSTUME COMPETITION IS ON!
Returning at 6 a.m. same location as departure
Duration: The full eerie night
Price: $40/person *part of the proceeds go to the Ottawa Humane Society
Dziekuje,
Ania Maria Michalowska
Wyniki turnieju tenisowego - Singiel '04
Subject: Singiel'04-wyniki!
Date: Tue, 28 Sep 2004 15:27:14 -0400
From: Bozena Lech <bozena@caeal.ca>
Czesc Tenisisci!
Kolejny raz mielismy szczescie z pogoda w czasie naszego 6-go juz Ottawskiego
Polonijnego Turnieju Tenisa Ziemnego Gry Pojedynczej (walka o zachowanie
jezyka polskiego!!). W tym roku turniej odbyl sie stosunkowo wczesnie, bo
18-go i 19-go wrzesnia. Wiem, ze nie dalam duzo czasu na zastanowienie, ale
ja tez nie mialam duzo czasu na decyzje, bo wczesniej zajmuje mi czas
organizacja wyjazdu duzej grupy do Algonquin, a pozniej to juz
"Thanksgiving". Wszystko to zlozylo sie na wyjatkowo mala frekfencje.
W sumie w turnieju wzielo udzial 18-cie osob, w tym 3 kobiety (Ela, Iwonka i
Bozena) oraz 3 mlodych chlopcow (Emmanuel, Piotr i Andrej). Wszyscy
uczestnicy to wierni od lat milosnicy tenisa, dobrej zabawy, spotkania
towarzyskiego i trzeba powiedziec, ze rowniez polskiego piwa oraz kielbasek z
rozna. Dzieki temu mimo malej liczby uczestnikow, turniej mozna zaliczyc do
jednego z najbardziej udanych (wedlug mojej opinii). W sobote zostaly
rozegrane wszystkie mecze do cwierc finalow oraz round-robin kobiet. W
niedziele dzielnie walczyla o kolejnosc miejsc najlepsza osemka meska. Kazdy
rozegral w ten dzien po dwa mecze, zeby ustalic miejsca od 1-8.
Oto po zacietych meczach kolejnosc miejsc:
1. Bogdan Bastecki
2. Andrej Pavlovic
3. Leszek Rechberger
4. Leszek Gryczon
5. Andrzej Poluchowski
6. Waldek Soltyszewski
7. Grzegorz Lech
8. Pawel Hawrylak/Wojtek Dygut
Wsrod pan po zacietej i wyrownanej walce zostaly rozdane nastepujace medale:
1. Ela Zurakowska
2. Bozena Lech
3. Iwona Hawrylak
Wypada mi rowniez dodac, ze nasza mlodziez w osobach Piotra Boruslawskiego
i Emmanuela Kolczynskiego nie miala szczescia w losowaniu i w obu meczach
trafili na zawodnikow z czolowki. Mam nadzieje, ze sie nie zniecheca do
tenisa, bo obaj maja duzy potencjal i dni nasze sa policzone, kiedy jeszcze
mamy szanse urwac Im kilka setow. Milo jest zawsze miec Ich wsrod nas.
Jak zwykle wielkie dzieki dla Mirka Grabowskiego za pomoc przy BBQ w sobote.
Po obliczeniu kosztow za oba ostatnie turnieje (mala liczba uczestnikow) bede
w stanie wyslac $300.00 CAN dla dzieci w Elku. Dostalam rowniez troche rzeczy
do paczek, wiec powoli wysle rowniez pare paczek, zeby jeszcze doszly przed
Swietami Bozego Narodzenia.
Jesli bede kontynuowala turnieje w przyszlym sezonie, to postaram sie ustalic
terminy obu turniejow najdalej w kwietniu 2005.
W najblizszym czasie postaram sie rozeslac zdjecia z obu turniejow.
Mam nadzieje, ze "do nastepnego roku".
Z tenisowym pozdrowieniem
Bozena Lech
[ Wroc na poczatek ]
|
Andrzej Kumor: Dyktatura umoczonych
(Goniec, 1-7 pazdziernika 2004)
Instytucje sa dla narodu tym, czym DNA dla organizmu - pozwalaja pokoleniom
budowac sile i zapewniac sobie przetrwanie. Dzieki instytucjom praca
narodowa, praca panstwowa podejmowana jest przez kolejnych ludzi. To dzieki
nim mozna mowic o tradycji, uksztaltowanej hierarchii wartosci, spusciznie
historycznej, zywej i owocujacej. Ludzie przemijaja, ale "ziemia wciaz
rodzi", prace ojcow i dziadow podejmuja synowie i wnuki. Ta kontynuacja
sprawia, ze trwa cywilizacja, istnieje panstwo, a narod odczuwa odrebna
tozsamosc.
W przypadku DNA organizmu, gdy proces starzenia powoduje coraz wiecej bledow
w przepisywaniu kodu, zywe stworzenie obumiera, nie bedac w stanie
reprodukowac komorek. Podobnie jesli wydamy nasze instytucje na pastwe
wrogow, jesli przestaniemy dbac o nie, jesli pozwolimy sobie na ich
rozbijanie, podkopywanie, osmieszanie, pozwolimy tym samym, by zaczal sie
rak, pozwolimy na poczatek konca wlasnego narodu.
Sa to prawdy oczywiste, dostrzegalne golym okiem, dlatego ci, ktorzy walcza o
przeksztalcenie ludzkosci w jeden kolchoz, od dawna atakuja przede wszystkim
tradycyjne instytucje. Wiedza, ze jesli je zniszcza, kolejne pokolenia nie
beda mialy fundamentu ani oparcia w dotychczasowych wartosciach i latwiej
pozwola soba manipulowac i narzucic peta nowej wladzy. W taki wlasnie sposob
toczy sie historia swiata.
Wszystkie rezimy totalitarne, werbujac najbardziej oddanych siepaczy,
buszowaly po sierocincach; tam gdzie instytucje rodziny, Kosciola mialy
najmniej do powiedzenia. Tam mozna bylo znalezc najwierniejszych czekistow i
gestapowcow, ktorzy zawdzieczajac caly swoj swiat chlebodawcom, stawali sie
nowoczesnymi gladiatorami. Nie mieli ojca, nie mieli matki, nie mieli ciepla
rodzinnego domu, nie mieli odtrutki na szalenstwa swiata.
Dlatego dzisiaj murarze nowego porzadku spolecznego, zwolennicy globalnej
utopii - wladzy nad cala ludzkoscia i tym podobnych bzdur - z takim
zacietrzewieniem atakuja instytucje stojace im na drodze: rodzine, Kosciol,
tradycyjna szkole. Dlatego tak uparcie zabiegaja o to, by w instytucje
starego porzadku wkradly sie komorki rakowe.
Podwazac autorytet starych systemow wartosci, oswoic ludzi ze zjawiskami,
ktore jeszcze do niedawna uznawano za nienormalne, odebrac rodzicom wplyw na
wychowanie wlasnych dzieci - to cel inzynierow spolecznych nowego porzadku.
Ich dzialanie prowadzone jest z ukrycia, ich cele nie sa deklarowane podczas
politycznych wiecow ani w trakcie publicznej debaty. Uznaja, ze takie
deklaracje pogarszalyby skutecznosc ich dzialania.
Demonizuje?
Nie, po prostu opisuje procesy, ktore zachodza za oknem i sa sprzeczne z
zyczeniami wiekszosci ludzi. Mimo ze zyjemy w nominalnie demokratycznych
spoleczenstwach, w ktorych rzadzic powinna opinia wiekszosci, trudno oprzec
sie wrazeniu, ze ewolucja spoleczna odbywa sie poza plecami zwyklych ludzi, a
manipulacja pozbawia tresci dotychczasowe instytucje; ze na naszych oczach,
bez przyzwolenia spoleczenstwo kierowane jest na inny tor. Mimo powszechnych
hasel o demokracji, udziale w rzadzeniu, ludzie maja wrazenie, ze ich wplyw
na bieg wydarzen spolecznych jest coraz mniejszy, ze moga jedynie plynac z
pradem takich samych baranow, jak oni.
To jest wlasnie efekt demontazu instytucji zachodniej cywilizacji, efekt
celowej dzialalnosci srodowisk uzurpujacych sobie prawo do statusu
kierownikow tego swiata.
Problemem Polski jest niemozliwosc odtworzenia tradycyjnych instytucji
panstwowych, a raczej wpisywanie w odbudowywane struktury kodow
"nowotworowych", ktore uniemozliwiaja narodowi podniesienie sie i ktore
wpasowuja go w nowo budowany ponadpanstwowy porzadek.
Ciekawie pisze o tym w tekscie "Uklad zasadniczy" (dodatek "Europa" do
"Faktu") socjolog Andrzej Zybertowicz. Dostrzega on nastepujace mechanizmy
psucia polskich instytucji i konkluduje, ze choroba jest tak wbudowana w
tkanke panstwa, iz bez wstrzasu spolecznego skazani jestesmy na jej
powielanie.
Sprobujmy opisac reguly rzadzace zachowaniem jednostek tworzacych (lub tylko
uwiklanych w) owa druga transformacje. Zacznijmy od zasady "umoczenia": na
odpowiedzialne stanowiska nie awansuje sie osob, na ktore nie ma zadnych
hakow. Osoby nieumoczone moglyby bowiem w pewnym momencie zerwac sie z uwiezi
i np. zaczac konsekwentnie dzialac na rzecz konkurencyjnego ukladu interesow
badz - co gorsza - praworzadnosci. (...)
"My nie ruszamy waszych aferzystow, wy naszych". Dzieki licznej obecnosci
umoczonych dziala zasada ciaglosci ukladu i reprodukcji bezkarnosci: osoba
opuszczajaca kluczowe stanowisko winna zadbac, by sukcesorzy nie stanowili
zagrozenia dla interesow poprzednikow oraz ich klienteli politycznej. (...)
Zasada kooptacji (czyli zassania i neutralizacji) mowi: skuteczniejsze od
podjecia walki z przeciwnikiem moze byc przeciagniecie go do swojego obozu. W
wersji potocznej zasade te wyraza zalecenie: podziel sie z kim trzeba,
smaczniej bedziesz spal. (...) Czesto wystarczy dopuscic do "towarzystwa".
Stad mamy zasade towarzyskosci: by zneutralizowac krytykow lub uzyskac ich
lojalnosc, nalezy dopuscic ich do "towarzystwa". Dopuszczenie do
"towarzystwa" (czasami tylko do ploteczek) dowartosciowuje i neutralizuje.
Dotyczy to nie tylko roznej rangi politykow, urzednikow i dziennikarzy.
(...) Zasada rozprowadzania: czlonkow ukladu nalezy umiescic w takich
ogniwach otoczenia, by maksymalizowac korzysci i - zarazem - minimalizowac
ryzyko zwiazane z niecnymi operacjami. (...)
Nie zrozumiemy jednak dzialania Ukladu bez przywolania zasady podczepienia
(moze ze wszystkich najwazniejszej): nielegalne interesy nalezy wlaczac w
strukture oficjalnych dzialan instytucji posiadajacych wysoki prestiz w taki
sposob, by ewentualne wyjasnienie kulis afer narazalo na szwank wizerunek
owych instytucji.
W ten sposob rak bedzie sie powielal przez pokolenia, zapewniajac ochrone
interesow oligarchicznej koterii.
Opisane powyzej mechanizmy odbieraja narodowi mozliwosc prawdziwego
podzwigniecia sie, ochrony wlasnych interesow, wyzwolenia energii i sil
witalnych, ktore wiekszosci ludzi pozwolilyby na dobrobyt, a Polsce na
konkurencje z innymi narodami i silnymi grupami interesow.
Nie dajmy sie omamic - nikt jeszcze nie wymyslil lepszego systemu ochrony i
realizacji interesow narodowych niz ten, ktory oferuje panstwo i jego
instytucje. Nawet Zydzi, ktorzy choc system niepanstwowych instytucji
opanowali do perfekcji, z tak wielkim zaangazowaniem i przy tak wielkich
kosztach dazyli do stworzenia wlasnego narodowego panstwa. Bez odbudowy
polskich instytucji nie bedzie szczescia w Polsce. Dlatego jesli ktos
wysmiewa, atakuje, znieksztalca i niszczy instytucje, ktore od lat chronily
nasza tozsamosc, m.in. Kosciol i rodzine, powinien byc uznany za zdrajce.
Andrzej Kumor
Mississauga
http://www.goniec.net
[ Wroc na poczatek ]
|
Szymon Szczara: Dlaczego jest tak zle, kiedy jest tak dobrze
(Goniec, 1-7 pazdziernika 2004)
Analogia pisania artykulow o ludziach, zwlaszcza na stanowiskach, moze byc
czesanie. Mozna z wlosem, a mozna i pod wlos. Czeszac z wlosem podmiot
naszych zabiegow wychodzi gladki, wylizany i przede wszystkim z dobrym
samopoczuciem, jak na fotografii rodzinnej.
Z natury jestem przekorny i osobiscie, jako autor czy czytelnik, wole pod
wlos. Podmiot naszych zabiegow wychodzi moze zmierzwiony, ale bardziej ludzki
ze swoimi ulomnosciami i wadami, zwlaszcza gdy przy okazji odkrywamy zaczeski
majace ukryc lysiejace miejsca. Zaleta tej ostatniej metody jest to, ze
obnaza rzeczy, ktore mialy byc ukryte przed opinia publiczna, wada zas:
czasami wywoluje histeryczne reakcje.
No i dostalo mi sie od samozwanczego "cenzora" z Kongresu za moje (cytuje)
"piecioszpaltowe, zauroczone (?), spaczone (?), zgorszeniowe (?) i
oburzeniowe krytykanctwo" zawarte w artykule pt. "Od zarzadu dialogu do
zarzadu odwetu" -podsumowujacym prace ustepujacego Zarzadu Glownego KPK, a
ktory przy okazji poucza polonijne media, co wolno pisac na temat prezesa tej
organizacji. Wynika z tego, ze najlepiej nic nie pisac, bo nam, polonijnym
prostaczkom, wara od krytycznej oceny KPK i jego zarzadu. Przepraszam, ale to
juz przerabialismy w mojej komunistycznej ojczyznie PRL-u.
Doprawdy rozsmieszyl mnie paternalizm przedstawiciela KPK polaczony z
narcystycznym egotyzmem i pelnym aluzji, ale malo czytelnym jazgotem w
listach do redakcji "Gonca", gdzie Redakcja na wstepie zaznacza:
"Zamieszczamy listy madre/glupie, powazne/niepowazne, chwalace/karcace i
potepiajace nas w czambul". Nic dodac, nic ujac.
Po latach mlodosci spedzonych w PRL-u, cenie sobie Zachod za wolnosc
myslenia, prawo do niezaleznosci pogladow i ich wyrazania, jak rowniez
niezgadzania sie z rzadzacym establishmentem, bez obawy o policyjne represje.
Po ukazaniu sie artykulu najwiekszym problemem, jak podkresla w swoim liscie
Bohdan Ejbich, byla niemoznosc ustalenia mojego telefonu i adresu. Czy po to,
aby wymienic poglady? Nie sadze, gdyz jak podano, z "paszkwilem" sie nie
polemizuje. Publiczne ujawnienie przez czlonka Komisji Rewizyjnej KPK, ze
probowano zebrac informacje o mnie, naruszaja obowiazujace prawo o ochronie
dobr osobistych i jest niczym innym tylko szpiclowaniem osob, ktore maja
odwage myslec inaczej. Jest to powod do glebokiej troski dla nas wszystkich.
Ale sa i dobre strony. Po artykule otrzymalem slowa poparcia od dzialaczy
organizacji kongresowych oraz ludzi niezwiazanych z KPK, ktorym leza na sercu
sprawy Polonii i jej wlasciwej reprezentacji w zyciu politycznym Kanady.
Wdziecznosc za to, ze jest ktos, kto osmielil sie wypowiedziec publicznie to,
o czym poszeptuje sie w kuluarach organizacji polonijnych. Rowniez dotarlem
do materialow na temat dzialalnosci ZG KPK, ktore kursuja wsrod organizacji
kongresowych, ale o ktorych szersze grono nie jest informowane, choc
materialy te nie sa objete klauzula tajnosci. Sa to materialy ciekawe, ktore
daja duzo do myslenia, choc po przeczytaniu budza niesmak i wstyd na
pozalowania godny stan naszej polonijnej sceny politycznej.
Kazdy z nas ma prawo zadac proste pytanie: "Co obecny zarzad KPK osiagnal dla
naszej grupy etnicznej?". Okazuje sie, ze po odrzuceniu wszystkich
reprezentacyjnych uroczystosci, przecinania wstazeczek i usmiechow do
uroczystych fotografii, wychodzi na to, ze nic. Podobnie jak w bajeczce o
nowych szatach krola, nasza polityczna reprezentacja jawi nam sie gola jak
swieci tureccy. A czy tylko ja widze indolencje i nieudolnosc obecnej ekipy?
Nic podobnego. W liscie jednego z dzialaczy okregowych KPK z czerwca tego
roku do wszystkich organizacji kongresowych znajduja sie miedzy innymi
nastepujace sformulowania, ktore odzwierciedlaja gleboki kryzys zaufania: "Z
bolem stwierdzamy, ze obecny Zarzad Glowny KPK, nie jest zdolny reprezentowac
Polonie Kanadyjska ani bronic interesow Kanadyjczykow polskiego pochodzenia"
oraz "Postepowania Zarzadu Glownego KPK budza czesto watpliwosci czy Zarzad
Glowny jest w pelni swiadomy faktu, ze Kongres Polonii Kanadyjskiej jest
organizacja kanadyjska, calkowicie niezalezna od wladz Rzeczpospolitej
Polskiej"!
Dlaczego jest tak zle, skoro nasza polonijna gora twierdzi, ze jest tak
dobrze? Trudno byc spokojnym, kiedy patrzac na poczynania prezesa Sobockiego,
rzuca sie w oczy zupelna nieznajomosc zasad zarzadzania, a o przywodztwie
(leadership) to juz lepiej nie wspominac. I kogo tu obwiniac, jak nie osobe
stojaca na szczycie Kongresu, za taki, a nie inny, stan rzeczy.
Zarzadzanie firma, kierowanie organizacja spoleczna, polityczna, a nawet
rzadzenie panstwem ma z soba wiele wspolnego. Nie jest to dar nadprzyrodzony,
ale sztuka, ktora mozna posiasc. Ronald Reagan byl tylko aktorem z zawodu i
wszedl do historii, jako jeden z najbardziej wybitnych prezydentow Stanow
Zjednoczonych, bo potrafil otoczyc sie zespolem ludzi, ktorzy wniesli to,
czego sam nie posiadal.
Tak sie sklada, ze w Polsce ludowej zarzadzania nie wykladano nawet na
uczelniach wyzszych, gdyz jak podaje B. Gorska, autorka wielu artykulow na
temat systemu edukacyjnego w PRL-u, nastawienie bylo na produkowanie
uleglych, pokornych i poddanych. W socjalistycznej gospodarce nakazowej
ostatnia rzecza, ktorej oczekiwano od kadry kierowniczej, byla inicjatywa i
umiejetnosc podejmowania samodzielnych decyzji.
G. Sobocki jest produktem polskiej uczelni technicznej z czasow PRL-u i
podczas jego kadencji jako prezesa Kongresu mozna zauwazyc szreg ksiazkowych
wrecz bledow zarzadzania, ktore pomagaja zrozumiec, dlaczego jego ekipa
zawiodla:
- Nieumiejetnosc stworzenia zwartego i oddanego zespolu. Kierujacy musi byc
dobrym "team-player", ktory potrafi stworzyc i poprowadzic zroznicowany
zespol, bo tylko taki gwarantuje kreatywnosc i efektywnosc dzialania,
zwlaszcza gdy sie ma do czynienia z tak zroznicowana organizacja, jaka jest
Kongres.
Nie jest tajemnica, ze obecny Zarzad Glowny KPK jest patologicznym
przypadkiem "dysfunctional family". Wewnatrz zarzadu dziala "egzekutywa" -
nieformalna grupa skupiona wokol prezesa - ktora decyduje o wiekszosci spraw,
zanim trafia na zebrania zarzadu. Wywoluje to zniechecenie i wyobcowanie
pozostalych czlonkow zarzadu, ktorzy czuja sie nieinformowani oraz maja
poczucie, ze w ZG wyznaczono im tylko role firmowania decyzji "egezkutywy".
Niezdrowy uklad spowodowal odejscie kilku dzialaczy. Kazdemu, kto wychowal
sie w PRL-u, przychodzi tu na mysl "klika" - grupa klakierow i przytakiwaczy
orbitujacych wokol lidera, spojona wodczano-biesiadnymi relacjami - ktora
byla nieodzownym elementem komunistycznej sceny politycznej.
Odrzucenie przez prezesa Kongresu zaproszenia do uczestnictwa w opracowaniu
projektu ustawy regulujacej status "nielegalnych" wystosowanego przez
ministra Judy Sgro mozna wytlumaczyc nie tylko brakiem wizji, ale przede
wszystkim nieumiejetnoscia stworzenia zespolu specjalistow polonijnych, ktory
by sie zajal tym zagadnieniem pod szyldem Kongresu. Pozniejsza dyskusja, jaka
wystapila na lamach prasy, ujawnila, ze takich osob wsrod Polonii nie
brakuje.
- To, co sie robi, jest wazniejsze niz to, co sie mowi, w przeciwnym razie
traci sie wiarygodnosc. Po wyborach Sobocki zlozyl publicznie oswiadczenie,
ze nowo wybrany ZG (cytuje) bedzie zarzadem dialogu, otwartym na wspolprace
ze wszystkimi oraz postepowanie ZG bedzie cechowac pokora i co wiecej, bedzie
szanowac niezaleznosc i samorzadnosc organizacji czlonkowskich.
Jak to prezes rozumie, okazalo sie, kiedy wystapily roznice zdan wewnatrz
zarzadu odnosnie do zajecia stanowiska wobec wypadkow w Credit Union oraz po
protescie na samowole prezesa rwacego sie do pozbywania czlonkostwa w Radzie
Kongresu szeregu "nieposlusznych" organizacji polonijnych. Mit dialogu
prysnal, kiedy prezes Sobocki przylozyl po linii osobistej obu oponentom,
kwestionujac ich zdolnosc sprawowania funkcji w Kongresie. Nie wspomne
rowniez o kursujacych pozniej anonimach szkalujacych te same osoby.
Milosiernej pokory prezesa doswiadczyl jeden z autorow protestu na dzialaczy
z KPK z Peterborough, na ktorego prezes napisal na firmowym papierze KPK
donos do pracy, aby go uciszyc. To nie dialog, to "bullying"!
Takie drobnostki jak ignorowanie niewygodnych listow i pisemnych protestow,
nawet od organizacji centralnych, staly sie norma.
No coz, doszlismy do sytuacji, kiedy jedyna forma dialogu jest potakiwanie
naszemu liderowi, i niech nikomu nie przychodzi do glowy miec inne zdanie, bo
karzaca reka dosiegnie go wszedzie. I jak tu nie przyznac racji psychologom,
ktorzy twierdza, ze jest niemal niemozliwe uwolnic sie od ideologicznych
uprzedzen nabytych w mlodosci i patrzec na rzeczywistosc bez tej odruchowej
niejako selektywnosci.
- Niezdolnosc delegowania zadan. Uwazana za jeden z najwiekszych bledow
zarzadzania. Samodzielne -niczym przyslowiowa Zosia-Samosia - prowadzenie w
Polsce przez Sobockiego spraw zwiazanych z przygotowaniem umowy w sprawie
emerytur wypracowanych w kraju powoduje, ze po jego odejsciu zainwestowany
wysilek czasowy i finansowy pojdzie na marne, z powodu braku kontynuacji.
Zwracam uwage, iz kadencja prezesa KPK trwa tylko 2 lata, zas znajac
nieruchawosc polskiej biurokracji, trzeba byc przygotowanym, ze sprawa umow
bedzie ciagnac sie latami.
- Brak znajomosci zasad funkcjonowania organizacji, jaka jest KPK. Od
kierujacego wymaga sie nie tylko zdolnosci kierowania ludzmi, ale rowniez
znajmosc zasad funkcjonowania, misji Kongresu i uwarunkowan
polityczno-socjalnych, w jakich organizacja dziala.
Dzialania prezesa spowodowaly, ze juz coraz wiecej ludzi, wlacznie z
dzialaczami Kongresu, ma watpliwosci, czy Zarzad Glowny wie, ze Kongres to
organizacja kanadyjska, niezalezna od ambasady polskiej. Pozbawienie przez
prezesa Sobockiego mandatow w Radzie KPK i rozwiazywanie okregow jest
nieznajomoscia statutu, ktory takiej mozliwosci nie wymienia, choc sa opinie,
ze jest to proba manipulowania skladem Rady, by ja sobie podporzadkowac.
- Brak wizji i celow, do ktorych zmierza Kongres jako polityczna
reprezentacja Polonii. Jako jeden z celow statut wymienia: "dazenie do
zapewnienia czlonkom polskiej grupy pelnego udzialu w zyciu politycznym,
ekonomicznym Kanady". Przez lata Kongres walczyl o uznanie go przez wladze
kanadyjskie za wiarygodnego partnera. Kiedy sie taka okazja nadarzyla, to
odrzucenie zaproszenia Kongresu do wziecia udzialu w opracowaniu projektu
ustawy dla "nielegalnych"jest niczym innym tylko zdrada idealow pokolen
dzialaczy Kongresu i ignorowaniem celow okreslonych w statucie. Stad nie
dziwi mnie wniosek sfrustrowanego Richarda Boraksa, ktory ujawnil ten fakt i
publicznie zwrocil sie do Sobockiego, by zrezynowal z funkcji.
- Ucieczka przed odpowiedzialnoscia. Bledy wszyscy popelniaja, ale nie
wszyscy sie do tego przyznaja. Tak sie sklada, ze obecny prezes KPK nie
popelnia bledow! A ta krytyka i ujawnianie coraz to nowych kompromitacji, to
tylko zmowa wrogow prezesa, paszkwilowych krytykantow. "Okopowa" mentalnosc
na dobre zagoscila w Kongresie. Tlumaczenie, jakoby prezes stal sie ofiara
spisku, jest niczym innym tylko ucieczka przed odpowiedzialnoscia oraz odmowa
przyznania, ze krytykom rowniez lezy na sercu dobro Polonii i Kongresu.
- Biernosc i ucieczka przed podejmowaniem decyzji, wedlug specjalistow od
zarzadzania, jest niczym innym tylko niezdolnoscia kierowania! W kazdej
organizacji wystepuja sprawy trudne i bolesne, ktore wymagaja odwaznych
decyzji. Z uzyskanych informacji, podczas obecnej kadencji na rece prezesa
KPK wplynely co najmniej trzy protesty:
- w sprawie zenujacego listu czlonka
ZG do ministra Sheili Copps dotyczacego reprezentantki Polonii w Canadian
Ethnocultural Council;
- w sprawie przyznania odznaki honorowej przedstawicielowi KPK w
Peterborough, wystosowany przez ZNP w Kanadzie;
- w sprawie dzialaczy KPK z Peterborough, wyslany przez czlonkow miejscowej
Polonii.
W pierwszym i drugim przypadku osoby/organizacje, ktore zlozyly ten protest,
dalej czekaja na odpowiedz prezesa, a w trzecim, wiemy juz, jak sie to
zakonczylo (patrz punkt 2).
- Brak taktu i dyplomacji. Czy to korporacja, organizacja spoleczna, czy tez
rzad, wszedzie jest potrzebny takt, umiar, kontrola nad wlasnym zachowaniem i
umiejetnosc odczytywania stanow emocjonalnych drugich. W przypadku Kongresu,
ktory jest reprezentantem organizacji polonijnych czesto o bardzo roznych
zapatrywaniach politycznych i celach, ma to szczegolne znaczenie. Roznic zdan
w pogladach czy interpretacji statutu nie mozna sprowadzac do atakow
personalnych, gdyz jest to nieuczciwa forma prowadzenia dyskusji i
nieodwracalnie niszczy zaufanie do drugiej strony. Niestety, takie przypadki
mialy miejsce, o czym wspominam wczesniej. Zas nie- odpowiadanie przez
prezesa na "klopotliwe" listy odczytywane jest jako arogancja wladzy.
Pretensje prezesa w zwiazku z pominieciem zaproszenia go podczas wizyty
kardynala Glempa w 2003 r. nie powinny byc przedmiotem obrad ZG. Przeciek tej
informacji do prasy polonijnej uderza w samego prezesa, ujawniajac
malostkowosc i chorobliwa ambicje.
- Brak przeplywu informacji. Podzial ZG na "egzekutywe" i "reszte" powoduje,
ze "reszta" utrzymywana jest w nieswiadomosci odnosnie do wielu istotnych
spraw. Znamienna byla wypowiedz skarbnika KPK na ten temat, kiedy po kilku
miesiacach wyszly na jaw protesty w sprawie dzialaczy z Peterborough. Rowniez
wiele oddzialow i organizacji ma problemy ze zrozumieniem, co ZG wyprawia.
Stad nie dziwia stwierdzenia dzialacza okregowego, przytoczone na poczatku
artykulu, wypowiadajacego sie w imieniu kilku organizacji.
Ktos kiedys powiedzial, ze polityka sprowadza sie glownie do "damage
control", ale moim zadaniem, jest to przyznanie sie do niekompetencji.
Patrzac na nasze podworko, zastanawiam sie, czy musimy akceptowac dyletanctwo
i niewykorzystane szanse? Dochodze do wniosku, ze to nie Polonia i jej brak
zainteresowania sprawami naszej grupy, jak probuja przekonac mnie publicysci
w polonijnej telewizji, lecz wlasnie slabosc Kongresu, wydaje sie byc
najwieksza bariera w naszej drodze do zaistnienia jako grupy etnicznej w
kanadyjskiej rzeczywistosci politycznej.
Szymon Szczara
szymonszczara@yahoo.com
http://www.goniec.net
[ Wroc na poczatek ]
|
KPK - 60. rocznica, Walny Zjazd 15-17 pazdziernika 2004
Jest to moj komentarz wyslany do redakcji "Gonca", gdzie od dluzszego
czasu toczy sie dyskusja na tematy zwiazane z Kongresem Polonii
Kanadyjskiej (KPK). Podobne publikcje pojawiaja sie w innych gazetach
polonijnych oraz na Internet.
CzP
Od dluzszego czasu czytam listy p. Ejbicha, wlczajac w to kolejny w wydaniu
"Gonca" z 1-7 X 2004, gdzie wystawial laurke dla prezesa Sobockiego
i bez pardonu krytykowal prezesow najwiekszych organizacji polonijnych,
ktore nie byly reprezentowanne przy jednym stole z Panem Prezesem
oraz "Goscmi, ktorzy zawitali specjalnie na te uroczystosc prosto z Polski",
jak to napisala rzeczniczka prezesa - pani Urszula Madej-Wojnarowicz.
Oboje autorzy peanow pochwalnych na czesc p. Grzegorza Sobockiego
nie tak dawno temu pisali takiez same dla bylego konsula w Toronto p. Jacka
Junoszy-Kisielewskiego oraz bylego ambasadora RP w Kanadzie p. Pawla
Dobrowolskiego. Ich artykuly byly drukowane w torontonskiej "Gazecie" oraz
rozsylane do roznych mediow polonijnych i polskich po calym swiecie.
Coz za zbieg okolicznosci, ze wlasnie duet konsul Junosza-Kisielewski oraz
ambasador Pawel Dobrowolski wyrzadzil wieksze szkody zorganizowanej Polonii
kanadyjskiej niz przedstawiciele dyplomatyczni z czasow PRL. Obaj osobiscie
jawnie angazowali sie w rozbijanie dzialalnosci Kongresu Polonii
Kanadyjskiej - organizacji, ktorej zajelo wiele lat, zeby skupic ponad 200
roznych stowarzyszen polonijnych, uzyskac znaczacy status u wladz kanadyjskich,
m.in. pomoc Polsce wstapic do NATO, itd. Ranga KPK wzrosla na poczatku lat
80-tych, gdy za kadencji p. Kaszuby podpisano nawet umowe z rzadem kanadyjskim
w sprawie zezwolenia na sponsorowanie naszych rodakow poprzez KPK. Dzieki
tej umowie Polonia kandyjska powiekszyla sie o dziesiatki tysiecy osob.
Najlepszym przykladem jest Polonia osiadla w Mississauga.
Wielu dzialaczy, ktorzy byli w zarzadach lokalnych KPK, informowalo
o aktywnej agitacji ambasadora oraz konsula z Toronto w czasie poprzedniej
kampanii wyborczej do ZG KPK. Ambasador czynil to w czasie swoich wizyt
we wszystkich zakatkach Kanady. Do akcji wlaczyl sie rowniez aktywnie
wydawca "Gazety" p. Zbigniew Belz, ktory osobiscie pojechal na zjazd
wyborczy KPK i prowadzil akcje okreslana przez delegatow jako "intimidation".
Po przeczytaniu artykulu p. Andrzeja Kumora pt. "Dyktature umoczonych"
z ostatniego wydania "Gonca", zaczely sie nasuwac jakies czarne skojarzenia:
czyzby starano sie przetransplantowac "zasady umoczenia" na nasze
kanadyjskie podworko...
Zbliza sie nowy zjazd wyborczy ZG KPK i juz widac rozkrecana
agitacje ze strony tych samych kregow - "Gazeta", placowki
dyplomatyczne RP a nawet "goscie prosto z Polski". Nawet pojawi sie
moze tow. Longin Pastusiak, ktorego pupilem jest sam prezes Sobocki.
Chcialbym zwrocic uwage panu Ejbichowi, zeby rzucil okiem na Statut KPK.
Podam tylko kilka ustepow z tego Statutu, dostepnego w calosci na stronie
Kongresu pod: http://www.kpk.org
" Par. 1
The name of the organization is:
* in the Polish language: KONGRES POLONII KANADYJSKIEJ
* in the English language: CANADIAN POLISH CONGRESS
* in the French language: CONGRe'S CANADIEN POLONAIS
Par. 2
The area of jurisdiction of the Canadian Polish Congress is Canada.
...
Par. 5
1.The Canadian Polish Congress, identified also by the word "Congress"
is an association of organizations of Poles in Canada, lay and religions
of all faiths -- legally functioning on Canadian soil.
2. The Congress is a Polish Canadian organization. In its activities
the Congress is guided by Canadian law, the good of Canada, of Canadian
Poles and of the Polish Nation.
...
Par. 6
The objects of the Canadian Polish Congress are:
- to represent Polish Canadians
- to defend the well-being of Polish-Canadians
- to co-ordinate and otherwise support the work of Polish Canadian
organizations in Canada
...
- to maintain and enhance contact with the Polish Nation while retaining
full independence from the authorities of the Polish People's Republic
and their agents."
Z przykroscia trzeba nadmienic, ze wielu z aktywnych dzialaczy organizacji
polonijnych, ktore sa zrzeszone w KPK, zaczelo odczuwac skutki faktu,
ze KPK zaczyna byc postrzegany przez kanadyjskie organa rzadowe bardziej
jako wysuniety przyczolek agend rzadu RP niz jako kanadyjska organizacja.
Zaczely pojawiac sie problemy z otrzymaniem i utrzymaniem tzwn. security
clearance. Osoby, ktore sa zatrudnione na stanowiskach, gdzie wymagany
jest odpowiedni poziom security clearance otrzymaly napomnienia, ostrzezenia
i pouczenia. Niektorzy musieli odsunac sie od stanowisk w zarzadach.
Jestesmy Polakami i nigdy swojej polskosci sie nie wypieramy. Wrecz
przeciwnie, staramy sie byc oredownikami tej polskosci i goraco strzezemy
prawdziwie polskich tradycji, wiary, czci i honoru. Polska nadal jest nam
droga sercu i zawsze spieszymy z pomoca w okolicznosciach kryzysow
politycznych czy tez kataklizmow. Chcemy, zeby nasze dzieci i ich dzieci,
i dzieci ich dzieci czuly te polskosc. Chcemy trzymac sie razem i wspolnie
pielegnowac nasze polskie tradycje, bo tylko zjednoczeni mozemy to uczynic.
Czyli jednosc Polonii lezy w naszym interesie wlasnym, a takze w interesie
narodu polskiego, bo jaki narod nie chcialby dbac o swoich rodakow, ktorych
losy rzucily poza granice rodzinnego kraju. Ale nie wypada, zeby konsulaty
RP byly "kuznia kadr kierowniczych kandyjskich organizacji polonijnych".
KPK moglby byc bardzo pomocny w budowaniu silniejszego lobby dla interesow
polskich w Kanadzie. Niestety, moze dlugo zajac odbudowanie nadszarpnietego
zaufania rzadu kanadyjskiego oraz Polonii zanim dojdzie do bardziej
aktywnego poparcia dla KPK i polskich placowek dyplomatycznych. Wiele
bedzie zalezalo miedzy innymi od wynikow Walnego Zjazdu KPK, ktory
odbedzie sie w Vancouver w dniach 15-17 pazdziernika 2004. W duzej mierze
zalezec bedzie to rowniez od polityki prowadzonej przez nowego ambasadora
oraz konsulow RP. Mamy nadzieje, ze nie bedzie tak jak bylo w ostatnich
kilku latach.
Zyczyc nalezy udanych obrad delegatom na Zjazd.
Czeslaw Piasta
[ Wroc na poczatek ]
|
Longin Pastusiak - nota biograficzna
Polecany jest rowniez artykul pana Marka Kusiby "Zabka przez Atlantyk",
ktory dostepny jest pod https://komott.net/main/june10_04.htm#longin
Druh Longin
druh Longin uczyl nas
salutowac do portretu Stalina
... nawet jezeli nikogo
nie ma w pokoju...
Anna Frajlich, Wiersz amerykanski
Urodzil sie 22 sierpnia 1935 roku w Ozorkowie kolo Lodzi (czesto podaje, ze w
Lodzi). W 1959 ukonczyl studia magisterskie w Woodrow Wilson School of
Foreign Affairs, University of Virginia w Charlottesville, a w 1960 - studia
magisterskie na Wydziale Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu
Warszawskiego. Doktoryzowal sie m.in. na Wydziale Historii Wyzszej Szkoly
Nauk Spolecznych w Warszawie. Profesorem nadzwyczajnym mianowano go w 1978
roku, zwyczajnym zas w 1986 roku.
W 1961 r. wstapil do PZPR i byl w niej do konca jej istnienia. Po zmianie
nazwy partii czlonek SdRP. Po kolejnym przepoczwarzeniu sie PZPR w SLD
kontynuje swoje czlonkowstwo i do dzis jest aktywnym czlonkiem tej partii.
Pelnil funckje wiceprzewodniczacego Klubu Parlamentarnego SLD. Obecnie
zasiada w Radzie Naczelnej tej partii. Obecnie jest senatorem na Senat RP V
kadencji, gdzie pelni funkcje marszalka.
W latach 1963-94 byl pracownikiem Polskiego Instytutu Spraw Miedzynarodowych.
Jako visiting professor wykladal na wielu uniwersytetach zagranicznych,
przewaznie w USA. Jest autorem licznych publikacji z zakresu historii Stanow
Zjednoczonych oraz stosunkow polsko-amerykanskich. W okresie PRL bardzo
krytycznie nastawiony do USA i NATO.
Jest czlonkiem Komitetu Nauk Politycznych PAN. W latach 1967-98 byl czlonkiem
Zarzadu Glownego Polskiego Towarzystwa Nauk Politycznych i przez trzy lata
jego prezesem, w latach 1988-94 czlonkiem Komitetu Wykonawczego
Miedzynarodowego Towarzystwa Nauk Politycznych, w 1991-94 - jego
wiceprezydentem. Byl takze prezesem Towarzystwa Polska-Kanada (1986-1991),
wiceprezesem Towarzystwa Polska-Republika Korei, czlonkiem Stowarzyszenia
Euroatlantyckiego i czlonkiem Klubu Rzymskiego. Od 1991 do 2001 byl poslem.
Silne powiazania partyjne rowniez w zyciu prywatnym. Longin Pastusiak zonaty
jest z Anna Ochab, corka Edwarda Ochaba I sekretarza KC PZPR z roku 1956. Ma
corke Aleksandre i syna Feliksa.
8 lipca 2003 r. Prezydent RP Aleksander Kwasniewski podjal uroczystym obiadem
gen. Wojciecha Jaruzelskiego w 80-lecie jego urodzin. W obiedzie
uczestniczyli m.in. premier Leszek Miller, wicepremier Marek Pol i szef MSZ
Wlodzimierz Cimoszewicz. List gratulacyjny z okazji urodzin przeslal W.
Jaruzelskiemu Marszalek Senatu RP prof.Longin Pastusiak. Czytamy w nim
|
"W dorobku zycia godnym najwyzszego szacunku i uznania - czy to
w zolnierskich sortach, czy prezydenckiej oprawie Belwederu - laczyl
Pan zawsze prawosc i odwage, wiedze i wrazliwosc na sprawy spoleczne,
poczucie obowiazku wojskowego i cywilnego z glebokim humanizmem.
Zyskal Pan w spoleczenstwie polskim wielki szacunek". |
Tow. Longin Pastusiak sam w swoich notach biograficznych zapomina nawet
jednym slowem lub skrotem wspomniec o swojej zaszczytnej roli w szeregach
PZPR, SdRP i SLD.
---
Edward OCHAB,
urodzil sie w 1906 r. Od 1929 r. w Komunistycznej Partii Polski. W latach
1939-44 w ZSRR, 1945-46 czlonek Sekretariatu KC PPR, 1954-68 czlonek
Biura Politycznego KC PZPR. Od marca do pazdziernika 1956 r. I sekretarz KC.
W latach 1964-68 przewodniczacy Rady Panstwa. W nastepstwie wydarzen
marcowych w 1968 r. usunieto go z zycia politycznego. Zmarl w 1989 r.
|
[ Wroc na poczatek ]
Komunikaty Ottawskie
8 pazdziernika 2004
|